Reklama

Reklama

PlusLiga siatkarzy. Konsekwencje wielkiej awantury. Jaka kara grozi trenerowi Anastasiemu?

Nie milkną echa wielkiej awantury, jaką urządził podczas meczu PlusLigi trener Andrea Anastasi. Szkoleniowiec Vervy Warszawa Orlen Paliwa w wulgarnych słowach obraził zawodnika Aluron CMC Warty Zawiercie, pokłócił się również z arbitrami. Do całej sprawy odniósł się w magazynie #7strefa dyrektor Działu Komunikacji Polskiej Ligi Siatkówki SA. Kamil Składowski.

1:3 i 2:3 z Treflem Gdańsk, 0:3 z Cerrad Enea Czarnymi Radom, 0:3 z Aluron CMC Wartą Zawiercie. Ostatnie mecze to pasmo porażek siatkarzy stołecznej Vervy. Nawet tak trudna sytuacja nie usprawiedliwia jednak zachowania trenera Andrei Anastasiego, który w pierwszym secie starcia z "Jurajskimi Rycerzami" nie potrafił zapanować nad nerwami.

Reklama

- We wtorek zebraliśmy cały materiał - raport komisarza i nagranie wideo udostępnione przez Telewizję Polsat. Wysłaliśmy je do rzecznika dyscyplinarnego Polskiego Związku Piłki Siatkowej i to on zajmie się tą sprawą - stwierdził podczas łączenia telefonicznego w magazynie #7strefa Kamil Składowski.

- Przypomnę, że od 2018 roku my, jako liga prowadząca zawodowe rozgrywki na licencji PZPS, zgodnie z przepisami nie możemy sami karać za takie występki dyscyplinarne, tylko za regulaminowe. Ukaranie trenera jest więc w gestii rzecznika dyscyplinarnego PZPS... Czas od przekazania informacji do orzeczenia, które przypomina taką mikro rozprawę sądową, trwał zwykle bardzo długo. Teraz mamy już taką deklarację, że ten system został usprawniony i odbędzie się to dużo szybciej - zaznaczył dyrektor Działu Komunikacji PLS.

Włoski szkoleniowiec przeprosił już za swoje zachowanie. To jednak nie zamyka całej sprawy. Powstaje pytanie, jaką karę poniesie za obraźliwe słowa pod adresem siatkarza rywali Piotra Orczyka i kłótnie z arbitrami?

- Najbardziej prawdopodobna jest tu, podobnie jak w poprzednich przypadkach, kara finansowa. Jest ona najbardziej realna w tym momencie. Andrea był już karany w ten sposób, jeszcze gdy prowadził drużynę Trefla Gdańsk - przyznał Składowski.

Przypomnijmy, że trenerowi Anastasiemu nie po raz pierwszy puściły nerwy w trakcie zawodów. Głośna była sytuacja, która miała miejsce w październiku 2018 roku. Wówczas Anastasi, jeszcze jako szkoleniowiec Trefla, podczas meczu z Indykpolem AZS Olsztyn nazwał kłamcą arbitra odpowiedzialnego za protokół elektroniczny. W czasie rywalizacji na przewagi poprosił o czas, jednak sędziowie nie wyrazili na to zgody, bo Anastasi w tym secie wcześniej dwukrotnie wziął przerwę. W czasie meczu szkoleniowiec został ukarany za to zachowanie żółtą kartką.

Czy poza karą finansową możliwe będzie wyciągnięcie innych konsekwencji za nerwowe zachowanie włoskiego trenera? Czy może on np. zostać odsunięty od prowadzenia Vervy w najbliższych meczach?

- Myślę, że w tym przypadku raczej nie będzie takiego rozwiązania. Poczekajmy jednak na to, jak całą sprawę rozpatrzy rzecznik dyscyplinarny PZPS. Nie chcę wchodzić w jego kompetencje. Sprawę rozpatrują prawnicy... To jest robione absolutnie zawodowo. Jest wezwanie do udzielenia informacji, a trener musi odpowiedzieć. Myślę, że jakieś znaczenie może mieć fakt, że jednak przeprosił, a nie uznał, że nie było tematu. Liczę, że ta decyzja zostanie podjęta szybko - dodał Składowski.

RM, Polsat Sport

Dowiedz się więcej na temat: Andrea Anastasi | PlusLiga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje