Reklama

Reklama

PlusLiga siatkarzy: Asseco Resovia znów pokonała ZAKS-ę

Po dwóch porażkach u siebie siatkarze Asseco Resovii nie złożyli broni i po raz drugi pokonali na wyjeździe ZAKS-ę Kędzierzyn-Koźle w półfinale mistrzostw Polski, tym razem 3:1 (25:18, 22:25, 25:21, 25:21). Rywalizacja rozstrzygnie się w czwartek w Rzeszowie.

Bez kontuzjowanego Piotr Gacka, w mocno zmienionym składzie, z Michałem Ruciakiem w roli libero, pojawiła się w sobotę na boisku ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Skoncentrowani gospodarze w pierwszych minutach starcia odskoczyli rywalowi na trzy punkty i było 6:3. Dzięki dobrej grze Dawida Konarskiego goście zdołali jednak wyrównać i wyjść na prowadzenie. ZAKSA szybko ustawiła blok - na Piotrze Nowakowskim i Peterze Veresu - i podopieczni Sebastiana Świderskiego doszli rywali przy stanie 12:12. Potem jednak atak przypuścili rzeszowianie. Punktował Nikołaj Penczew, kiwał wprowadzony na boisko Paul Lotman, a kędzierzynianie zgubili rytm gry. W końcówce straty okazały się dla nich zbyt duże do odrobienia.

Reklama

Punktowym serwisem Nowakowskiego zaczęła drugiego seta Asseco Resovia. Potem atakował Penczew, asem popisał się też Lukas Tichacek i było 4:1 dla gości. Kędzierzynianie nie stracili jednak wiary. M.in. po ataku Dicka Kooya i mocnym natarciu Marcina Możdżonka wyrównali stan. Kooy na zagrywce doprowadził swoją drużynę do wyniku 11:7. Nerwowo, po dwóch zmieniających decyzję sędziów wideoweryfikacjach, zrobiło się tuż przed drugą z przerw technicznych. Dwudziesty punkt na konto ZAKS-y przy stanie 20:16 wrzucił złym serwisem Lotman. Rzeszowianie doszli jeszcze - po skutecznych atakach Perłowskiego i Lotmana - gospodarzy na punkt, ale ci nie dali sobie wyrwać zwycięstwa w tej partii. Piłkę setową wywalczył Kooy, a ostatnią akcją był blok na Konarskim.

Na jedno-dwupunktowe przewagi grały przez dłuższą część trzeciego seta obie drużyny. Później Resovia miała cztery punkty przewagi - 15:11, ale po zepsutych zagrywkach gości i przy skutecznej grze Witczaka i Kooya podopieczni Andrzeja Kowala roztrwonili przewagę. Potem na zagrywce stanął holenderski przyjmujący ZAKS-y i to kędzierzynianie znów byli na fali. Resovia nie dała jednak za wygraną. Wyrównała na 20:20, a po skutecznym natarciu Lotmana oraz nieudanym Kanadyjczyka Dana Lewisa wyszła na prowadzenie. Błędem w ataku zakończył seta Grzegorz Bociek.

Z dobrej strony pokazał się w czwartej partii Jochen Schoeps, który bronił z poświęceniem i skutecznie atakował. Po drugiej stronie efektywnie walczył Witczak. Na pierwszej i drugiej z przerw technicznych jednopunktowe prowadzenie mieli gospodarze. Końcówka należała jednak znów do Resovii, która zdobyła dwa oczka przewagi po zagrywce Schoepsa przy stanie 21:19. Meczową piłkę goście osiągnęli blokując Witczaka, a ostatni punkt meczu wbił przeciwnikowi Penczew.

Po dwóch zwycięstwach ZAKS-y w Rzeszowie wydawało się, że sprawa awansu jest formalnością. Tymczasem kolejne dwa mecze w Kędzierzynie wygrali goście i decydujące spotkanie odbędzie się w stolicy Podkarpaciu.

Po meczu powiedzieli:

Łukasz Perłowski (kapitan Asseco Resovii): "Trzeba pogratulować obu zespołom stworzenia po raz kolejny fajnego widowiska. Myślę, że kibice obejrzeli zacięty i wyrównany mecz. Cieszę się tym bardziej, że dzięki wygranej w Kędzierzynie-Koźlu udało się nam wrócić na kolejne spotkanie o zwycięstwo w tej rywalizacji do Rzeszowa".

Paweł Zagumny (kapitan ZAKS-y): "Podobnie jak w piątek, w sobotę też mieliśmy swoje szanse. Ten mecz na pewno mógł się potoczyć inaczej. Resovia jednak grała do końca, zagrała lepiej od nas i zasłużenie wygrała to spotkanie".

Andrzej Kowal (trener Asseco): "W sobotę zagrały ze sobą dwa bardzo wyrównane zespoły. Nie wiem, który to już raz w historii spotkań obu drużyn piątkowy mecz zakończył się tie-break. O ile dobrze pamiętam, do soboty tylko jedno spotkanie rozstrzygnęliśmy na naszą korzyść 3:0 w Rzeszowie. O tym, jak bardzo zespoły są wyrównane, świadczy chociażby fakt, że obydwa wygrywają na parkiecie gości. Na dobrą sprawę w Rzeszowie w czwartek szanse są więc  równe. My zrobimy oczywiście wszystko, by się do tego meczu jak najlepiej przygotować i na pewno będziemy walczyć".

Sebastian Świderski (trener ZAKS-y): "Gratulacje dla rywali za dwukrotne zwycięstwo na naszym terenie. Niestety, mamy problemy zdrowotne w zespole. Ale Rzeszów pokazał nam, że mimo swoich podobnych kłopotów potrafi wygrywać. Musimy więc wziąć z nich przykład. Szkoda, że w sobotę byliśmy zespołem od rywala słabszym sportowo. Momentami trochę za wcześnie chcieliśmy zdobywać punkty. Zabrakło nam ciągłości i cierpliwości w grze. Zdobywaliśmy punkty falami. W pewnym momencie rywal przestał ryzykować, oddawał nam piłkę. Wróciły stare grzechy - więcej punktów oddaliśmy, niż sami zdobyliśmy.

- Mamy kilka dni na poprawę, a przede wszystkim na ustawienie zespołu. Michał Ruciak musiał w sobotnim spotkaniu z konieczności grać jako libero, Dan Lewis na przyjęciu z atakiem. W takim ustawieniu nie graliśmy nigdy, ale myślę że kilka dni wystarczy, by się poukładać i zaprezentować z lepszej strony. Piotr Gacek ma niestety dosyć ostry stan zapalny Achillesa z naderwaniem. Jest wręcz duże prawdopodobieństwo całkowitego zerwania, więc nie chcemy ryzykować. Stan zapalny pojawił się już podczas spotkań w Rzeszowie. Fizjoterapeuci walczyli z tym przez cały tydzień. Niestety, w czwartym secie w piątek kontuzja się odnowiła. Piotrek odczuwał duży ból przy chodzeniu, więc nie było szans, by go postawić na dzisiejszy mecz".

Dominik Witczak (atakujący ZAKS-y): "Pojedyncze piłki zaważyły, że przegraliśmy sobotnie spotkanie. W trzecim i czwartym secie mieliśmy szanse, by wygrywać. Mieliśmy kontry, ale ich nie wykorzystaliśmy. Punkty zdobywała Resovia i to ona zasłużyła na zwycięstwo. Robimy na pewno wszystko, co w naszej mocy, by wygrywać rywalizacje. Mimo kontuzji Piotra Gacka i jego braku na parkiecie myślę, że właściwie podeszliśmy do tego spotkania. Nie skupialiśmy się nad tym, kogo nam brakuje i co może pójść źle. Staraliśmy się patrzeć optymistycznie i zastanawiać, co możemy zrobić - każdy z nas - by w tym ustawieniu jednak być górą. Michał Ruciak nie mógł zagrywać, ale za to bardzo dobrze zagrał na pozycji libero. Dan Lewis też robił swoje. Ci, którzy dostali szansę grania w miejsce kontuzjowanych też nie mogą sobie nic zarzucić".

Czwarty mecz półfinałowy: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Asseco Resovia 1:3 (18:25, 25:22, 21:25, 21:25)

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 2-2. Decydujący piąty mecz w czwartek w Rzeszowie.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny, Dominik Witczak, Dick Kooy, Marcin Możdżonek, Dan Lewis, Łukasz Wiśniewski - Michał Ruciak (libero) - Grzegorz Bociek, Grzegorz Pilarz, Wojciech Ferens.

Asseco Resovia: Łukasz Perłowski, Piotr Nowakowski, Nikołaj Penczew, Peter Veres, Dawid Konarski, Lukas Tichacek - Krzysztof Ignaczak (libero) - Paul Lotman, Fabian Drzyzga, Grzegorz Kosok, Jochen Schoeps.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy