Reklama

Reklama

PlusLiga. Prezes Trefla: Dzisiaj są ważniejsze rzeczy niż sport

Prezes Trefla Gdańsk Dariusz Gadomski przyznał, że decyzję o zakończeniu rozgrywek ekstraklasy siatkarzy trzeba uszanować, bo dzisiaj są ważniejsze rzeczy niż sport. - Złotego środka nie było, ale uważam przyjęte rozwiązania za najbardziej sprawiedliwe – zaznaczył.

Rozgrywki ekstraklasy kobiet i mężczyzn zostały zawieszone 12 marca, ale w środę zarząd Polskiej Ligi Siatkówki podjął decyzję o zakończeniu sezonu. 

Reklama

- Dwa tygodnie temu pandemia koronawirusa znajdowała się na zdecydowanie innym etapie, dlatego daliśmy sobie czas, aby zobaczyć, jak sytuacja w kraju się rozwinie. Zarząd PLS był z nami w stałym kontakcie, niemalże codziennie odbywały się też telekonferencje prezesów wszystkich klubów. Na pewno odczuwamy niedosyt, bo każdy chciał grać do końca, ale uważam, że podjęliśmy jedyną słuszną decyzję. Trzeba ją uszanować i nie wolno rozpaczać, bo dzisiaj są znacznie ważniejsze rzeczy niż siatkówka i sport - powiedział PAP Gadomski.

Tytuł przyznano tylko u siatkarek (zdobył go Grupa Azoty Chemik Police), natomiast w męskiej ekstraklasie nie tylko nie wskazano triumfatora, ale i nie zostaną wręczone medale. O kolejności w tabeli zadecydowała liczba zdobytych punktów.

Trzy czołowe zespoły: Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, VERVA Warszawa Orlen Paliwa oraz PGE Skra Bełchatów wystąpią w następnej edycji Ligi Mistrzów, a czwarta drużyna, czyli Jastrzębski Węgiel, zagra w Pucharze Challenge. Szeregi PlusLigi opuścili zawodnicy BKS Visły Bydgoszcz.

- Złotego środka nie było, ale moim zdaniem liga wypracowała najbardziej sprawiedliwe rozstrzygnięcie ze wszystkich możliwych rozwiązań. Zresztą żaden z klubów pierwszej czwórki nie protestował, co też świadczy o tym, że w tych trudnych okolicznościach był to najuczciwszy werdykt - dodał.

Gdańszczanie, pod wodzą debiutującego w roli pierwszego szkoleniowca Michała Winiarskiego, uplasowali się ostatecznie na piątej pozycji.

- Był to dla nas bardzo udany sezon. Przed jego rozpoczęciem gros fachowców utrzymywało, że Trefl nie tyle nic nie osiągnie, ile będzie bronił się przed spadkiem. Trener Winiarski wykonał jednak ze swoim sztabem i zawodnikami, których sam dobrał, kawał fantastycznej roboty. Byliśmy drużyną, którą bardzo dobrze się oglądało i którą wszyscy chwalili - podsumował Gadomski.

Autor: Marcin Domański

md/ pp/

Dowiedz się więcej na temat: Trefl Gdańsk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje