Reklama

Reklama

PlusLiga: Pełna hala w Bełchatowie

Nie maleje zainteresowanie meczami z udziałem siatkarzy PGE Skry Bełchatów. W środę ponad 10 tys. widzów oglądało w Łodzi pojedynek z Tomisem Konstanca w Lidze Mistrzów. W sobotę komplet widzów obejrzy z kolei mecz z Asseco Resovią Rzeszów w PlusLidze.

Mająca 2,7 tys. miejsc siedzących bełchatowska hala Energia podczas pojedynku wicemistrzów Polski z obrońcami tytułu będzie pękała w szwach. W piątek rano do nabycia były jeszcze wejściówki na miejsca stojące, ale zostały wykupione w błyskawicznym tempie.

Reklama

Ci, którym udało się kupić bilety mogą być pewni, że obejrzą emocjonujący pojedynek. Finaliści poprzednich rozgrywek walczą teraz o jak najlepsze miejsce przed fazą play off. Bełchatowianie są obecnie na drugim miejscu w tabeli, mając tylko jeden punkt przewagi nad ekipą z Rzeszowa. Stawka meczu jest więc bardzo wysoka.

W środę PGE Skra bez problemów pokonała 3:0 Tomis i zapewniła sobie awans do kolejnej fazy LM. Zdaniem trenera Jacka Nawrockiego sobotni pojedynek dla jego podopiecznych będzie jednak dużo trudniejszy od starcia z rumuńskim zespołem.

"Skala trudności jest tu nieporównywalna. Resovia to zespół z najwyższej półki, który z pewnością przyjedzie do Bełchatowa walczyć o zwycięstwo. Czeka nas więc niezwykle ciężki pojedynek, w którym o końcowym sukcesie decydować będą detale i dyspozycja dnia" - powiedział Nawrocki.

Bełchatowski szkoleniowiec nie wie jeszcze, czy w pojedynku z mistrzem kraju będzie mógł skorzystać ze wszystkich swoich zawodników. Przeciwko Tomisowi nie grali m.in. kontuzjowani Aleksandar Atanasijevic i Mariusz Wlazły. Pierwszy z nich ma problemy z kolanem, drugi z kręgosłupem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje