Reklama

Reklama

PlusLiga. Miłosz Zniszczoł dla Interii: Budowa idzie w dobrym kierunku

- Mecz z Jastrzębskim Węglem pokazał, że jesteśmy blisko optymalnego zgrania. Potrafimy się "zaczepić” z mocnym przeciwnikiem, grać z nim jak równy z równym. Porażka z ZAKS-ą to dla nas zimny prysznic - mówi w rozmowie z Interią Miłosz Zniszczoł, środkowy Aluronu CMC Warty Zawiercie. W najbliższych tygodniach przed jego drużyną kolejne trudne spotkania.

Zawiercianie od początku sezonu mocno usadowili się w czołówce PlusLigi. W pierwszych ośmiu kolejkach przegrali tylko raz, na wyjeździe z Indykpolem AZS Olsztyn. Na parkiecie szalał Uros Kovacević, potem dołączył do niego Facundo Conte. Obaj zagraniczni przyjmujący zgarnęli już po trzy statuetki dla MVP spotkania.

W sobotę Aluron odebrał jednak bolesną lekcję od Grupy Azoty ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle. Co prawda w pierwszym secie, przegranym 36:38, długo stawiał się niepokonanym rywalom, ale później było znacznie gorzej. Przegrana 0:3, przy zwycięstwach Indykpolu i Projektu Warszawa, zepchnęła zawiercian na piąte miejsce w ligowej tabeli.

Reklama

- Gdy grasz na przewagi tak długo, jak my w pierwszym secie, jedna piłka może zaważyć na wyniku. Tak było w tym przypadku. Szkoda, że później zeszło z nas powietrze. Nie potrafiliśmy się przeciwstawić ZAKS-ie. To dla nas zimny prysznic. Ale najbardziej boli to, że w drugim i trzecim secie nie podjęliśmy walki. Możemy przegrać, ale nie bez walki - podkreśla w rozmowie z Interią Zniszczoł.

Zasady plebiscytu As Sportu 2021 możesz przeczytać w tym miejscu

By przejść do głosowania - kliknij w tym miejscu!

Miłosz Zniszczoł: Jesteśmy blisko optymalnego zgrania

Jego drużyna po raz pierwszy w sezonie musiała radzić sobie jednak bez Kovacevicia, który zmagał się z drobnym urazem. Test gry bez Serba został oblany, ale z nim na parkiecie Aluron już pokazał, że stać go na zwycięstwo z tuzami ligi. Tak było przed tygodniem w starciu z mistrzami Polski, wygranym przez zawiercian po tie-breaku.

Zespół na początku sezonu pokazuje się z dobrej strony, choć latem przeszedł fundamentalną przebudowę. Oprócz Kovacevicia, Conte i Zniszczoła, do drużyny trafili też m.in. Dawid Konarski i Miguel Tavares. Cała piątka zazwyczaj gra w podstawowym składzie.

- Mecz z Jastrzębskim Węglem pokazał, że jesteśmy blisko optymalnego zgrania. Potrafimy się “zaczepić" z mocnym przeciwnikiem, grać z nim jak równy z równym. Brak Urosa może trochę przeszkodził nam w meczu z ZAKS-ą, jest jednym z kilku liderów drużyny. Ale myślę, że budowa zespołu idzie w dobrym kierunku - podkreśla środkowy z Zawiercia.

35-letni zawodnik w trakcie kariery grał już w kilku zespołach PlusLigi. W Zawierciu z miejsca wywalczył sobie miejsce w podstawowej szóstce, w pierwszych meczach zdobył 16 punktów blokiem. Pod tym względem lepszy od niego w Aluronie jest tylko Konarski.

Aluron CMC Warta Zawiercie czeka na weryfikację

Zawiercianie nie byli pierwszym zespołem, który w tym sezonie przekonał się o sile ZAKS-y. W ostatnich czterech kolejkach nikt nie był w stanie wygrać z nią nawet seta. Wydawało się, że kędzierzynianie po letniej zmianie trenera i rozgrywającego będą potrzebować czasu, by wejść na właściwe tory. Tymczasem pozostają niepokonani.

- W tej drużynie tak naprawdę wiele się nie zmieniło. Przyszedł nowy rozgrywający, ale Marcin Janusz już wcześniej pokazywał, że ma spore możliwości, i super się rozwija w tym zespole. Mają dobrego trenera, podstawy zostały i dalej są mocni. Spodziewałem się, że tak będzie. ZAKSA wygrywa każdy mecz za trzy punkty, a pozostałe zespoły tłuką się między sobą. Myślę jednak, że przyjdzie taki moment, że i ZAKS-ę będzie można ugryźć - uważa Zniszczoł.

Po meczach z mistrzem i wicemistrzem kraju przed Aluronem kolejne trudne starcia. Za tydzień zagra na wyjeździe z Projektem Warszawa, potem na jego drodze stanie PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia. Będzie więc okazja do zmierzenia się z rywalami z czołówki tabeli.

- Mamy fajnie ułożony kalendarz. Na początku mieliśmy teoretycznie słabsze zespoły, był czas, żeby się zgrać, dotrzeć. Teraz będzie weryfikacja naszej gry i naszego zgrania - zaznacza Zniszczoł.


Damian Gołąb


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy