Reklama

Reklama

PlusLiga. Michał Winiarski: To była ostatnia szansa dla zmienników

W pierwszym spotkaniu o 5. lokatę z Asseco Resovią siatkarze Trefla nie zagrali w najsilniejszym składzie. "Na sukces i wyniki pracuje cały zespół, a mecz w Rzeszowie był ostatnią możliwością, aby zmiennicy się sprawdzili" - przyznał PAP trener gdańszczan Michał Winiarski.

Ostatnie w tym sezonie spotkanie obu zespołów rozpocznie się w Gdańsku w Ergo Arenie w czwartek o godz. 17.30. W pierwszym meczu w Rzeszowie lepsi 3:1 okazali się gospodarze.

Reklama

W sobotniej konfrontacji trener Winiarski wystawił jednak głównie zmienników. W tym gronie był chociażby rozgrywający dopiero drugi mecz w ekstraklasie 20-letni libero Dawid Pruszkowski.

Z podstawowych zawodników w wyjściowym składzie znaleźli się tylko niemiecki przyjmujący Moritz Reichert oraz kontuzjowany niedawno środkowy Bartłomiej Mordyl. W ogóle nie zagrał argentyński środkowy Pablo Crer, a pozostali siatkarze, na których opiera się gra Trefla, jak atakujący Mariusz Wlazły, rozgrywający Marcin Janusz, przyjmujący Bartłomiej Lipiński oraz libero Maciej Olenderek, sporadycznie pojawiali się na parkiecie.

"W trakcie sezonu wielokrotnie mówiłem, że na sukces i wyniki pracuje cały zespół. A dzięki dobrej postawie zmienników tak udanie graliśmy w tych rozgrywkach. Mecz w Rzeszowie był ostatnia? możliwością, by ci zawodnicy się sprawdzili, a największe doświadczenie zdobywa się rywalizując o jakąś stawkę. Chciałbym tez˙ podkreślić, że pomimo tego, że w Rzeszowie występowało kilku rezerwowych, walczyliśmy o zwycięstwo tak jak w każdym spotkaniu, a w trzech setach o wygranej decydowały zacięte końcówki" - stwierdził gdański szkoleniowiec.

Winiarski zaznaczył, że decyzja o roszadach w wyjściowej szóstce była tez˙ podjęta w perspektywie kolejnego sezonu.

"Już teraz mogę zdradzić, że w drużynie będzie mało zmian. Ponadto w rywalizacji o piątą lokatę obowiązuje dwumecz, a w sytuacji remisu zadecyduje tzw. złoty set. Zawodnicy, którzy grali w ćwierćfinałach z Vervą Warszawa Orlen Paliwa zostawili na boisku dużo zdrowia i serca, a nie ukrywam, że zależało mi, aby mogli z odpowiednią świeżością i w jak najlepszej formie przystąpić do czwartkowego rewanżu. Poza tym Mariusz Wlazły boryka się z drobnym urazem ścięgna Achillesa i też chciałem go oszczędzić na ostatni mecz w Gdańsku" - wyjaśnił.


Dowiedz się więcej na temat: PlusLiga | Winiarski Mariusz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL