Reklama

Reklama

PlusLiga. Marcin Janusz: Gramy tak, jak obiecywaliśmy

- Przed sezonem zapowiadaliśmy, że będziemy walecznym zespołem i będziemy kraść punkty najlepszym. Gramy tak, jak obiecywaliśmy - podkreślił po wygranej w środę u siebie 3:0 z Asseco Resovią siatkarz Trefla Marcin Janusz. Było to trzecie zwycięstwo gdańszczan z rzędu.

- To niesamowita sprawa wygrać 3:0 z rzeszowianami przed własną publicznością, bo Asseco Resovia to klasowa i zbudowana za wielkie pieniądze drużyna. Końcowy wynik może tak sugerować, ale to nie było łatwe zwycięstwo, bo z tym zespołem nigdy nie gra się łatwo. Mieliśmy jednak kontrolę nad tym spotkaniem, a ja miałem też komfortową sytuację na rozegraniu, bo wszyscy byli w grze i każdy dołożył swoją cegiełkę do tego zwycięstwa - powiedział Janusz.

Reklama

Na inaugurację ekstraklasy podopieczni trenera Michała Winiarskiego ulegli we własnej hali 1:3 PGE Skrze Bełchatów, ale później wygrali trzy spotkania.

- Nie jesteśmy zbyt doświadczonym zespołem, ale w ostatnich meczach, także w konfrontacji z Asseco Resovią pokazaliśmy, że nawet kiedy mamy słabszy moment, szybko potrafimy się z niego wydostać. Odzyskujemy swój rytm i znowu gramy dobrze. Nie zdarzają się nam większe przestoje, co jest naszym dużym atutem. Naprawdę ciężko się z nami rywalizuje - ocenił.

25-letni rozgrywający nie ukrywa, że główną cechą jego zespołu jest nieustępliwość, a on, jako rozgrywający, dysponuje wieloma opcjami w ataku.

- Mamy zagrożenie z każdej strefy, bo świetnie spisuje się nie tylko nasz atakujący i obaj przyjmujący, ale swoje dokładają także środkowi, a to daje mi duży komfort. Poza tym nie ma dla nas straconych piłek, bo taki mamy styl i charakter. Przed sezonem zapowiadaliśmy, że będziemy walecznym zespołem i kraść punkty najlepszym. Gramy tak, jak obiecywaliśmy - zaznaczył.

Siatkarz Trefla nie chciał natomiast komentować postawy swojego ostatniego rywala.

- Ciężko i niezręcznie wypowiadać mi się na temat problemów Asseco Resovii, bo nie jestem w środku tej drużyny. Na pewno stać ją na więcej, bo ma ogromny potencjał, nawet żeby bić się o medale. Ostatnio gra rzeszowianom się nie klei, ale wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu, kiedy zaczną spisywać się na miarę swoich dużych możliwości - stwierdził.

W niedzielę o 14.45 gdańszczanie podejmą w Ergo Arenie Indykpol AZS, który ma na koncie cztery zwycięstwa i porażkę. Podobnie jak zawodnicy Trefla podopieczni trenera Paolo Montagnaniego wygrali z Asseco Resovią, GKS-em Katowice i Cerradem Eneą Czarnymi Radom, a ponadto pokonali we wtorek na wyjeździe 3:0 Jastrzębski Węgiel.

Obie drużyny znają się bardzo dobrze, bo w okresie przygotowawczym regularnie ze sobą rywalizowały. W sumie rozegrały sześć meczów kontrolnych, z których trzy zakończyły się zwycięstwem olsztynian, dwa Trefla, a jeden... remisem.

- Wiemy, czego możemy się po sobie spodziewać. Podobieństw jest wiele, bo też prezentujemy bardzo kombinacyjną siatkówkę, oba zespoły są również w dobrym momencie. Gra rywali wygląda nieźle, ale my przed własną publicznością, która bardzo nas wspiera, spisujemy się znakomicie. Jestem przekonany, że czeka na fantastyczny mecz. Mam nadzieję, że z pomocą kibiców nasza zwycięska seria będzie trwała jak najdłużej - podsumował.

Marcin Domański

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Janusz | Trefl Gdańsk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje