Reklama

Reklama

PlusLiga. LUK Politechnika Lublin nowicjuszem w elicie

LUK Politechnika Lublin od nowego sezonu ekstraklasy siatkarzy najprawdopodobniej zostanie w niej beniaminkiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Klub istniejący dopiero od ośmiu lat wygrał pierwszoligową rywalizację i jeśli spełni wymogi regulaminowe, to zagra w elicie.

W poprzedniej edycji, przedwcześnie zakończonej z powodu pandemii koronawirusa, jako beniaminek LUK Politechnika uplasowała się na trzecim miejscu na zapleczu ekstraklasy, co rozbudziło aspiracje i podjęto działania zmierzające do przekroczenia kolejnego progu sportowego rozwoju. Wiązało się to z istotnym wzmocnieniem kadrowym.

Ze starego składu pozostali: rozgrywający Kamil Durski, libero Rafał Cabaj, przyjmujący Paweł Rusin i Szymon Seliga, środkowi Kamil Szaniawski i Radosław Sterna oraz atakujący Jędrzej Goss. Nowymi zaś zawodnikami mającymi ekstraligowe, a częściowo także i reprezentacyjne doświadczenie zostali: rozgrywający Grzegorz Pająk, reprezentant Serbii Neven Majstorovic jako libero, przyjmujący Jakub Wachnik i Jakub Peszko, środkowi Konrad Stajer i Wojciech Sobala oraz atakujący Szymon Romać. Po drugim meczu poważnej kontuzji doznał Peszko i już w październiku w jego miejsce do Lublina sprowadzono drugiego reprezentanta Serbii, 23-letniego Davida Mehica.

Reklama

Dzięki takim transferom ekipa lubelska, obok BBTS Bielsko-Biała i BKS Visły Bydgoszcz, od początku stawiana była w roli jednego z głównych kandydatów do awansu. Od początku rozgrywek faktycznie te trzy zespoły dominowały i to między nimi doszło do ostatecznych rozstrzygnięć.

Fazę zasadniczą lublinianie zakończyli na pierwszym miejscu gromadząc 74 punkty (24 zwycięstwa i 4 porażki - w tym wyjazdowe w Bielsku-Białej i Bydgoszczy), a w fazie play off po pokonaniu Mickiewicza Kluczbork i eWinner Gwardii Wrocław w finale zmierzyli się z BBTS Bielsko-Biała. Pierwszy mecz u siebie LUK Politechnika wygrała 3:0 (25:23, 25:17, 25:23), drugi w Bielsku-Białej 3:2 (22:25, 28:30, 25:15, 25:20, 15:13), a trzeci w Lublinie 3:0 (25:23, 25:19, 25:20).

W trakcie rozgrywek, pod koniec stycznia, niespodziewanie doszło do zmiany na stanowisku pierwszego trenera. Pracującego z drużyną od czterech lat Macieja Kołodziejczyka zastapił doświadczony szkoleniowiec Dariusz Daszkiewicz.

"Kiedy zespół osiąga zakładane wyniki, to rzadko się zdarza taki ruch, ale uznaliśmy, że bodziec w postaci nowego szkoleniowca w kluczowym momencie sezonu przyniesie ożywienie i nowy entuzjazm w drużynie. Z pracy i wyników Macieja Kołodziejczyka jesteśmy zadowoleni, bo to bardzo młody trener, który już dużo osiągnął. Wierzę, że we współpracy z Dariuszem Daszkiewiczem odnajdzie szansę na udoskonalenie swojego warsztatu. Na Maćka cały czas bardzo liczymy, podobnie jak na resztę sztabu" - mówił wówczas Krzysztof Skubiszewski, prezes Luk Politechniki.

Kołodziejczyk i Piotr Maj pozostali w sztabie szkoleniowym.

"Mam nadzieję, że moja osoba da dodatkowy bodziec drużynie i wspólnie będziemy iść w jednym kierunku. Lublin to kolejne miejsce do rozwoju tej wspaniałej i fantastycznej dyscypliny, które pojawiło się na siatkarskiej mapie Polski" - z przekonaniem podkreślał 53-letni szkoleniowiec od dziesięciu lat pracujący z zespołami ekstraklasy i prowadzący reprezentacje Polski kadetów i juniorów, z którymi zdobywał mistrzostwa Europy.

Pierwszy mecz pod wodzą Daszkiewicza, na dziesięć kolejek przed końcem fazy zasadniczej, lublinianie rozegrali we własnej hali z BBTS Bielsko-Biała i po bardzo wyrównanej walce wygrali 3:0 (27:25, 25:23, 27:25); tym samym zluzowali rywali na pozycji lidera, nie oddając już przewodnictwa pierwszoligowej stawce do końca rundy zasadniczej.

W tym samym czasie do kadry zespołu dołączył atakujący, 24-letni Jakub Ziobrowski z Vervy Warszawa Orlen, mistrz świata kadetów i juniorów, który z reguły wchodził na zmiany, a w dwóch ostatnich meczach finałowych odgrywał już kluczową rolę i uznawany został MVP tych spotkań.

Siłą lubelskiej ekipy była zespołowość, ale w przekroju całego sezonu nie sposób nie docenić roli kapitana, rozgrywającego Pająka, który m.in. ośmiokrotnie wybierany był MVP, zostając wraz z Jarosławem Maciończykiem z BBTS współliderem tego rankingu w 1. lidze. Pięciokrotnie nagrody dla najlepszego zawodnika odbierali usin i Romać, trzy razy Wachnik i Sobala, a po dwa, oprócz Ziobrowskiego - Stajer i Mehic. Znakomitą dyspozycję przez cały sezon prezentował też Majstorovic.

"Jestem bardzo szczęśliwy i bardzo dumny z zespołu, który rozegrał dużo ciężkich meczów w play off. Wytrzymaliśmy to pod względem fizycznym i mentalnym. I ten awans wywalczył cały zespół" - bezpośrednio po ostatnim spotkaniu skwitował trener Daszkiewicz.

"Cały sezon pracowaliśmy, by dojść do tego momentu. Wcześniej mieliśmy chwile zwątpienia, bo w play off z drużyną z Kluczborka mogliśmy przegrać w tie-breaku i odpaść z rywalizacji już w ćwierćfinale. Wtedy powiedziałem, że albo nas to wzmocni, albo zabije i wzmocniło nas w taki sposób, że okazaliśmy się najmocniejsi" - podsumował końcowy sukces kapitan LUK Politechniki.

Kiedy w 2013 roku z przyczyn finansowych zlikwidowano drugoligowy zespół Cukrownika Lublin, zawodnik tego klubu Maciej Krzaczek (obecnie wiceprezes i menedżer) z Krzysztofem Skubiszewskim założyli Lubelski Klub Przyjaciół Siatkówki, który zaczynał od gry w trzeciej lidze, by po dwóch sezonach awansować do drugiej. Wtedy z pomocą przyszła Politechnika.

"Udostępniliśmy klubowi świeżo wyremontowaną halę, udostępniliśmy siłownię i nasze obiekty sportowe, naszym pracownikiem był też, i jest zresztą nadal, trener Maciej Kołodziejczyk. Do tej pory wspieraliśmy siatkarzy w miarę możliwości, ale teraz stajemy przed nowymi wyzwaniami" - mówi Wiesław Sikora, kanclerz Politechniki Lubelskiej.

Prezes Skubiszewski zaznacza, że praktycznie od początku tego roku w klubie czynione są przygotowania zarówno do podniesienia poziomu organizacyjnego, jak i sportowego, by w tej ekstraklasie "nie tylko być".

"Przygotowujemy się teraz do audytu, żeby podnieść poziom organizacyjny klubu. Do 12 maja musimy złożyć odpowiednie dokumenty do Polskiej Ligi Siatkówki. Ponieważ hala im. Zdzisława Niedzieli, w której dotąd bardzo dobrze nam się grało i jest wymarzona do siatkówki, nie spełnia wymogów licencyjnych, w PlusLidze występować będziemy na Globusie. Wiemy co musimy zrobić, żeby w tej lidze się utrzymać i pierwsze kroki w tym kierunku uczyniliśmy" - z przekonaniem deklaruje jeden z założycieli i szef klubu odnoszącego spektakularne sukcesy.

Optymizm klubowi działacze opierają na życzliwości zarówno władz miasta i województwa oraz grona sponsorów. Ambasadorem LUK Politechniki jest też jeden z najwybitniejszych siatkarzy wszech czasów, lublinianin Tomasz Wójtowicz, wychowanek miejscowego MKS.

Drużyna LUK Politechnika jest drugą w historii Lublina, która wywalczyła awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, pierwszą (z jednosezonowym pobytem) był w 1964 roku AZS Lublin, którego trenerem był Jerzy Welcz, a występowali w niej głównie studenci i absolwenci lubelskich uczelni. W 1946 roku, kiedy nie było jeszcze rozgrywek ligowych, siatkarze Lublinianki podczas rozgrywanego w stolicy turnieju o mistrzostwo Polski zajęli czwarte miejsce.

Autor: Andrzej Szwabe 

Dowiedz się więcej na temat: PlusLiga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje