Reklama

Reklama

PlusLiga. Jakub Bednaruk: Jesteśmy, żyjemy i będziemy się bić

Siatkarze ekstraklasowego MKS Będzin czwartkowymi badaniami rozpoczęli przygotowania do sezonu. - Z powodu pandemii koronawirusa było ciężko, ale jesteśmy, żyjemy i będziemy się bić – powiedział trener mocno zmienionej personalnie drużyny Jakub Bednaruk.

W poprzednim - zakończonym przedwcześnie w marcu z powodu pandemii - będzinianie zajęli 11. miejsce.

Początek był w ich wykonaniu mało efektowny, długo nie mogli wywalczyć żadnego punktu. W dodatku już w listopadzie doszło do zmiany na pozycji pierwszego rozgrywającego - pozostający bez klubu Grzegorz Pająk zastąpił Kanadyjczyka T.J. Sandersa, który za porozumieniem stron rozwiązał umowę z powodu kontuzji.

Na początku grudnia nagle opuścił zespół reprezentant Iranu Purya Fayazi, który niespodziewanie wrócił do ojczyzny. Ostatecznie jednak MKS uciekł z dołu tabeli i zakończył rywalizację na bezpiecznej pozycji

"Przed koronawirusem inaczej sobie wyobrażaliśmy wszystko. Nasze plany zostały zweryfikowane. Zrobiliśmy wszystko, żeby utrzymać poziom sportowy. Byłem przekonany, że z 14 zawodników uda się nam utrzymać 11 - może 12. A okazało się że zostało czterech, ja to rozumiem - takie są prawa rynku" - dodał szkoleniowiec.

Podkreślił, że w ciągu minionych dwóch miesięcy cały plan budowy drużyny musiał zostać zmieniony.

"Wydaje mi się, że jak na nasze możliwości, udało się stworzyć silny zespół. Jest trudno, ale utrzymujemy się na powierzchni. Pracujemy nad sponsorami, naszym atutem jest oferta miejsca w nazwie drużyny. Nie pierwszy i nie ostatni raz w moim życiu trenerskim trzeba zarządzać kryzysem. Zobaczymy, jak to wypali" - stwierdził Bednaruk.

Reklama

Przyznał, że sen z powiek spędzają mu kłopoty formalne z przyjazdem pozyskanych przez klub trzech Brazylijczyków.

"Mamy emocjonujący czas, jest masę niewiadomych. W okresie pandemii mieliśmy ciężkie momenty, musieliśmy się rozstać ze sponsorami i pewnymi planami. A byliśmy blisko pozyskania nawet sponsora tytularnego. Ale jesteśmy, żyjemy i będziemy się bić" - zadeklarował trener.

Przez większość poprzedniego sezonu MKS grał tylko z jednym obcokrajowcem Niemcem Davisem Sosseinheimerem. Teraz skład jest dużo bardziej międzynarodowy.

"Zawsze zaczynam budowę drużyny od Polaków. Jeśli się nie da, szukam zagranicą. Decyduje rynek, trzeba w pewnym momencie zerknąć na portfel. Wykorzystujemy kryzys ligi brazylijskiej, zawodnicy są tańsi od polskich. Z tym, że pozyskani brazylijscy przyjmujący muszą najpierw wygrać rywalizację z Rafałem Sobańskim, a to nie będzie wcale proste" - powiedział.

Podkreślił, że czeka go wprowadzenie Brazylijczyków do PlusLigi, która jest ciężka.

"Mam nadzieję, że we wtorek będą na miejscu. Wszyscy, poza nimi już są. Od poniedziałku zaczniemy takie "wprowadzenie do przygotowań". Zależy mi, aby wszystko przebiegło tak, żeby nie było kontuzji, bo trzy miesiące przerwy to dużo" - podsumował Jakub Bednaruk.

Poza nim z poprzedniego składu zostali Artur Ratajczak, Rafał Faryna, Rafał Sobański i Bartosz Schmidt.

Pożegnali się z MKS David Sossenheimer, Dawid Dryja, Konrad Buczek, Michał Superlak, Jan Fornal, Grzegorz Pająk, Piotr Macheta, Dawid Gunia.

Nowymi zawodnikami zostali brazylijski rozgrywający Thiago Veloso (Rennes Volley 35 - Francja), jego rodacy, przyjmujący Fabio Rodrigues (SESI Sao Paulo) i Jose Ademar Santana (Sesc Rio de Janeiro), środkowy Bartosz Gawryszewski (Aluron Virtu CMC Zawiercie), libero Szymon Gregorowicz (GKS Katowice), rozgrywający Łukasz Makowski (Elpis Ampelokipon - Grecja), przyjmujący Kacper Bobrowski (Chrobry Głogów), środkowy Tomasz Kalembka (Asseco Resovia Rzeszów) i atakujący Michał Godlewski (Biogas Volley Naefels - Szwajcaria).

Jesienią zostanie oddana do użytku nowa hala w Będzinie, w której mecze rozgrywać mają m.in. siatkarze miejscowego MKS, którzy dotychczas ekstraklasowych rywali podejmowali w Sosnowcu. Jeszcze nie wiadomo, kiedy ekipa Bednaruka zagra tam po raz pierwszy.

Autor: Piotr Girczys

#POMAGAMINTERIA

1 czerwca reprezentantka Polski w kolarstwie górskim Rita Malinkiewicz i jej koleżanka Katarzyna Konwa jechały na trening w ramach autorskiego projektu Rity dla pasjonatów kolarstwa #RittRide for all. Z niewyjaśnionych przyczyn w Wilkowicach koło Bielska-Białej wjechał w nie samochód jadący z naprzeciwka. Kasia przeszła wiele operacji, w tym zabieg zespolenia połamanego kręgosłupa i połamanej twarzoczaszki oraz częściową rekonstrukcję nosa i języka. Rita nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej, a jej obecny stan zdrowia jest bardzo ciężki. Potrzeba pieniędzy na ich leczenie i rehabilitację - dołącz do zbiórki. 

Sprawdź szczegóły >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje