Reklama

Reklama

PlusLiga. GKS Katowice - Cuprum Lublin 2:3 w zaległym meczu piątej kolejki

W zaległym meczu piątej kolejki PlusLigi siatkarze GKS Katowice przegrali z Cuprumem Lubin 2:3. Dwa pierwsze sety padły łupem gości, katowiczanie zdołali doprowadzić do tie-breaka, w którym prowadzili nawet 8:5. Podopieczni trenera Marcela Fronckowiaka wygrali jednak decydującą partię i odnieśli drugie zwycięstwo w obecnym sezonie.

Opromienieni efektownym zwycięstwem w Radomiu katowiczanie byli faworytem konfrontacji z ostatnią drużyną tabeli PlusLigi. Siatkarze Cuprum już od pierwszych akcji premierowej partii pokazywali jednak, że nie zamierzają w tym meczu pełnić roli statystów. Co prawda w środkowej części seta gospodarze odskoczyli na kilka oczek (10:7, 15:11), ale lubinianie odrobili tę stratę. Ich mocną bronią w tej partii były punktowe bloki (1-6 w całym secie) i skuteczne zagrywki. Po asie serwisowym Przemysława Smolińskiego było 18:18, a końcówka to walka punkt za punkt. Seta rozstrzygnęły akcje od stanu 22:22. Najpierw Wojciech Ferens obił blok rywali, po chwili goście zablokowali Jakuba Jarosza. Jan Nowakowski zdołał jeszcze odpowiedzieć atakiem ze środka, ale zepsuta zagrywka ekipy GKS zamknęła tę partię (23:25).

Reklama

W drugiej odsłonie siatkarze z Lubina nie zwalniali tempa i nadal nadawali ton wydarzeniom na boisku. Dobrze radzili sobie na przyjęciu i skutecznie grali środkiem. Uzyskali punktową zaliczkę w środkowej części seta (14:11), ale z tą stratą gospodarze dość szybko sobie poradzili. W końcówce ekipa Cuprum znów wypracowała przewagę (22:19), którą pewnie utrzymała. Miguel Tavares Rodrigues asem serwisowym wywalczył piłkę setową (24:20), a Smoliński atakiem ze środka ustalił wynik na (25:21).

 Set numer trzy miał wyrównany przebieg, a wynik długo oscylował wokół remisu (8:8, 13:13, 17:17). Po skutecznym bloku lubinianie odskoczyli na dwa "oczka" przy stanie 2-:18, ale końcówka należała do siatkarzy GKS. Przyjezdnym spadła skuteczność w ataku, dwa autowe uderzenia Ferensa pozwoliły gospodarzom zbudować przewagę (23:21). Katowiczanie utrzymali punktowy dystans i wygrali 25:23. Po ostatniej akcji seta doszło do przepychanek pod siatką, za które arbiter ukarał zdobywcę decydującego punktu Adriana Buchowskiego żółtą, a Ronalda Jimeneza czerwoną kartką.

Kolejna partia to znów zacięta walka obu ekip. Nie po raz pierwszy w tej konfrontacji obie ekipy walczyły punkt za punkt do wyniku 20:20, a wszystko rozstrzygnęło się w końcówce seta. W drużynie z Katowic przebudził się Jarosz, który skutecznie prezentował się w ataku, a w końcówce popisał się dwoma asami serwisowymi (23:20). Lubinianie popełniali błędy na przyjęciu i w ataku, co ułatwiło zadanie ekipie GKS-u (25:21).

W tej sytuacji zwycięzcę spotkania miał wyłonić tie-break. Lepiej rozpoczęli go katowiczanie (3:0). Utrzymali oni trzy oczka zaliczki przy zmianie stron - po ataku Miłosza Zniszczoła prowadzili 8:5. Siatkarze Cuprum zdołali jednak odrobić straty i po ataku Jimeneza było 9:9. Końcówka należała do lubinian. Skuteczny atak Ferensa na potrójnym bloku pozwolił odskoczyć na dwa punkty (13:11), a fatalna pomyła w rozegraniu po stronie GKS dała piłkę meczową. Gospodarze jeszcze zerwali się do walki, ale skuteczny atak Nikołaja Penczewa zakończył to spotkanie (15:13).

Najwięcej punktów: Kamil Kwasowski (23), Adrian Buchowski (20) - GKS; Przemysław Smoliński (20), Ronald Jimenez (16), Nikołaj Penczew (15), Wojciech Ferens (14), Dawid Gunia (11) - Cuprum. Goście mieli zdecydowaną przewagę punktowych bloków (5-20!). MVP: Przemysław Smoliński (9/12 w ataku + 1 as serwisowy + 10 bloków!).

GKS Katowice - Cuprum Lubin 2:3 (23:25, 21:25, 25:23, 25:21, 13:15)

GKS: Kamil Kwasowski, Miłosz Zniszczoł, Jakub Jarosz, Adrian Buchowski, Jan Nowakowski, Jan Firlej - Dustin Watten (libero) oraz Kamil Drzazga, Wiktor Musiał.

Cuprum: Przemysław Smoliński, Ronald Jimenez, Nikołaj Penczew, Dawid Gunia, Miguel Tavares Rodrigues, Wojciech Ferens - Bartosz Makoś (libero) oraz Adam Lorenc, Mariusz Magnuszewski.

RM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama