Reklama

Reklama

PlusLiga. Cerrad Enea Czarni Radom - PGE Skra Bełchatów 1:3

PGE Skra na zwycięskiej ścieżce. W meczu 24. kolejki siatkarskiej PlusLigi bełchatowianie wygrali na wyjeździe z Cerrad Enea Czarnymi Radom 3:1. To ich trzecia ligowa wygrana z rzędu.

Mecz w Radomiu był nie tylko drugim w tym sezonie starciem Czarnych z PGE Skrą, ale także pojedynkiem braci Sanderów. Młodszy Brenden występuje w drużynie z Radomia, starszy i bardziej utytułowany Taylor coraz lepiej prezentuje się w barwach zespołu z Bełchatowa. Gdy pod koniec grudnia spotkali się po raz pierwszy, górą był Taylor, a PGE Skra wygrała bez straty seta. W niedzielę znów wygrali bełchatowianie, ale tym razem Czarni mocniej się im postawili.

Reklama

W pierwszym secie emocji było niewiele. Od początku dobrze prezentował się Dusan Petković - to po jego zbiciu z prawego skrzydła PGE Skra po raz pierwszy odskoczyła rywalom na dwa punkty. Jej przewaga rosła, przy prowadzeniu gości 12:8 o przerwę poprosił trener Czarnych Dmitry Skoryy. Na niewiele się to jednak zdało, bo po jej zakończeniu aż trzy asy serwisowe z rzędu zapisał na swoim koncie Taylor Sander. Siedmiopunktowa przewaga utrzymała się do końca partii, do czego cegiełkę dołożył młodszy z Sanderów - w końcówce posłał piłkę w aut po ataku z lewego skrzydła.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Bełchatowianie przyjechali do Radomia osłabieni brakiem Mateusza Bieńka. Środkowy PGE Skry i reprezentacji Polski nabawił się bowiem przeciążeniowego urazu kolana. Bieniek musiał przejść zabieg i czeka go przerwa. W związku z tym trener Michał Mieszko Gogol musiał dokonać korekt w szóstce, która w ostatnich tygodniach zaczęła łapać dobry rytm, wygrywając dwa mecze w lidze i dwa w Lidze Mistrzów. Bieńka zastąpił Norbert Huber.

W drugiej partii młodszy z braci Sanderów i cały radomski zespół spisali się znacznie lepiej niż w pierwszej. Mimo że goście już na początku skorzystali z serwisów starszego z amerykańskich przyjmujących i objęli prowadzenie 3:0, wkrótce Czarni odrobili straty z nawiązką. Gdy Brenden Sander zablokował atak Petkovicia, to oni wygrywali 5:4. Z czasem ich przewaga wzrosła do dwóch punktów, coraz lepiej radził sobie Dawid Konarski.

Równo grająca drużyna z Radomia zaprzepaściła jednak wszystko w końcówce. Po nieporozumieniu Michała Kędzierskiego z Dawidem Dryją na tablicy wyników pojawił się remis 21:21. Po chwili PGE Skra objęła prowadzenie, gdy Huber zablokował Konarskiego. Najważniejsza był jednak akcja, w której po obronie Kacpra Piechockiego kontratak wykończył Milad Ebadipour. Dzięki temu goście zbudowali sobie dwupunktową przewagę i wykorzystali drugą piłkę setową, wygrywając 25:23.

Czarni przed niedzielnym meczem zajmowali 12. miejsce w lidze, co po letnich ruchach transferowych jest odbierane jako rozczarowanie. Mimo że nie mają już zbyt wielkich szans na grę o medale, w trzecim secie nie zamierzali odpuszczać. Początek ponownie był wyrównany, dopiero po kontrataku zakończonym zagraniem Petkovicia bełchatowianie objęli prowadzenie 11:9. Po chwili, po błędzie Wiktora Josifowa, ich przewaga wzrosła do trzech punktów.

Gdy wydawało się, że PGE Skra bez większych problemów przypieczętuje wygraną, radomianie jeszcze raz się postawili. Przy zagrywkach wprowadzonego w tym celu na parkiet Artura Pasińskiego doprowadzili do remisu 18:18. Wtedy jednak w polu zagrywki ponownie pojawił się Taylor Sander, dzięki czemu bełchatowianie znów odskoczyli rywalom na dwa punkty. Przy stanie 24:22 w grze PGE Skry znów coś się jednak zacięło. Świetną sytuację na zakończenie meczu miał Petković, ale bez bloku huknął z prawego skrzydła w aut. Po chwili pomylił się też Sander i Czarni wygrali partię 26:24.

Początek czwartego seta był podobny do poprzedniej partii. Znów PGE Skra wypracowała sobie trzy punkty przewagi. Po asie serwisowym Petkovicia prowadziła już nawet 12:8. Świetne ataki Serba szybko pozwoliły zresztą zbudować aż sześć punktów przewagi. I choć radomianie na chwilę jeszcze zmniejszyli straty do tego stopnia, że Gogol poprosił o przerwę, poważniej zagrozić PGE Skrze już nie zdołali. W końcówce efektownymi blokami popisali się jeszcze Ebadipour i Karol Kłos, pieczętując wygraną 25:16.

Zwycięstwo w Radomiu pozwoliło bełchatowianom zbliżyć się w ligowej tabeli do szóstej Asseco Resovii, do której tracą tylko punkt. Kolejny mecz rozegrają już w środę, ze Ślepskiem Malow Suwałki. Czarni dzień później zmierzą się z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Cerrad Enea Czarni Radom - PGE Skra Bełchatów 1:3 (18:25, 23:25, 26:24, 16:25)

Czarni: Konarski, Dryja, B. Sander, Kędzierski, Josifow, Firszt - Masłowski (libero) oraz Pasiński, Ostrowski, Gąsior

Skra: Petković, Kłos, T. Sander, Łomacz, Huber, Ebadipour - Piechocki (libero) oraz Sawicki, Filipiak

Damian Gołąb

PlusLiga siatkarzy

1.Grupa Azoty ZAKSA66 pkt
2.Jastrzębski Węgiel53 pkt
3.Trefl Gdańsk47 pkt
4.Asseco Resovia Rzeszów46 pkt
5.VERVA Warszawa Orlen Paliwa45 pkt
Zobacz pełną tabelę
Dowiedz się więcej na temat: PGE Skra Bełchatów | Cerrad Enea Czarni Radom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje