Reklama

Reklama

PlusLiga. Bartosz Kwolek: Mam nadzieję, że liga już się nie zatrzyma

Siatkarze Vervy Warszawa Orlen Paliwa cieszą się, że w niedzielę rozegrali wreszcie pierwszy w tym sezonie mecz u siebie i że zakończył się on ich zwycięstwem. "Mam nadzieję, że liga już się nie zatrzyma" - podkreślił przyjmujący Bartosz Kwolek.

Verva we wrześniu zgodnie z planem rozegrała dwa spotkania wyjazdowe. Potem klub poinformował o zakażeniach koronawirusem. Wówczas pozytywne wyniki testów miało sześciu członków zespołu i sztabu szkoleniowego. Potem łączna liczba wzrosła do 15.

Reklama

"Pierwszy tydzień wszyscy spędziliśmy w domach i trenowaliśmy indywidualnie. Potem zawodnicy z negatywnymi wynikami wrócili do zajęć" - wspominał atakujący Jan Król.

Cała drużyna na wspólnym treningu spotkała się dopiero we wtorek. Dwa dni później zaś rozegrała pierwszy od niemal miesiąca mecz - przegrała na wyjeździe z Indykpolem AZS Olsztyn 2:3. W niedzielę we własnej hali podopieczni trenera Andrei Anastasiego wygrali z GKS Katowice 3:1.


"Jesteśmy po badaniach i jesteśmy zdolni do gry. Tylko jeszcze musimy wdrożyć się w siatkówkę na takim poziomie, by wygrywać. W Olsztynie nie wyglądało to za dobrze. Brakowało indywidualnie techniki, ale to było związane z tym, że wcześniej trenowaliśmy dwa dni, wsiedliśmy w autobus i pojechaliśmy na mecz. Teraz było nieco więcej czasu, udało się wygrać z dobrym przeciwnikiem. Wiadomo katowiczanie mają teraz swoje problemy, ale nie ma w dzisiejszych czasach drużyny bez nich" - zaznaczył libero Damian Wojtaszek.

Jego zdaniem stołeczna ekipa w niedzielę spisała się już znacznie lepiej niż w czwartek.

"Wydaje mi się, że gdybyśmy się zaprezentowali tam tak jak dziś, to byśmy w Olsztynie wygrali" - ocenił.

Kwolek zwrócił uwagę, że rywale z Olsztyna mieli ten atut, iż wcześniej cały czas byli w treningu.

"Dziś u nas dalej jeszcze widać było jakieś piętno ostatniej przerwy. Mieliśmy dopiero kilka dni treningu całego zespołu i jeszcze będzie widać braki. Ale cały czas pracujemy, by wyglądało to jak najlepiej. Mam nadzieję, że liga się już nie zatrzyma, jak to było wiosną" - zastrzegł.

Siatkarze Vervy zgodnie podkreślają, że mają nadzieję, iż uda im się nadrobić zaległości w meczach PlusLigi.

"Póki mamy ośmiu zawodników zdrowych, w tym jednego rozgrywającego, to chcemy grać" - zadeklarował Wojtaszek.

Przyznał, że obecnie wyzwaniem jest przygotowanie organizmów do rywalizacji na boisku.

"W taki sposób, by nie nadwyrężać zdrowia, rozegrać mecz i zapisać trzy punkty. Chcemy dążyć do tego, żeby rozegrać jak najwięcej pojedynków. Nie możemy dopuścić do tego, by nie grać" - podkreślił reprezentant Polski.

Ze względu na nowe przypadki zakażenia Covid-19 plan gier często się zmienia, co także stanowi utrudnienie w przygotowaniach.

"Trzeba się z ta niepewnością pogodzić. U nas też tak było, że wypadliśmy z gry na kilka tygodni, a rywale pewnie też już byli do tych meczów przygotowani. Jestem ciekawy, jak ZAKSA Kędzierzyn-Koźle będzie prezentować się po kwarantannie. Rytm meczowy to zupełnie inna sprawa niż dwa tygodnie bez wyjścia nawet z domu. Ćwiczenia w domu są bez porównania z tym, co wykonujemy normalnie na treningach" - zaznaczył Kwolek.

Ze względu na ponowny wzrost liczby zakażeń koronawirusem wydarzenia sportowe w Polsce odbywają się bez udziału kibiców.

"To jest trudna sprawa. Jest jak na sparingu. Ale takie życie. Prawdopodobnie tak to teraz będzie wyglądać, więc trzeba się przyzwyczaić. Wszystko słychać, więc trzeba uważać na to, co się mówi. Nie tyle chodzi o przekleństwa, ale o wskazówki taktyczne. Żeby rywale ich nie słyszeli" - podkreślił przyjmujący stołecznego zespołu.

Verva następne spotkanie ma zaplanowane na 23 października - na wyjeździe ze Ślepskiem Malow Suwałki.

Dowiedz się więcej na temat: Bartosz Kwolek | VERVA Warszawa Orlen Paliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje