Reklama

Reklama

PlusLiga. Atakujący Vervy Jan Król: Zawsze tak powinniśmy grać

VERVA Warszawa Orlen Paliwa gładko pokonała w Gdańsku w trzecim meczu Trefla 3:0 i awansowała do półfinału play off ekstraklasy. "Taką siatkówkę zawsze powinniśmy grać. Nakręcił nas wygrany w stolicy w poprzednim spotkaniu tie-break" - przyznał atakujący gości Jan Król.

Otwarcie ćwierćfinałowej rywalizacji w tej parze należało do Trefla, który wygrał we własnej hali 3:1. Kolejne dwa spotkania zakończyły się jednak sukcesem stołecznej drużyny - w Warszawie podopieczni trenera Andrei Anastasiego zwyciężyli po dramatycznym boju 3:2, natomiast w środę triumfowali na wyjeździe 3:0.

- Tie-break w Warszawie nakręcił nas i przestawił na dobrą drogę. Cieszę się, że w Gdańsku zaprezentowaliśmy siatkówkę, jaką zawsze powinniśmy grać. Popełniliśmy tylko cztery błędy, rywale pięć razy nas zablokowali, zepsuliśmy 10 zagrywek, co jak na trzy sety to naprawdę bardzo mało. Do tego byliśmy skuteczni w ataku. Brawa również dla naszego rozgrywającego Angela Trinidada De Haro za świetną dystrybucję, bo każdy dostał odpowiednią porcję piłek i miał okazję do spokojnego atakowania - zauważył Król.

Reklama

Ostatni mecz był niespodziewanie jednostronnym widowiskiem. Goście odnieśli w Ergo Arenie bezproblemowy triumf, nie napotykając na większy opór ze strony rywali.

- Jakby to rozgrywający Trefla Marcin Janusz powiedział: "gdańszczanie znowu dali nam wygrać, bo zagrali tragicznie". Dziękujemy za to, że dali nam wygrać i doceniamy to. A mówiąc serio, to była fajna i miła do oglądania seria spotkań. Było dużo walki, może czasami brakowało umiejętności i pojawiały się głupie błędy, ale obie drużyny grały na dużych emocjach i zaangażowaniu - skomentował przyjmujący gości Bartosz Kwolek.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź

Gdańszczanie nie ukrywali sporego rozczarowania po przegraniu rywalizacji ze stołeczną drużyną. Trener Trefla Michał Winiarski podkreślił, że w Warszawie jego zawodnicy byli bliscy zwycięstwa i tam powinni zakończyć ćwierćfinałową batalię.

- Od awansu do strefy medalowej dzieliły nas jedna, dwie piłki, ale wypuściliśmy wielką szansę z rąk. Tamtego spotkania nie byliśmy w stanie wyrzucić z głowy i kompletnie nie udało nam wejść w trzeci mecz. A przegraliśmy go głównie atakiem, bo byliśmy wyjątkowo nieskuteczni. Gdyby ktoś przed sezonem powiedział nam, że na tym etapie będziemy w czołowej szóstce, bylibyśmy bardzo zadowoleni. Wiemy jednak, jak blisko byliśmy półfinału i wiemy, jak wielki odczuwamy teraz niedosyt - podkreślił szkoleniowiec gdańskiego zespołu.

W półfinale warszawianie zmierzą się z Jastrzębskim Węglem, który 3:0 i 3:1 wyeliminował Aluron CMC Wartę Zawiercie. Drugą parę tworzą Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów. Gdańszczanom pozostała rywalizacja o 5. miejsce z Asseco Resovią Rzeszów.

- Jastrzębski Węgiel to bardzo mocny zespół z wysokim budżetem i znakomitymi zawodnikami w składzie, który już teraz zbroi się przed kolejnym sezonem. Będziemy jednak walczyć bez kompleksów i mam nadzieję, że zaprezentujemy się przynajmniej tak dobrze, jak w dzisiejszym meczu. Gra wyjątkowo nas cieszyła, udało nam się również uniknąć tego, co było do tej pory naszą największą bolączka, czyli straty punktów seriami - podsumował Król.

Autor: Marcin Domański

md/ pp/

Dowiedz się więcej na temat: PlusLiga | VERVA Warszawa Orlen Paliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje