Reklama

Reklama

PlusLiga. Andrzej Wrona: Kapitanem nie byłem nawet jako młodzik

Andrzej Wrona ma nadzieję, że sprosta roli kapitana ONICO Warszawa w najbliższym sezonie, choć nie ma żadnego doświadczenia w pełnieniu tej funkcji. "Nie byłem nim nawet w okresie gry w młodzikach czy juniorach" - przyznał siatkarz stołecznego klubu PlusLigi.

W poprzednim sezonie kapitanem zespołu był Paweł Zagumny, który zakończył karierę. O wyborze następcy zdecydował nowy sztab szkoleniowy ONICO.

Reklama

"To dla mnie wyróżnienie. Pierwszy raz w swojej przygodzie z siatkówką będę kapitanem jakiejkolwiek drużyny. Nawet w okresie gry w młodzikach czy juniorach mi się to nie zdarzyło. To duża odpowiedzialność i duże wyzwanie, jestem podekscytowany. Mam nadzieję, że sprostam i chłopaki nie będą w trakcie sezonu za plecami narzekali na mnie" - zaznaczył żartobliwie Wrona w rozmowie z dziennikarzami.

Jako swoje najważniejsze zadanie w związku z nową funkcją wymienił dbanie o to, by była jasna i klarowna sytuacja w drużynie oraz dobra atmosfera do ciężkiej pracy.

"Kapitan musi też być takim łącznikiem między zawodnikami. Jeśli jest jakiś problem, to musi starać się jak najszybciej go rozwiązać, zanim miałby on jakiś większy wpływ na grę zespołu. Cała reszta związana ze sprawami pomeczowymi i konferencjami jest drugorzędna" - ocenił.

Podkreślił, że póki co nie ma raczej konieczności, by któregoś z kolegów musiał mobilizować do pracy.

"Jak będzie taka potrzeba, to oczywiście będę to robić. Inni starsi zawodnicy też się pewnie tym zajmą. Ale w drugą stronę tak samo to będzie działać. Gdy ja nie będę miał siły, to mam nadzieję, że ci młodsi będą nam dawać kopa" - dodał 28-letni siatkarz.

W poniedziałek wraz z siedmioma kolegami rozpoczął on przygotowania do sezonu klubowego. Po zakończeniu poprzedniego stawił się na zgrupowaniu reprezentacji Polski, ale pod koniec maja stwierdzono u niego krwiak w prawej ręce. Kontuzja wykluczyła go z dalszych treningów w kadrze.

"Cieszę się, że po tak długiej przerwie wracam do siatkówki, ale równa się to z tym, że jest bardzo ciężko, choć oczywiście ruszałem się w międzyczasie. Miałem problemy zdrowotne, ale wyleczyłem się już dawno temu i mogłem sobie tak wakacyjnie pograć w turniejach "plażówki", pobiegać, chodziłem na siłownię. Nie jest zatem aż tak ciężko, jakby mogło być, ale i tak jest trudno" - dodał z uśmiechem.

Środkowy bloku przyznał, że ostatnie kilkanaście dni były w jego przypadku prawdziwym wyczekiwaniem na wznowienie zajęć na hali.

"Rzeczywiście zatęskniłem za siatkówką halową, za atmosferą treningu. Cieszę się, że jesteśmy tutaj, że zaczynamy coś nowego, ciekawego i oby skutecznego oraz zakończonego sukcesem" - zaznaczył.

Wieczorne poniedziałkowe zajęcia ONICO wyjątkowo - pod nieobecność drugiego trenera Fabio Stortiego oraz głównego szkoleniowca Stephane'a Antigi, który dołączy do zespołu za kilka tygodni - poprowadził Zagumny. Dyrektor sportowy stołecznego klubu nie oszczędzał niedawnych kolegów z boiska.

"Wykorzystał fakt, że to był chyba jedyny trening, jaki mógł poprowadzić i akurat dziennikarze trafili na pokazówkę" - śmiał się Wrona.

Przygotowuje się on do sezonu w klubie, choć znalazł się wśród powołanych na rozpoczynające się 24 sierpnia mistrzostwa Europy w Polsce. Od początku jednak ustalono, że pełni w tym wypadku funkcję rezerwowego.

"Sztab szkoleniowy reprezentacji zdaje sobie sprawę, że do poniedziałku to na hali ostatni raz byłem w Spale na treningu kadry, na którym doznałem kontuzji. To jest "powołanie awaryjne", jakby nie daj Boże komuś coś się stało. Potrzebują kogoś na taką ewentualność i chcieli, bym to był ja. Mogę spokojnie przygotowywać się w klubie i obym nie był potrzebny, bo bardzo mało czasu zostało do mistrzostw Europy. Trzymam kciuki, żeby wszyscy byli zdrowi" - podkreślił Wrona.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje