Reklama

Reklama

PGE Skra Bełchatów nie ma czasu na świętowanie. W sobotę hit PlusLigi

Siatkarze PGE Skry Bełchatów nie mieli czasu na świętowanie czwartkowego awansu do drugiej rundy play off Ligi Mistrzów. Po zwycięstwie nad włoskim Cucine Lube Treia mistrzowie Polski wyjechali na Podkarpacie, gdzie w sobotę zagrają z Asseco Resovią Rzeszów.

"Tak, jak w całym sezonie, nie mamy zbyt wiele czasu na przygotowanie do kolejnego spotkania. Staramy się jednak zrobić to jak najlepiej. Tym bardziej, że przed nami dość istotny mecz z bardzo silnym przeciwnikiem" - powiedział kapitan PGE Skry Mariusz Wlazły.

Bełchatowianie są w tej chwili liderem krajowych rozgrywek, ale mają tyle samo punktów co drugi w tabeli zespół z Rzeszowa. Sobotni pojedynek przesądzi więc o tym, na którym miejscu te ekipy zakończą zasadniczą fazę sezonu. Wlazły podkreślił jednak, że dla jego drużyny nie ma znaczenia, czy w pierwszej rundzie play off rywalem będzie Cerrad Czarni Radom czy ZAKSA Kedzierzyn-Koźle.

Reklama

"Jeżeli ktoś myśli o zdobyciu mistrzostwa Polski, to musi ze wszystkimi wygrać. Trzeba więc grać o zwycięstwo niezależnie od tego, na kogo się trafi" - wyjaśnił Wlazły.

W pierwszej rundzie w łódzkiej Atlas Arenie bełchatowianie bez problemów pokonali Asseco Resovię 3:0. Zdaniem kapitana mistrzów Polski przed rewanżem nie ma to jednak żadnego znaczenia.

"Przy dwóch wyrównanych zespołach dyspozycja danego dnia decyduje o tym, kto wygrywa. Dopiero mecz pokaże, kto zasłuży w nim na trzy punkty, a może na dwa czy jeden. To sprawa otwarta" - dodał Wlazły.

Libero PGE Skry Kacper Piechocki podkreślił natomiast, że zespół z Bełchatowa może wygrać z każdym przeciwnikiem.

"Czujemy się mocni i wiemy, że przy naszym dobrym dniu jesteśmy w stanie pokonać każdego" - zapewnił Piechocki.

Mecz Asseco Resovii Rzeszów z PGE Skrą Bełchatów rozpocznie się w sobotę o g. 14.45.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje