Reklama

Reklama

PGE Skra Bełchatów - Asseco Resovia Rzeszów 3:2

W hicie ekstraklasy siatkarzy PGE Skra Bełchatów wygrała z Asseco Resovią Rzeszów 3:2 (21:25, 25:22, 25:18, 21:25, 15:12).

Mecz z Asseco Resovią Rzeszów władze Skry Bełchatów wykorzystały do uhonorowania Mariusza Wlazłego, który od 10 lat gra w barwach bełchatowskiego klubu. Jego prezes Konrad Piechocki wręczył mu okolicznościowy upominek, a po drugim secie na telebimie wyświetlono film poświęcony obecnemu kapitanowi zespołowi.

Na boisku Wlazły i jego koledzy z zespołu, m.in. selekcjoner reprezentacji Polski Stephane Antiga, nie mogli już jednak liczyć na uprzejmości, jednak po pięciosetowym pojedynku pokonali mistrza kraju.

Pierwszy set rozpoczął się doskonale dla PGE Skry, która po atakach Wlazłego i Antigi oraz błędzie rywali prowadziła 3:0. Po przerwie technicznej inicjatywę przejęli jednak rywale. Przy wyniku 10:8 dla gospodarzy w rzeszowskim zespole na zagrywkę wszedł Peter Veres. Kilkadziesiąt sekund później po  asie serwisowym Węgra goście po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (11:10). Na drugiej przerwie technicznej mieli dwa punkty przewagi (16:14) i później zdołali ją jeszcze powiększyć (23:19). Po zagrywce w siatkę Wlazłego rzeszowianie wygrali pierwszą partię 25:21.

Reklama

W drugiej prowadzili tylko 1:0, a później już tylko gonili bełchatowian, którzy zdobywali punkty m.in. blokiem i zagrywką. Szkoleniowiec gości Andrzej Kowal już przy stanie 3:1 dla PGE Skry poprosił o przerwę. Później było nawet 8:1 dla gospodarzy, a drugi czas trener rzeszowian wykorzystał, gdy jego drużyna przegrywała 12:18.

W końcówce spróbowała jeszcze zniwelować straty, ale bełchatowianie cały czas utrzymywali kilkupunktową przewagę. Ostatecznie wygrali 25:22, zdobywając ostatni punkt po nieudanej zagrywce Oliega Achrema, który chwilę wcześniej zaliczył asa.

Trzeci set był wyrównany, ale tylko do stanu 17:17. Później na boisku był już tylko jeden zespół - PGE Skra. Rzeszowianie agresywną zagrywką zostali odrzuceni od siatki i mieli ogromne problemy z przyjęciem. Gdy udawało im się podbić piłkę, to posyłali ją w antenkę lub na aut. Po asie Andrzeja Wrony set zakończył się zwycięstwem gospodarzy 25:18.

Na pierwszą przerwę techniczną w czwartej partii zespoły schodziły przy trzypunktowym prowadzeniu gospodarzy (8:5). Później było 13:9, ale Asseco Resovia najpierw zmniejszyła straty do jednego punktu (13:14), następnie doprowadziła do 19:19, a chwilę później, po dwóch błędach bełchatowian, było 21:19.

Przy stanie 23:21 dla gości o czas poprosił trener miejscowych Miguel Falasca, ale to nie pomogło odwrócić losów seta. Skończyło się 25:21 dla obrońców tytułu.

Po fatalnej końcówce czwartego seta bełchatowianie doskonale rozpoczęli tie-break. Było nawet 0:4,a złą serię przyjezdnych przerwał Achrem. Do zmiany stron na doszło przy wyniku 8:5 dla PGE Skry, ale goście doprowadzili do remisu. Przy 8:8 grę przerwał Falasca.

Uwagi hiszpańskiego szkoleniowca tym razem poskutkowały i po skutecznym bloku Daniela Plińskiego gospodarze odskoczyli na 10:8. Nie roztrwonili już tej przewagi i wygrali seta 15:12. Ostatni punkt po ataku z prawego skrzydła zdobył Wlazły.

Najbardziej wartościowym zawodnikiem spotkania został wybrany Antiga.

Po meczu powiedzieli:

Andrzej Kowal (trener Asseco Resovii Rzeszów): "Pozwoliłem sobie po tym meczu obejrzeć challenge. Jeśli patrzę i widzę, że piłka jest w boisku, a sędzia pokazuje aut, to ja tego nie rozumiem. To są ewidentne, celowe błędy. Sędziowie liniowi to są sędziowie, powinni więc być obiektywni. Nie oczekujemy pomocy od nich w Rzeszowie i nie chcemy, by pomagali gospodarzom w innych meczach. To nie zmienia jednak tego, że Skra była dzisiaj zespołem od nas lepszym. Cieszę się jednak z gry mojej drużyny. Z tego, że potrafiliśmy odrabiać straty i grać ze Skrą jak równy z równym".

Miguel Falasca (trener PGE Skry Bełchatów): "Jestem zadowolony z tego zwycięstwa nie tylko ze względu na punkty. Taka wygrana z mistrzem Polski z dwóch poprzednich sezonów dodaje pewności siebie. Mieliśmy szansę zakończyć mecz po czwartym secie, ale popełniliśmy błędy w końcówce".

Olieg Achrem (kapitan Asseco Resovii): "Walczyliśmy, ale Skra była dzisiaj lepsza. Pozostaje nam cieszyć się z jednego punktu i czekać na rewanż w Rzeszowie".

Mariusz Wlazły (kapitan PGE Skry): "Był to dla nas bardzo ciężki mecz, zwłaszcza po porażce w Radomiu, gdzie nie zagraliśmy tak jak powinniśmy. Dzisiaj wyglądało to już lepiej i możemy cieszyć się ze zwycięstwa".

PGE Skra Bełchatów - Asseco Resovia Rzeszów 3:2 (21:25, 25:22, 25:18, 21:25, 15:12)

PGE Skra Bełchatów: Nicolas Uriarte, Stephane Antiga, Andrzej Wrona, Mariusz Wlazły, Wojciech Włodarczyk, Karol Kłos - Paweł Zatorski (libero) - Facundo Conte, Aleksa Brdovic, Daniel Pliński.

Asseco Resovia Rzeszów: Peter Veres, Łukasz Perłowski, Jochen Schops, Olieg Achrem, Piotr Nowakowski, Fabian Drzyzga - Mateusz Masłowski (libero) - Nikołaj Penczew (libero), Dawid Konarski, Paul Lotman, Grzegorz Kosok.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje