Reklama

Reklama

Paweł Zatorski: Porażki mnie mobilizują

Libero PGE Skry Bełchatów Paweł Zatorski liczy na to, że niepowodzenie w półfinale Pucharu Polski i Pucharu CEV będzie miało na niego i jego klubowych kolegów pozytywny wpływ w walce o mistrzostwo kraju. - Porażki mnie mobilizują - zaznaczył 23-letni siatkarz.

Ekipa prowadzona przez Hiszpana Miguela Falascę w poniedziałek przypieczętowała awans do najlepszej czwórki polskiej ekstraklasy, pokonując po raz trzeci AZS Politechnikę Warszawską. Zatorski podkreślił, że ma nadzieję, iż w walce o tytuł jego drużynie uda się przełamać "półfinałowe fatum", które towarzyszyło jej w pozostałych rozgrywkach.

- Mamy spory niedosyt zarówno po Pucharze Polski, jak i po Pucharze CEV. W obu przypadkach była ogromna szansa na osiągnięcie dobrego wyniku. Nie udało się, ale na mnie porażki zawsze działają mobilizująco i mam nadzieję, że efektem wspomnianych niepowodzeń będzie medal wywalczony w lidze - powiedział siatkarz Skry.

Reklama

W ćwierćfinale bełchatowianie oddali stołecznym rywalom łącznie zaledwie dwa sety. W ubiegłym roku 23-letni libero wraz z kolegami z klubu wywalczył piąte miejsce w lidze. O tę lokatę również rywalizował ze stołecznymi akademikami i ostatnie spotkanie w ich pojedynku - tak jak w tym sezonie - odbyło się na Torwarze.

- Liczę na to, że tym razem triumf w tej hali jest początkiem walki o złoto. Cieszy, że rozstrzygnęliśmy kwestię awansu w trzech meczach. Widać było wyraźnie różnicę na naszą korzyść, ale Politechnika - kiedy tylko na chwilę odpoczęliśmy - stawała się groźna - zaznaczył 23-letni reprezentant Polski.

Po PP bełchatowianie rozpoczęli intensywne treningi z myślą o odpowiednim przygotowaniu pod kątem walki w półfinale. Jak przyznał Zatorski, skutki cięższych ostatnio zajęć dały się zawodnikom we znaki w poniedziałkowym meczu.

- Czasami te łatwe piłki okazywały się trudniejsze niż być powinny. Były momenty dekoncentracji i pewnego spadku sił, ale ważne, że w czwartym secie skupiliśmy się na tyle, by wygrać - podkreślił.

W walce o finał rywalami bełchatowian będą prawdopodobnie zawodnicy Jastrzębskiego Węgla, którzy prowadzą obecnie 2-0 z Cerradem Czarnymi Radom.

- Jeszcze niedawno wszyscy oceniali, że to najtrudniejszy z możliwych rywali, bo jest na fali. To bardzo trudny rywal, ale choćby po PP widać, że nie można skreślać ZAKS-y, ani żadnej innej drużyny. Tak naprawdę nie wiadomo, w jakiej formie którakolwiek z tych drużyn przystąpi do półfinału i dlatego skupiamy się na sobie - zastrzegł libero Skry.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje