Reklama

Reklama

Pandemia znów uderza w siatkówkę. Będzie łatwiej niż przed rokiem?

Masowe odwoływanie meczów, nadrabianie zaległości w środku tygodnia i drużyny w okrojonych składach. Tak często wyglądała siatkarska rzeczywistość w poprzednim sezonie. Czy piąta fala pandemii znów mocno odbije się na rozgrywkach? - Mamy końcówkę stycznia i tych zaległych meczów jest zaledwie kilka. Od naszych ekspertów słyszymy jednak, że koronawirus znowu będzie atakował - mówi Interii Kamil Składowski, dyrektor działu komunikacji Polskiej Ligi Siatkówki.

Wiosną 2020 roku Politechnika w Turynie opublikowała wyniki badań, w których porównała 387 dyscyplin sportowych. Uszeregowała je w “klasyfikacji niebezpieczeństwa" zarażenia się koronawirusem w czasie zawodów. Nieoczekiwanie na szczycie listy znalazła się siatkówka.

Wtedy siatkarskie hale były zamknięte, podobnie jak wiele innych sportowych aren, ale we włoskim środowisku i tak zawrzało. Dziś trudno powiedzieć, czy naukowcy mieli rację, bo z problemami covidowymi zmagają się niemal wszystkie dyscypliny. Wirus dekompletuje właśnie choćby składy niektórych drużyn na mistrzostwach Europy szczypiornistów. Siatkówka także obrywa jednak od wirusa coraz mocniej.

Reklama

Zakażenia w lidze włoskiej, problemy w Niemczech i Belgii

COVID-19 wpływa już na rozgrywki niemal w całej Europie. Dość mocno cierpi liga włoska, jedna z najlepszych na Starym Kontynencie. Sporo spotkań trzeba było już przełożyć. Tylko w ostatnich dniach nowe przypadki zakażeń pojawiły się w You Energy Volley Piacenza oraz Leo Shoes PerkinElmer Modena. W tym drugim klubie testy na COVID-19 były pozytywne aż u sidemiu zawodników.

Przez pandemię z rozgrywania części meczów zrezygnowała liga niemiecka, na kilka tygodni rozgrywki zawiesili też Belgowie. Do tego dochodzą przekładane mecze w europejskich pucharach. A także walkowery, jak to miało miejsce w ostatniej kolejce Ligi Mistrzów. Lokomotiw Nowosybirsk pokonał wówczas OK Merkur Maribor 3:0 bez wychodzenia na boisko.

PlusLiga kontra COVID-19. 11 zakażonych w Cerrad Enea Czarnych Radom

PlusLiga na początku pandemii zawiesiła rozgrywki, nie wyłaniając mistrza. W poprzednim sezonie siatkarze przystosowali się do nowej rzeczywistości, ale pierwsza część PlusLigi była naznaczona odwoływanymi meczami. Efektem była zagmatwana tabela i pospieszne odrabianie zaległości w drugiej części sezonu, a także skrócenie fazy play-off. Podobnie było w kobiecej Tauron Lidze. Ostatecznie jednak udało się doprowadzić rozgrywki do końca.

W tym sezonie jest spokojniej, ale w ostatnich tygodniach problemów wyraźnie przybywa. Z kwarantanny dopiero co wróciły dwa zespoły - Projekt Warszawa i Cerrad Enea Czarni Radom. W tej drugiej drużynie zakażonych było aż 11 zawodników.

- Objawy ustąpiły dosyć szybko. Kwarantanna była bardzo podobna do tej, którą miałem w zeszłym roku w Będzinie. Po trzech dniach zawodnicy wracali już do indywidualnych treningów. Mieli pilnować wagi - opisuje Jakub Bednaruk, trener radomskiego zespołu, przed kamerą klubowej telewizji.

PlusLiga. Przepis o ośmiu zawodnikach pomaga klubom?

Czarni, podobnie jak Projekt, będą musieli odrabiać zaległe mecze - warszawianie również w Lidze Mistrzów. Innego rodzaju kłopoty miały Indykpol AZS Olsztyn i GKS Katowice. Ich trenerzy musieli mierzyć się z dużymi osłabieniami kadrowymi. W czasie spotkania obu drużyn trener katowiczan Grzegorz Słaby miał do dyspozycji tylko ośmiu zawodników, jedynym rezerwowym był nominalny libero Dawid Ogórek. Tylko niewiele lepiej było przed dwoma tygodniami, w starciu z Asseco Resovią.

W ostatnim meczu ze Ślepskiem Malow Suwałki dziewięciu zdrowych siatkarzy liczyła z kolei kadra Indykpolu. W obu drużynach na absencje związane z zakażeniami i kwarantanną nałożyły się inne choroby i urazy. Różne przypadłości szaleją także w Grupie Azoty ZAKS-ie Kędzierzyn-Koźle - w jej składzie na mecz Pucharu Polski z Indykpolem zabrakło aż pięciu zawodników.

Na straży ciągłości rozgrywek stoi przepis PlusLigi, zgodnie z którym do gry wystarczy ośmiu zdrowych zawodników. Jednym z nich musi być rozgrywający. I choć trener Słaby po meczu z Indykpolem nazwał regulamin "nieludzkim", przedstawiciele PLS przekonują, że to rozwiązanie to atut dla najbardziej osłabionych zespołów.

- Zeszły sezon pokazał, że ten przepis, wymyślony wspólnie z naszymi udziałowcami, czyli klubami, chyba najbardziej oddaje ducha sportu. I jest w tych czasach możliwy do zrealizowania. Są inne rozgrywki, nie tylko w Polsce, gdzie w najtrudniejszych momentach były pomysły, by karać drużyny walkowerami. Przepis o ośmiu zawodnikach daje przywilej klubom, które są najmocniej dotknięte koronawirusem i na przykład nie mają ani jednego rozgrywającego. Klub ma prawo obligatoryjnego przełożenia meczu - podkreśla Składowski.

Polska Liga Siatkówki rekomendowała siatkarzom szczepienia

W tym sezonie w PlusLidze powinno być łatwiej poradzić sobie z kolejnymi zakażeniami w drużynach z dwóch powodów. Po pierwsze, tym razem nie ma aż tak dużej presji czasu, jak przed rokiem. Wówczas trener polskiej kadry Vital Heynen chciał jak najszybciej rozpocząć przygotowania do igrzysk olimpijskich i mieć do dyspozycji reprezentantów, których większość występowała w PlusLidze.

Po drugie, łagodniejsze są odgórne regulacje dotyczące kwarantanny. Przede wszystkim dla osób zaszczepionych.

- Jeśli nie mają pozytywnego wyniku testu, nie są kierowane na kwarantannę. A zdecydowana większość siatkarzy, siatkarek i członków sztabów jest zaszczepiona. Od zeszłego sezonu współpracujemy ze specjalistami - doktorem Kucharem i doktorem Krzywańskim. Odpowiednio wcześniej, około miesiąca temu, przekazaliśmy klubom informację, by jak najszybciej załatwiać dawkę przypominającą szczepionki. By budować u sportowców jak najwyższą odporność - zaznacza Składowski. - Bardzo poważnie podchodzimy do tego, co się może wydarzyć. Najważniejsze, by nikomu z siatkarskiego grona nic się nie stało. Na tym nam najbardziej zależy.

W najbliższej kolejce ma zostać rozegrany komplet meczów PlusLigi. W Tauron Lidze przełożone zostało piątkowe spotkanie Polskich Przetworów Pałacu Bydgoszcz z ŁKS-em Commercecon Łódź. Powodem są zakażenia w drużynie z Bydgoszczy.

Damian Gołąb


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy