Odmówił Grbiciowi, teraz przeżył rozczarowanie. Po meczu bezlitosny cios w siatkarza
Bartosz Bednorz nie znalazł się na liście siatkarzy powołanych przez Nikolę Grbicia na nadchodzący sezon reprezentacyjny, zawodnik zresztą sam odmówił selekcjonerowi. Przyjmujący PGE Projektu Warszawa może więc skupić się na dokończeniu sezonu w klubie, tutaj jednak już na początku rywalizacji o brąz PlusLigi przeżył duże rozczarowanie. Nie dość, że nie dokończył meczu z powodu kontuzji, to wcześniej nie prezentował się dobrze. Po spotkaniu jeden z ekspertów zadał bezlitosny cios, dosadnie recenzując postawę utytułowanego kadrowicza.

Dość nieoczekiwanie Bartosza Bednorza zabrakło wśród powołanych przez Nikolę Grbicia na nadchodzący sezon reprezentacyjny - przyjmujący wprawdzie często przegrywał walkę o miejsce w składzie na najważniejsze turnieje, w tym igrzyska olimpijskie w 2024 roku czy mistrzostwa świata rok później, ale podczas Ligi Narodów nie zawodził i był pewnym punktem drużyny. Jak się szybko okazało, siatkarz sam odmówił selekcjonerowi.
"Drodzy Kibice, zawsze byliście i jesteście ogromną częścią mojej drogi, dlatego chcę, żebyście usłyszeli to ode mnie. Jak już wiecie, moje nazwisko nie pojawiło się na liście powołań w nadchodzącym sezonie reprezentacyjnym. I choć nie należała do łatwych, to moja świadoma i przemyślana decyzja, niezwiązana z żadnymi problemami zdrowotnymi" - tłumaczył w mediach społecznościowych.
Głos w sprawie absencji 31-latka zabrał także sam Grbić. Serb potwierdził, że Bednorz poprosił o przerwę ze względów osobistych - niedawno zmarła bowiem babcia siatkarza, z którą ten był bardzo związany.
To sytuacja z jego babcią, sytuacje prywatne. Nie czuje się odpowiednio, chciałby dostać moment dla siebie. Dla mnie to sytuacja, w której mówię: ok, porozmawiamy w przyszłości wyjaśnił selekcjoner.
Bartosz Bednorz skupia się na dokończeniu sezonu w PlusLidze
Powołania do reprezentacji Polski ogłoszono 16 kwietnia, od tego czasu Bednorz rozegrał dwa spotkania. Najpierw razem z kolegami przegrał na wyjeździe z Bogdanką LUK Lublin w rewanżowym meczu półfinałowym PlusLigi, a następnie, w poniedziałek 27 kwietnia, w pierwszym starciu o brąz rozgrywek zagrał przeciwko Asseco Resovii Rzeszów.
Bednorz meczu nie dokończył, doznał urazu na początku tie-breaka po tym, jak po wyskoku do bloku wpadł na Artura Szalpuka. Przyjmującego zniesiono z parkietu i chociaż jego koledzy finalnie wygrali mecz, sytuacja 31-latka może niepokoić.
Niepokoić może także forma, jaką ten zaprezentował w pierwszych czterech setach. Bednorz zdobył w sumie 14 punktów, skuteczniejsi byli jego koledzy - Jakub Kochanowski i Bartosz Gomułka wywalczyli po "17" oczek, aż 23 punkty do dorobku drużyny dorzucił Kevin Tillie. Dzień po meczu suchej nitki na występie reprezentanta Polski nie zostawił Jakub Bednaruk, który razem z Markiem Magierą analizował poniedziałkowe spotkanie w programie Polsat SiatCast.
"To był słaby mecz Bednorza. Na początku nie mógł w piłkę trafić. Rzeszów grał na niego bardzo prostą zagrywkę i Bartek nie przyjmował źle, ale przyjmował na trzeci, czwarty metr, taki był rozkojarzony. To nie było jego dobre granie" - stwierdził były zawodnik i trener, a obecnie ekspert i komentator.
Bartek wczoraj grał źle poza zagrywką, bo serwował naprawdę bardzo dobrze. Ale w ataku i przyjęciu... decyzje które podejmował czasami w ataku, te plasy na blok to tak, jakby nie on. Nie podobał mi się, dobrze że Warszawa miała Tillie, który wziął to wszystko na siebie
Bednorza na boisku zastąpił Bartosz Firszt, który pokazał się z bardzo dobrej strony. Jeśli jednak Projekt chce przypieczętować wywalczenie brązu PlusLigi (rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw) potrzebuje Bednorza zdrowego i w formie. Czas pokaże, czy reprezentant Polski będzie w stanie wystąpić w kolejnych meczach i czy w przypadku ewentualnej absencji gwiazdora Firszt będzie w stanie wspiąć się na wyżyny swoich możliwości w meczach o tak wielką stawkę.
Poza rywalizacją o brąz mistrzostw Polski siatkarzy PGE Projektu Warszawa czeka jeszcze turniej final four Ligi Mistrzów - w półfinale w Turynie 16 maja zmierzą się z włoskim Sir Sicoma Monini Perugia, następnego dnia zagrają o brąz lub złoto z Aluron CMC Wartą Zawiercie lub Ziraatem Bankasi Ankara.














