O zwolnieniu dowiedział się z internetu. Były reprezentant nie wytrzymał. Wyznanie po latach
Kacper Piechocki przez blisko dekadę reprezentował barwy PGE Skry Bełchatów. Były już siatkarz rozstał się z klubem w bardzo burzliwej atmosferze. Teraz postanowił wrócić do tamtych wydarzeń i na łamach sport.tvp.pl opowiedział o swojej perspektywie. Padły mocne słowa.

Nazwisko Piechocki jest doskonale znane w siatkarskim środowisku. Konrad przez wiele lat był prezesem PGE Skry Bełchatów, a jego syn - Kacper przez wiele sezonów występował w tej drużynie. Wywalczył z nią m.in. mistrzostwo Polski w 2018 roku. Udało mu się także zadebiutować w seniorskiej reprezentacji Polski w towarzyskim meczu z reprezentacją Kanady.
W połowie 2023 roku klub rozstał się z Kacprem, który kilka miesięcy wcześniej doznał poważnej kontuzji łokcia. Teraz 30-latek w rozmowie z TVP Sport wrócił do tamtych wydarzeń i rzucił poważne oskarżenia.
Głośne rozstanie Piechockiego ze Skrą Bełchatów
Piechocki przez wiele miesięcy przechodził rehabilitację i chciał wrócić do gry od początku sezonu 2023/24. - "Cały czas trenowałem na siłowni, żeby ciało wracało do siebie w spokojnym tempie. Pracowałem też z fizjoterapeutami oraz osteopatami. W momencie, w którym rozpoczynał się nowy sezon, czyli w sierpniu, byłem w stu procentach gotowy do grania" - przyznał.
Tyle, że nie było mu to dane. Dlaczego? - "Pomijając aspekty sportowe chodziło o nazwisko. Odbyłem wtedy ze dwie rozmowy z pełniącym obowiązki prezesem Piotrem Bielarczykiem. Przyszedł on z jasnym, konkretnym zadaniem, o czym świadczy to, że po odwołaniu Konrada Piechockiego i pozbyciu się mnie kilka dni później sam zrezygnował ze swojej funkcji" - powiedział Piechocki, który chciał jednak wypełnić kontrakt. Tak się jednak nie stało, bo klub rozwiązał z nim kontrakt.
Poleciałem więc na wakacje, a na nich doszły do mnie informacje z internetu, że klub rozwiązał ze mną kontrakt. Wywołało to u mnie duże zdziwienie
Ostatecznie sprawa zakończyła się w sądzie, a jej finałem było zwycięstwo zawodnika. - Koniec końców dziś mogę powiedzieć po wygranej sprawie w sądzie, że miałem rację. Kontrakt został rozwiązany nie tak jak powinien - zaznaczył.
Ataki na rodzinę Piechockich. Kacper o wszystkim opowiedział
Były siatkarz opowiedział także o hejcie wobec niego oraz jego ojca. - Ludzie potrafili przychodzić pod mój dom. Czasami po nieudanym meczu wychodziłem z psem i dochodziło do nieprzyjemnych sytuacji - obraźliwych okrzyków. Nie zliczę, ile razy znajdowałem karteczki z obelgami za wycieraczką w samochodzie - wspominał. Kibice wiele razy podkreślali bowiem, że nie grałby on w Skrze przez tyle lat, gdyby nie był synem prezesa.
Odniósł się także do wielu zarzutów, które pojawiały się w czasie, gdy grał w Bełchatowie. Podkreślił również, że jego ojciec pracuje poza sportem, bo "sytuacja z nim związana bardzo dużo go kosztowała".
Kacper Piechocki przyznał, że miał oferty, aby wrócić do gry w siatkówkę, ale z nich nie chciał skorzystać. Przez chwilę posiadał m.in. agencję menedżerską, ale zrezygnował z tej działalności. Obecnie prowadzi m.in. restaurację oraz działa w szeroko pojętej branży budowlanej.













![Legia Warszawa - Cracovia. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MFTWQKJ2N4MRX-C401.webp)
