Niemiecki siatkarz podbija Polskę. 11 asów, depczą po piętach Leona
Indykpol AZS Olsztyn depcze po piętach ekipie mistrzów Polski. Tym razem na ich drodze pojawił się beniaminek - InPost ChKS Chełm. Siatkarze prowadzeni przez Krzysztofa Andrzejewskiego napsuli gospodarzom meczu w hali Urania sporo krwi, ale na koniec zostali rozbici w czwartym secie. Rewelacja rozgrywek z Olsztyna zanotowała w tym meczu 11 asów serwisowych, z czego aż osiem dwaj niemieccy siatkarzy. Straty Indykpolu AZS do trzeciej w tabeli Bogdanki LUK Lublin znów zmalały.

Indykpol AZS Olsztyn jest blisko podium tabeli PlusLigi, InPost ChKS Chełm walczył jeszcze o zapewnienie sobie utrzymania w elicie. W obliczu tego, ile niespodzianek przynosi trwający sezon, mecz pięciokrotnych mistrzów Polski z beniaminkiem wcale nie musiał być jednostronnym widowiskiem.
Tym bardziej że drużyna z Chełma, przed sezonem skazywana na spadek, jest jednym z pozytywnych zaskoczeń sezonu. A w poprzedniej kolejce w efektownym stylu odwróciła losy meczu ze Ślepskiem Malow Suwałki. Wówczas błysnął atakujący Jędrzej Goss, który po wejściu na boisko z rezerwy posłał sześć asów serwisowych. Pomogli też inni rezerwowi - Grzegorz Jacznik i Tomasz Piotrowski. Cała trójka rozpoczęła mecz w Olsztynie w podstawowym składzie.
Świetny początek beniaminka. Faworyt zaskoczony w pierwszym secie
Ta decyzja trenera Krzysztofa Andrzejewskiego się obroniła. Po błędach gospodarzy i bloku przy ataku Pawła Halaby Chełmianie objęli prowadzenie 12:9. As serwisowy Pawła Rusina wkrótce jeszcze poprawił wynik, goście prowadzili już 16:11.
Indykpol AZS wrócił jednak jeszcze do gry. Olsztynianie to jedna z największych rewelacji rozgrywek, a jej liderem jest Moritz Karlitzek. I jego dwa asy serwisowe pozwoliły poprawić wynik, blok Seweryna Lipińskiego doprowadził zaś do remisu 20:20. Tyle że w końcówce zagrywką Chełmianom pomógł Jacznik, w ostatniej akcji nie zawiódł Goss i to oni wygrali 25:23.
Zaczęło się więc od niespodzianki, ale drugi set to już mocne otwarcie Indykpolu AZS i od razu trzypunktowe prowadzenie. Po ich stronie miejsce w szóstce zyskał Kanadyjczyk z polskimi korzeniami Arthur Szwarc, ale w ataku początkowo było go niewiele. A choć Olsztynianie prowadzili w drugiej partii jeszcze 11:8, stracili przewagę.
Atutem rywali cały czas była zagrywka, w tym secie zaimponował nią zwłaszcza Piotrowski. Tym samym odpowiedział jednak Karlitzek i to po jego serwisie goście pogubili się w ostatniej akcji. Indykpol AZS wygrał 25:23.
PlusLiga. Niemcy rozbili rywali zagrywką, Indykpol AZS Olsztyn pokazał moc
Na trzecią partię obie drużyny wyszły z ważnymi zmianami. Do gry po stronie gości wszedł na dobre Irańczyk Amirhossein Esfandiar, w tym sezonie jeden z liderów drużyny. Po drugiej stronie Szwarca zastąpił Jan Hadrava.
Partia znów była wyrównana, Esfandiar zdobył sześć punktów, a Hadrava cztery, ale ostatecznie to gospodarze byli górą. W kluczowych momentach ponownie przeważały zagrywki Karlitzka. Niemiec zanotował dwa kolejne asy serwisowe, cała jego drużyna atakowała z bardzo dobrą, 68-procentową skutecznością. I znów wyrwała wygraną 25:23.
Na początku czwartego serca hala w Olsztynie niemal zamarła, gdy za nogę chwytał się Karlitzek. Przyjmujący uporał się jednak z problemami i mógł kontynuować grę, a Indykpol AZS szybko uciekł na trzy punkty.
Tym razem to inny Niemiec błysnął w polu zagrywki. Rozgrywający Johannes Tille dwa razy zaskoczył serwisem Esfandiara i gospodarze prowadzili już 15:10. Po chwili przewaga jeszcze wzrosła do dziesięciu punktów. To już był popis Olsztynian, którzy przypieczętowali zwycięstwo w meczu setem wygranym 25:15. Karlitzek, który zanotował pięć asów serwisowych, otrzymał nagrodę dla MVP spotkania - już po raz siódmy w tym sezonie.
Komplet punktów do tabeli PlusLigi oznacza, że Indykpol AZS przeskoczył w tabeli Asseco Resovię Rzeszów i jest dwa punkty za podium, które zamyka aktualnie Bogdanka LUK Lublin. Na dwa mecze przed końcem fazy zasadniczej ChKS Chełm wciąż nie jest pewny utrzymania, ale zmienić mogą to tylko trzy wygrane rywali z Częstochowy.













