Niemiecki siatkarz jasno o tym, co spotyka go w polskim klubie. Tak jeszcze nie było
JSW Jastrzębski Węgiel przeżywa kryzys, być może najpoważniejszy w tym stuleciu. Klub zmaga się z problemami finansowymi, co nie pozostaje bez wpływu na zawodników. Po porażce z walczącym o utrzymanie Barkomem Każany Lwów jasno mówili o tym Adam Lorenc i Anton Brehme. "Od czasu do czasu pojawia się myśl: dlaczego właśnie mnie to spotyka?" - mówi Niemiec w rozmowie ze "Strefą Siatkówki".

JSW Jastrzębski Węgiel był w ostatnich latach w ścisłej czołówce polskiej i europejskiej siatkówki. Grał w finałach Ligi Mistrzów, sięgał po trofea na krajowym podwórku. Ale aktualnie nie ma pieniędzy na regularne wypłaty dla zawodników.
W mediach pojawiły się informacje, że Jastrzębianie nie spłacili na czas zobowiązań wobec siatkarzy. Te doniesienia potwierdził w rozmowie z TVP Sport Adam Gorol, prezes klubu. Zapewniał też o poszukiwaniach rozwiązania sytuacji, przekonywał, że widać światełko w tunelu. Nie zmienia to faktu, że atmosfera wokół klubu gęstnieje.
Polski klub ma kłopoty, Niemiec zabrał głos. "Dlaczego właśnie mnie to spotyka?"
I coraz bardziej udziela się siatkarzom. Jasno mówił o tym Anton Brehme w rozmowie z portalem siatka.org. Niemiec zabrał głos po przegranym 1:3 spotkaniu z broniącym się przed spadkiem Barkomem Każany Lwów. I choć z pytaniami o trudną sytuację klubu odesłał do prezesa, opowiedział o tym, jak sam ją przeżywa.
"Nigdy nie sądziłem, że to, co sprawia mi przyjemność, jest tak bardzo uzależnione od głowy. Pod względem psychicznym ten rok jest bardzo trudny. Nie tylko ze względu na obecną sytuację, ale także z powodu innych drobiazgów w klubie. Zawsze myślałem, że kiedy gram w siatkówkę, to sprawia mi to przyjemność i nie zastanawiam się nad całą otoczką. I nadal tak jest. Ale od czasu do czasu pojawia się myśl: dlaczego właśnie mnie to spotyka?" - przyznaje środkowy, który rozgrywa drugi sezon w polskim klubie.
Niemiec dodał jednak, że stara się dostrzegać również pozytywy, a w obecnej sytuacji pomaga mu dobra atmosfera w szatni. Od trudnych tematów w rozmowie z Tomaszem Swędrowskim z Polsatu Sport trudno było jednak uciec również Adamowi Lorencowi, który w środę zastępował na pozycji atakującego Łukasza Kaczmarka.
"Po pierwszym secie myśleliśmy, że jesteśmy na dobrej drodze do zwycięstwa. Niestety kolejne trzy partie padły łupem Lwowa. Ciężko w tej sytuacji całemu zespołowi, sztabowi, wszyscy na tym cierpią. Ale nie poddajemy się, będziemy walczyć o każdy punkt" - przekonuje 27-letni zawodnik.
PlusLiga. JSW Jastrzębski Węgiel wciąż walczy o grę w fazie play-off
Problemy finansowe klubu nie pozostały bez wpływu na wyniki drużyny. W poprzednim meczu przegrała z ostatnią w tabeli Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa. W środę Jastrzębian, i to w ich hali, ograł inny zespół z dolnych rejonów tabeli.
W spotkaniu z Barkomem Każany Lwów nie mógł wystąpić podstawowy przyjmujący JSW Nicolas Szerszeń, tylko na krótkie zmiany wchodził Kaczmarek. Skończyło się na jednym wygranym przez gospodarzy secie. A każda porażka komplikuje ich sytuację w walce o pozostanie w czołowej ósemce i kwalifikację do rundy play-off.
W tej chwili jestem po prostu rozczarowany i sfrustrowany. Kiedy siedzę tutaj i patrzę na to wszystko z boku, po prostu nie jest to przyjemne uczucie. Nie po to gram w siatkówkę
Zarząd JSW Jastrzębskiego Węgla jeszcze przed środowym meczem wydał oświadczenie, w którym m.in. prosił siatkarzy o cierpliwość i wyrozumiałość. Drużyna zajmuje aktualnie siódme miejsce w tabeli PlusLigi. Ma cztery punkty przewagi nad dziewiątą ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle, ale rywale rozegrali o jedno spotkanie mniej. Do końca fazy zasadniczej Jastrzębianom pozostały jeszcze cztery mecze.
AKTUALIZACJA:
Po południu prezes JSW Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol przekazał TVP Sport informację, że klub spłacił zaległości wobec siatkarzy. Chodzi o zobowiązania, które uwzględniono w porozumieniach zawartych z zawodnikami.














