Nawet Wilfredo Leon nie dał rady. Sensacja w PlusLidze, Ukraińcy triumfują
To nie są łatwe tygodnie dla mistrzów Polski. Bogdanka LUK Lublin zmaga się z problemami kadrowymi, a w piątek trafiła na łapiący wiatr w żagle Barkom Każany Lwów. W ataku męczył się Wilfredo Leon, na nic nawet serie punktowych bloków jego kolegów. Siatkarze z Lublina nie dość, że przed meczem Ligi Mistrzów męczyli się przez pięć setów, to jeszcze ostatecznie we własnej hali nie byli w stanie pokonać rywala z Ukrainy.

Jeszcze w styczniu Bogdanka LUK Lublin była liderem PlusLigi. Ostatnie dwa mecze drużyna Stephane'a Antigi jednak przegrała. I cały czas zmaga się z problemami kadrowymi.
W piątek, na mecz z Barkomem Każany Lwów, niespodziewanie do szóstki wrócił jednak Kewin Sasak. Tyle że atakujący reprezentacji Polski ma problemy z barkiem, a boisko opuścił już po jednej akcji. Taki zabieg można odczytywać jako przygotowanie do ewentualnego transferu medycznego - można go przeprowadzić tylko wtedy, gdy kontuzjowany zawodnik rozpocznie 70 procent meczów w pierwszej szóstce, a do tego wystąpi w połowie setów rozegranych przez drużynę.
Do gry zdolny nie jest też zmiennik Sasaka Mateusz Malinowski. Bogdanka LUK znów grała więc bez nominalnego atakującego, z trzema przyjmującymi. A do tego kontuzja wyklucza też z gry środkowego Daenena Gyimaha.
Mistrzowie Polski zaskoczeni już w pierwszym secie. Niewielki udział Wilfredo Leona
Osłabionym mistrzom Polski od początku meczu z Lwowianami nie grało się łatwo. Barkom Każany wypracował sobie dwa punkty przewagi, jego siatkarze byli skuteczniejsi w ataku. Co prawda Bogdanka LUK z czasem odwróciła wynik i wygrywała 17:16, ale to nie wystarczyło do zwycięstwa.
Lwowianie skorzystali m.in. z błędów rywali. W końcówce w ataku mylili się Jakub Wachnik i Wilfredo Leon, Barkom zwyciężył 25:22.
Mistrzowie Polski mieli jeszcze jednak sporo atutów. I skorzystali z nich w drugiej partii, w której prowadzili od początku do końca. Poprawili skuteczność w ataku, postawili też ścianę na siatce, notując aż sześć punktowych bloków, przy zaledwie jednym rywali.
Siatkarze z Ukrainy w pewnym momencie zupełnie się pogubili, popełnili łącznie aż dziewięć błędów. Co ciekawe, lubelska drużyna wygrała 25:17 przy niewielkim udziale Leona - w tym secie posłał jednego asa serwisowego, ale poza tym punktów nie zdobył.
Więcej asa reprezentacji Polski było w trzeciej partii. Tym razem dostał do ataku dziewięć piłek, na punkty zamienił cztery. Po jego błędzie rywale objęli jednak prowadzenie 10:8, a potem - gdy Wasyl Tupczij zablokował atak Wachnika - nawet 14:11.
Ale gospodarze doprowadzili do remisu 18:18. Wydawało się, że przy wyrównanej końcówce to oni będą mieć przewagę. Tyle że od stanu 21:21 przegrali cztery akcje. Hilir Henno huknął w aut, Wachnik nadział się na blok Lwowian i Bogdanka LUK przegrała seta.
PlusLiga. Tie-break w meczu mistrzów Polski z rywalem z Ukrainy
Antiga w końcu zdecydował się na zmianę - Henno wylądował w rezerwie, na boisku pojawił się Jackson Young. Publiczność w Lublinie poderwała efektowna akcja Komendy: najpierw rozgrywający podbił piłkę nogą, potem zdobył punkt pojedynczym blokiem, i Bogdanka LUK prowadziła.
Mocniej włączył się też Leon, który po zejściu Henno częściej atakował z prawego skrzydła, i gospodarze uciekli na pięć punktów. Lwowianie mieli jeszcze swoje szanse, ale w ważnych momentach zawodził Ilja Kowaliow. Bogdanka LUK wygrała 25:19.
Barkom Każany ponownie nacisnął w tie-breaku. Wygrał trzy pierwsze akcje, efektownym blokiem popisał się środkowy Mousse Gueye. Lublinianie krok po kroku odrabiali jednak straty, aż doprowadzili do remisu 7:7.
Po chwili objęli prowadzenie, ale Lwowianie szybko odpowiedzieli. Blok Tupczija dał im prowadzenie 11:9. I już nie wypuścili z rąk zwycięstwa - skończyło się ich wygraną 15:12.
To zwycięstwo dla Barkomu bezcenne, pozwala uciec ostatniej w tabeli drużynie z Częstochowy już na pięć punktów. Mistrzowie Polski pozostają na podium PlusLigi, ale właśnie przegrali w niej trzeci mecz z rzędu. A 12 lutego czeka ich ważne spotkanie w Lidze Mistrzów.














