Mocny początek, a potem zawód. Faworyt powstrzymany
Niespodzianka w siatkarskiej PlusLidze. Po świetnym meczu z Jastrzębskim Węglem PGE Skra Bełchatów przegrała na wyjeździe 1:3 z Indykpolem AZS Olsztyn. Gospodarze, którzy w tej roli występują w hali w Iławie, zbliżyli się do czołowej ósemki tabeli.

Wyrównany bój z Grupą Azoty ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle, wygrana z Jastrzębskim Węglem - wydawało się, że PGE Skra jest na fali wznoszącej. W starciu z Indykpolem AZS przyszedł jednak zimny prysznic. Olsztynianie okazali się lepsi, dwa sety rozstrzygając w końcówkach.
Drużyna z Bełchatowa przyjechała do Iławy bez Filippo Lanzy. Z kolei gospodarze nadal muszą radzić sobie bez zmagającego się z problemami zdrowotnymi Moritza Karlitzka. Do składu PGE Skry wskoczył więc Lukas Vasina, w drużynie z Olsztyna ponownie wystąpił Robbert Andringa.
W pierwszym secie Vasina nie był pierwszoplanową postacią gości, ale pomógł drużynie precyzyjnym przyjęciem. PGE Skra szybko objęła trzypunktowe prowadzenie. A po przerwie na żądanie trenera olsztynian Javiera Webera, gdy efektownym blokiem popisał się Karol Kłos, miała już pięć punktów zaliczki.
W drugiej części seta nastąpiło jednak odrodzenie Indykpolu AZS. Napędzały je zagrywki Karola Butryna, straty zmalały do zaledwie punktu. Goście się jednak wybronili, w ostatniej akcji w aut zaatakował Mateusz Poręba i wygrali 25:22.
Karol Butryn w akcji. Indykpol AZS Olsztyn odrabia straty
Po zmianie stron bełchatowianie zaczęli popełniać więcej błędów. Było to widać w zagrywce, w jednej z akcji w ataku nie dał sobie rady Kłos. Indykpol AZS prowadził już 11:7. Co prawda po chwili na blok nadział się Bartłomiej Lipiński, ale gości stać było w tym secie głównie na pojedyncze efektowne zagrania. Cały czas w ofensywie dobrze prezentował się Butryn, przewaga olsztynian była pewna. Zwyciężyli wysoko, 25:15.
Indykpol AZS w środę po raz trzeci z rzędu wystąpił w roli gospodarza. Serię zaczął od porażki ze Ślepskiem Malow Suwałki, ostatnio wygrał jednak 3:0 z Cuprum Lubin. Trzecią partię konfrontacji z PGE Skrą siatkarze z Olsztyna zaczęli równie dobrze, szybko odskoczyli rywalom na trzy punkty.
Trener rywali Joel Banks próbował reagować. Zmienił libero, na boisku pojawił się Robert Milczarek, udało się doprowadzić do remisu 14:14. Od tej pory set był już zacięty. Nierówno grał Aleksandar Atanasijević, coraz częściej piłki w ataku dostawał Mateusz Bieniek. Obie drużyny miały szansę na zakończenie seta - wykorzystali ją gospodarze, gdy błąd w ataku popełnił Atanasijević.
PlusLiga. PGE Skra Bełchatów komplikuje sobie sytuację
Na początku czwartej partii dominowali siatkarze z Olsztyna. Pomogły im w tym dobre zagrywki Lipińskiego oraz szczelny blok. Rywale poprawili jednak zagrywkę i doprowadzili do remisu 13:13. Wyraźnie odżył Atanasijević, w trudnych sytuacjach wspierał go też Dick Kooy.
PGE Skra prowadziła dwoma punktami, ale w końcówce, przy zagrywkach Lipińskiego, Indykpol AZS odzyskał prowadzenie. Bełchatowianie obronili dwie piłki meczowe, ale przy trzeciej nie dali rady. Gospodarze wygrali 27:25 po ataku Lipińskiego, statuetkę dla MVP spotkania otrzymał Andringa.
Porażka w Olsztynie sprawia, że PGE Skra nieco skomplikowała sobie walkę o miejsce w ćwierćfinale Pucharu Polski. Do tego potrzeba pozycji w pierwszej szóstce tabeli po 15 kolejkach. Indykpol AZS zrównał się natomiast punktami z ósmym Projektem Warszawa.
Indykpol AZS Olsztyn - PGE Skra Bełchatów 3:1 (22:25, 25:15, 27:25, 27:25)
Indykpol AZS: Butryn, Averill, Andringa, Tuaniga, Poręba, Lipiński - Hawryluk (libero) oraz Król, Jankiewicz, Jakubiszak
PGE Skra: Atanasijević, Bieniek, Vasina, Łomacz, Kłos, Kooy - Piechocki (libero) oraz Gunia, Milczarek (libero), Musiał, Rybicki









