Mistrzowie Polski walczą, choć Wilfredo Leon ma problemy. Sytuacja rywali się komplikuje
Wilfredo Leon tylko rezerwowym, a Bogdanka LUK Lublin i tak rehabilituje się za porażkę z liderem z Zawiercia. W trójmiejskiej Ergo Arenie nie wszystko szło jednak po myśli osłabionych mistrzów Polski. Po dwóch świetnych setach Lublinian Energa Trefl Gdańsk odpowiedział faworytom, liderem gospodarzy był Niemiec Tobias Brand. Ale to Mateusz Malinowski został wybrany MVP spotkania. A sytuacja Gdańszczan w walce o grę w fazie play-off mocno się skomplikowała.

Tuż przed startem meczu, a właściwie już po jego rozpoczęciu, w trudnej sytuacji znalazł się Energa Trefl Gdańsk. Drużyna z Trójmiasta przez cały sezon znajdowała się w czołowej ósemce, a teraz z niej wypadła - na dziewiąte miejsce strąciła ją ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która pokonała 3:1 Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski.
O trzy miejsca w fazie play-off Gdańszczanie walczą właśnie z ZAKS-ą, JSW Jastrzębskim Węglem oraz PGE GiEK Skrą Bełchatów. Z kolei Bogdanka LUK Lublin miała jeszcze szansę na drugie miejsce na koniec fazy zasadniczej, ale też musiała się oglądać za siebie, na goniące ją zespoły z Olsztyna i Rzeszowa.
Osłabienia nie zatrzymały mistrzów Polski. Świetny początek Bogdanki LUK Lublin
Przede wszystkim jednak mistrzowie Polski musieli mierzyć się z problemami kadrowymi. W weekend sobie z nimi nie poradzili i rozbiła ich Aluron CMC Warta Zawiercie. We wtorek znów tylko na zagrywkę wchodził Wilfredo Leon, cierpiący przez uraz dłoni. Wciąż do gry w pełnym wymiarze nie jest gotów atakujący Kewin Sasak. Dopiero w Gdańsku do gry, w trakcie pierwsze partii, wrócił środkowy Daenan Gyimah.
Pierwszy set w Ergo Arenie był dla Lublinian udany. Szybko uzyskali dużą przewagę, po punktowym bloku Aleksa Grozdanowa prowadzili już 12:5. Gospodarze zbliżyli się do rywali tylko na chwilę, ale o wyrównaniu nie było mowy. Bardzo dobrze wypadł zastępujący Leona Jakub Wachnik - zdobył siedem punktów, a Bogdanka LUK wygrała 25:20.
W drugim secie również to goście szybko uciekli na cztery punkty. Trener Trefla Mariusz Sordyl zdecydował się na zmianę atakującego - Damiana Schulza zastąpił młody reprezentant Polski Aleks Nasewicz.
Lublinianie pilnowali przewagi, zagrywką celowali głównie w Piotra Orczyka, chcąc ograniczyć jego rolę w ataku. Rozgrywający gości Marcin Komenda radził sobie nawet w trudnych sytuacjach, wybierając efektowne, ale i skuteczne rozwiązania. A nawet kiedy tempo rozegrania nie było idealne, jak w ostatniej akcji, i tak poradził sobie w ataku Mateusz Malinowski. I mistrzowie Polski wygrali 25:18.
PlusLiga. Trudna sytuacja Energa Trefla Gdańsk. Mateusz Malinowski pomógł mistrzom Polski
Na początku trzeciej partii w końcu jednak to Gdańszczanie wypracowali sobie przewagę i prowadzili 9:6. Na boisku od początku seta był już Nasewicz, a także rezerwowy rozgrywający Przemysław Stępień.
Przy prowadzeniu gospodarzy 12:8 trener Bogdanki LUK Stephane Antiga poprosił o przerwę. Różnicę do punktu pomogła zniwelować zagrywka wprowadzonego na chwilę z rezerwy Leona. Ale potem rozpoczął się koncert bloków gospodarzy. Zdobyli tym elementem aż sześć punktów, ostatecznie pokonując mistrzów Polski 25:17.
Liderem Energa Trefla w ofensywie był niemiecki przyjmujący Tobias Brand. Czwarty set był wyrównany, ale w połowie partii prowadzenie 13:10 objęli goście - pomógł as serwisowy Malinowskiego. Mistrzowie Polski znów przejęli kontrolę nad rozwojem sytuacji na boisku. Przed końcówką Malinowski zdobył jeszcze jeden punkt zagrywką, a Lublinianie ostatecznie wygrali 25:19. Nagroda dla MVP meczu trafiła do Malinowskiego.
Energa Trefl Gdańsk na kolejkę przed końcem fazy zasadniczej pozostaje na dziewiątym miejscu w tabeli PlusLigi. W ostatnim meczu zagra z Barkomem Każany Lwów. Bogdanka LUK Lublin jest punkt za drugim w zestawieniu PGE Projektem Warszawa, zostaje jej mecz ze spadkowiczem z Częstochowy.













