Mistrzowie Polski po bolesnej porażce w finale. "Poniżej normalnego poziomu"
To był trudny początek finałów PlusLigi dla obrońców tytułu. Siatkarze Bogdanki LUK Lublin przegrali na wyjeździe z Aluron CMC Wartą Zawiercie, nie znajdując sposobu na zagrywkę i blok rywali. - Praktycznie w każdym elemencie graliśmy poniżej normalnego poziomu - przyznaje Marcin Komenda. Ale kapitan lubelskiej drużyny podaje też receptę, która ma przynieść lepszą grę w kolejnym meczu. A ten już w środę, transmisje finałów PlusLigi na antenach Polsatu Sport.

Bogdanka LUK Lublin przed rokiem zaczęła finały PlusLigi znakomicie, a wyjazdowa wygrana z Aluron CMC Wartą Zawiercie napędziła zespół do zdobycia pierwszego w historii tytułu mistrza Polski. W tym roku para finałowa jest taka sama, ale powtórki w pierwszym meczu nie było.
W sobotę Lublinianie nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w Sosnowcu, gdzie mecze w fazie play-off rozgrywa Warta. Rywale przełamali ich w dwóch pierwszych setach, a w trzecim wręcz rozbili, pokonując 25:14.
- Zawsze można zrobić coś więcej, więc na pewno nie będziemy analizować tego meczu w takich kategoriach, że Zawiercie grało fenomenalnie, a my nie mogliśmy nić zrobić, bo tak nie było. Mieliśmy swoje szanse, natomiast nie wykorzystaliśmy ich i dlatego Zawiercie wygrało. Ale w tym momencie nie ma co za dużo myśleć o tym spotkaniu, tylko skupić się na kolejnym, drugim meczu. Rozmyślanie za dużo nam nie da - twierdzi Marcin Komenda.
Aluron CMC Warta Zawiercie nie ostrzeliwała Wilfredo Leona. "Przysporzyli nam sporo problemów"
Rozgrywający i kapitan mistrzów Polski miał w pierwszym meczu obu drużyn trudne zadanie, bo Zawiercianie kapitalnie zagrali zagrywką. Aż 13 asów serwisowych to wynik, który mówi sam za siebie - najlepsze osiągnięcie Warty w tym sezonie.
Siatkarze z Lublina zanotowali zaledwie 30 procent tzw. pozytywnego przyjęcia. Dla rozgrywającego oznacza to częste wystawianie piłek z niewygodnych pozycji. Zawiercianie osiągnęli to, choć nie ostrzeliwali Wilfredo Leona, asa Bogdanki LUK, aż tak jak poprzedni rywale obrońców tytułu.
- Zawiercianie nie pressowali Wilfredo tak mocno jak Warszawa. Widać było, że mieli trochę inną taktykę, natomiast tak czy siak im się to opłaciło. Zmiennością zagrywki, zagrywaniem w różne strefy, nie cały czas w jedną, przysporzyli nam sporo problemów. Ostatecznie jednak nie tylko tym elementem wygrali. Grali świetnie w bloku, w obronie, rozegrali też dobre spotkanie w ataku - wskazuje Komenda.
PlusLiga. Marcin Komenda wskazał, co musi zmienić Bogdanka LUK Lublin
Finały PlusLigi są rozgrywane do trzech zwycięstw, więc teoretycznie jest sporo czasu na reakcję nawet po bolesnej porażce. W praktyce jednak między pierwszym a drugim spotkaniem finałowym są tylko cztery dni przerwy. Co można zmienić w tak krótkim czasie?
- Nic, po prostu wykonać dwa treningi i spróbować zagrać lepiej w każdym elemencie. Bo my w pierwszym meczu praktycznie w każdym elemencie graliśmy poniżej normalnego poziomu - mówi siatkarz.
Mecz meczowi nierówny, własna hala będzie naszym atutem. Będziemy starali się to wykorzystać. Musimy dobrze zagrywać, żeby odrzucić Zawiercie od siatki, a w naszej hali będzie o to łatwiej
Bogdanka LUK dopiero w poprzednim sezonie wdarła się do czołówki PlusLigi, ale rozpycha się w niej łokciami. Siatkarze z Lublina w tym sezonie zgarnęli już Superpuchar i Puchar Polski. Komenda zapewnia jednak, że on i jego koledzy nie czują nadmiernej presji na obronę mistrzostwa kraju.
- Nie, spokojnie. Oczywiście jesteśmy mistrzami Polski, natomiast każdy sezon jest inny i przystępując do tego po prostu chcieliśmy grać dobrą siatkówkę, grać o najwyższe cele. Chcemy zdobyć mistrzowo, natomiast nie narzucamy sobie nie wiadomo czego - ucina rozgrywający.
Drugi mecz finałowy w środę w lubelskiej hali Globus im. Tomasza Wójtowicza. Początek spotkania o godz. 17.30, transmisja na antenach Polsatu Sport.














