Michał Winiarski triumfuje, siatkarski nokaut. Oto finaliści PlusLigi
Błyskawiczny koniec rywalizacji o finał siatkarskiej PlusLigi. Asseco Resovia Rzeszów miała znów wykorzystać atut własnej hali i zrewanżować się wicemistrzom Polski za porażkę sprzed tygodnia. Tyle że gospodarzy pogrążyły własne błędy i - przede wszystkim - bardzo dobra gra Aluron CMC Warty Zawiercie. To drużyna prowadzona przez Michała Winiarskiego po raz trzeci z rzędu będzie walczyć o złoto PlusLigi. Drugi półfinał już dziś o godz. 18, transmisja w Polsacie Sport.

Siódme w tym sezonie spotkanie Asseco Resovii z Aluron CMC Wartą Zawiercie było być może najważniejszym z całej serii gier. Po porażce 0:3 w Sosnowcu, gdzie w roli gospodarza wystąpiła Warta, rzeszowscy siatkarze nie mieli miejsca na błąd. Stawką było przedłużenie szans na pierwszy od 10 lat występ w finale PlusLigi.
Zawiercianie w ostatnich sezonach notują historyczne wyniki, w tym będą jeszcze grać o medal Ligi Mistrzów. I mimo że w hali Podpromie gospodarze radzą sobie znakomicie - nie przegrali tu w PlusLidze od listopada - to Warta zaczęła od sprytnych zagrywek i szybkiego prowadzenia 6:2.
Trener Resovii Massimo Botti szybko przerwał grę, a jego zespół, m.in. dzięki punktowym blokom, doprowadził do remisu 7:7. Ale to była tylko chwila wyrównanej gry. Jurij Gladyr zagrywką rozchwiał Artura Szalpuka tak, że Botti zdecydował się ściągnąć swojego lidera po autowym ataku Polaka. A że ta akcja została poprzedzona nieudanym zagraniem Karola Butryna, Warta wygrywała już 14:9.
Kolejni rezerwowi wprowadzani przez Bottiego obrazu gry nie zmienili. Znakomicie radził sobie Aaron Russell, ale cały zespół z Zawiercia skończył aż 73 procent ataków. Efekt? Wygrana 25:16.
Błędy pogrążyły Asseco Resovię Rzeszów. Aluron CMC Warta Zawiercie się nie zatrzymała
Na drugą partię Resovia wyszła bez Szalpuka, z Klemenem Cebuljem w składzie. Znów szybko musiała jednak odrabiać straty do Warty. Była blisko, przegrywała tylko 11:12, a Słoweniec wniósł nieco ożywienia w jej poczynania.
Tyle że Rzeszowian znów pogrążyły własne błędy. Po chwili Zawiercianie mieli aż pięć punktów przewagi. W szeregach gości spadła skuteczność w ataku - choć z dobrej strony pokazał się Bartłomiej Bołądź - ale w innych elementach byli zdecydowanie lepsi od Resovii. Warta zwyciężyła 25:17.
PlusLiga. Michał Winiarski znów wprowadził zespół do finału
Na trzecią partię nie wyszedł Yacine Louati, na rzeszowskim przyjęciu zagrała więc para Cebulj - Szalpuk. Wspierał ich Michał Potera, który zastąpił na libero Pawła Zatorskiego. Wszystkie te ruchy Bottiego niewiele jednak dały, bo Warta znów od początku seta narzuciła swoje warunki, wygrywała 9:5.
Trener Resovii w czasie przerwy apelował do swoich siatkarzy o odwagę. Tyle że Rzeszowianie nie byli w stanie zbliżyć się do rywali na mniej niż dwa, trzy punkty. Zawiercianie w ataku mieli zaś wielki atut - Miguel Tavares mógł często korzystać w ofensywie z Mateusza Bieńka.
Niespodziewanie w końcówce Rzeszowianie jeszcze się zerwali. Hala od razu ożyła, a Szalpuk atakiem z tzw. szóstej strefy doprowadził do remisu 22:22! Tyle że to nie dało nawet gry na przewagi. W ostatniej akcji Gladyr popisał się asem serwisowym, Zawiercianie wygrali 25:23 i cały mecz 3:0.
Drugie zwycięstwo Warty daje jej przepustkę do finałów PlusLigi, Resovii pozostaje rywalizacja o brąz. Przeciwników w walce o medale oba zespoły mogą poznać jeszcze w sobotę, po drugim meczu Bogdanki LUK Lublin z PGE Projektem Warszawa.
Asseco Resovia Rzeszów: Butryn, Poręba, Louati, Janusz, Demyanenko, Szalpuk - Zatorski (libero) oraz Cebulj, Bucki, Nowak, Potera (libero), Shoji
Aluron CMC Warta Zawiercie: Bołądź, Gladyr, Kwolek, Tavares, Bieniek, Russell - Popiwczak (libero) oraz Ensing, Nowosielski













