Reklama

Reklama

Mariusz Wlazły: Koło zamachowe do następnych sukcesów

- Wygraliśmy bardzo ciężki mecz z bardzo wymagającym przeciwnikiem i liczę, że będzie to takie koło zamachowe do następnych sukcesów - powiedział kapitan PGE Skry Bełchatów Mariusz Wlazły po zwycięstwie nad ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle 3:2 w finale Pucharu Polski.

"Chciałbym podziękować przede wszystkim naszym fanom, ale też kibicom ZAKS-y, którzy razem świetnie nas dopingowali. Za trzy dni gramy spotkanie ligowe w Rzeszowie, a więc nawet nie będzie okazji aby poświętować" - dodał Wlazły, który w tym meczu zdobył 22 punkty.

Pojedynek był bardzo zacięty i trwał ponad trzy godziny. Kędzierzynianie mieli pięć piłek meczowych (trzy w czwartym secie i dwie w tie-breaku), a mimo to przegrali.

"Przede wszystkim cieszę się, że moja drużyna zagrała z takim sercem. Mieliśmy kilka ciężkich momentów w tym spotkaniu, ale właśnie to serce do walki pozwoliło nam z nich wyjść obronną ręką i wygrać spotkanie. Moim zawodnikom należą się duże słowa uznania" - stwierdził trener Skry Miguel Falasca.

"ZAKSA zaczęła mecz rewelacyjnie, ale my wiedzieliśmy, że oni nie mogą grać tak cały czas i czekaliśmy na swoją szansę. W drugim secie walczyliśmy agresywniej i to przyniosło efekt. Było kilka ciężkich momentów w tym spotkaniu, ale się podnosiliśmy. Po pierwszym secie musieliśmy zresetować nasze myślenie, w trzecim - nie załamaliśmy się  przegrywając 5:10, a w tie-breaku pewnie już nikt nie wierzył w nas, kiedy było 8:3 dla ZAKS-y. My sobie powtarzaliśmy, żeby zachować spokój i robić swoje. Ogromnie się cieszę z tego Pucharu Polski, bo zdobycie go kosztowało nas bardzo wiele" - ocenił środkowy zespołu z Bełchatowa Andrzej Wrona.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama