Reklama

Reklama

Marcin Nowak: specyficzna więź w Politechnice

Grająca w ekstraklasie siatkarzy Politechnika Warszawa od lat zmaga się z problemami finansowymi. Zawodnicy podkreślają jednak, że liczy się przede wszystkim specyficzna więź łącząca ich ze sztabem trenerskim.

- W Politechnice zawsze była taka specyficzna więź między siatkarzami i trenerami. Potrafimy się ze sobą dogadywać - to ważne w kontekście wzajemnego zrozumienia i budowania dobrych relacji w drużynie. Wszystko to wpływa potem na efektywną postawę na boisku - powiedział środkowy AZS Politechniki Warszawskiej Marcin Nowak, zaznaczając jednocześnie, że także po zmianie trenera nic się w tej kwestii nie zmieniło (po sezonie Radosława Panasa zastąpił Jakub Bednaruk).
W ubiegłym sezonie stołecznemu zespołowi groziła nawet upadłość. Ostatecznie sekcję siatkówki w stolicy udało się uratować.
- Problemy w tamtym sezonie były i każdy o nich wiedział. Wielu zawodników, którzy otrzymali dobre propozycje z innych drużyn, opuściło nasze szeregi. Poza problemami finansowymi w naszym klubie jest jednak wiele pozytywnych rzeczy, np. przyjazna atmosfera. Jestem tu już trzeci sezon i także w tym roku widzę, że mamy prawdziwy kolektyw. Nasze kłopoty były większe lub mniejsze, a mimo to pokazywaliśmy na boisku, że nie one są najważniejsze. W zespole panuje dobry klimat do gry w siatkówkę - stwierdził.

Klub nadal zalega z wypłatami, lecz, jak mówią zawodnicy, "idzie ku lepszemu". Jednak aby nie nadwyrężać budżetu, postanowiono ściągnąć do drużyny młodych, perspektywicznych i tym samym tanich siatkarzy.

Zdaniem Nowaka, młody wiek nowych reprezentantów warszawskiej drużyny nie oznacza, że będą oni odstawać od starszych i bardziej doświadczonych graczy. - Bardzo pozytywnie oceniam potencjał utalentowanych chłopaków, którzy do nas dołączyli. Mają papiery na granie. Klub, mimo że nie dysponuje potężnymi środkami finansowymi, skompletował naprawdę dobry skład. Zainwestowaliśmy w młodość i myślę, że to się opłaci - zaznaczył.

W dniach od 21 do 23 września "inżynierowie" będą gospodarzami VII Memoriału Zdzisława Ambroziaka w Arenie Ursynów. W przedsezonowym turnieju towarzyskim zagrają, obok podopiecznych Jakuba Bednaruka, zawodnicy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, AZS Częstochowa, Skry Bełchatów, AZS Olsztyn oraz Arkasu Izmir.

Będzie to jedn z ostatnich sprawdzianów przed rozpoczynającymi się 6 października rozgrywkami ekstraklasy. W tym sezonie w PlusLidze wystąpi mniej obcokrajowców. Nie oznacza to jednak, że jej poziom się obniży.

- Moim zdaniem poziom PlusLigi będzie bardzo zbliżony do zeszłorocznego. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle będzie celowała w mistrzostwo, Skra Bełchatów zechce udowodnić, że brak złotego medalu to jedynie wypadek przy pracy... Na fali będzie Resovia Rzeszów, która nie powinna już bazować na kilku jednostkach. Z pewnością zacznie się wyróżniać zespołowością - ocenił Nowak.

Dodał też, że jego team mierzy w jak najwyższą lokatę w przedziale 5-8.

Sam Nowak, mimo zaawansowanego - jak na sportowca - wieku, nie zamierza kończyć swojej przygody z piłką siatkową.

- Jeszcze, odpukać, nic mnie nie boli, jestem zdrowy. Wciąż chce mi się grać w siatkówkę. Zobaczymy, co będzie w przyszłości, ale na razie czuję się jeszcze na siłach, żeby występować na parkiecie. Dopóki to, co robię, daje mi frajdę, dopóty mi się to nie znudzi - zapowiedział 36-letni zawodnik.

Podkreślił, że dla osoby zawodowo uprawiającej sport bardzo istotne są dobre geny, a nie tylko zdrowy tryb życia.

- Na pewno jest wielu zawodników, którzy bardziej dbali o siebie niż ja, a już z powodów zdrowotnych musieli zakończyć swoje kariery. Wydaje mi się, że trzeba po prostu odziedziczyć dobre geny. Każdy z nas rozstanie się kiedyś z siatkówką. Na niektórych czas przychodzi jednak wcześniej niż na innych. Ja na szczęście należę do tej drugiej grupy - zapewnił.

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Nowak | PlusLiga | siatkówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje