Reklama

Reklama

Marcin Nowak: Popadam ze skrajności w skrajność

Marcin Nowak, który pełni rolę mentora znacznie młodszych kolegów z AZS-u Politechniki Warszawskiej, ma problem z wyborem odpowiedniego podejścia. - Czasem popadam ze skrajności w skrajność i nie wiem już, która jest lepsza - przyznał 38-letni siatkarz.

Zawodnicy stołecznego klubu po siedmiu kolejkach mają na koncie w rozgrywkach ligowych tylko dwie wygrane, a ze zwycięstwa po raz ostatni cieszyli się 25 października. Później przegrali cztery kolejne spotkania w ekstraklasie, a w pierwszym meczu 2. rundy Pucharu Challenge zostali rozbici przez Fenerbahce Grundig Stambuł 0:3.

Reklama

Nowak przyznał, że chcąc pomóc w trudnym dla zespołu momencie kilku młodszym o ok. 20 lat kolegom stosował już zarówno technikę ganienia, jak i chwalenia.

- Dopadały mnie chwile zwątpienia, czy powinienem postawić na bardziej agresywną postawę czy na głaskanie, bo gra jest bardzo zróżnicowana. Wcześniej bardzo trudno było o znalezienie pozytywów. Ostatnio jest z tym trochę lepiej, ale wciąż nie wiadomo, czy bardziej przykręcić śrubkę, czy też ją poluzować. Najbliższy mecz z przeciwnikiem będącym w naszym zasięgu pokaże, czy wróciliśmy już na dobrą drogę - powiedział doświadczony siatkarz.

38-letni środkowy dodał, że w ostatnich tygodniach zmianie uległy także przygotowania do meczów i to zarówno w zakresie obciążeń treningowych, jak i w sposobie myślenia.

- Dostajemy bardziej w kość, szczególnie na siłowni. Mamy też większe zaufanie do siebie i staramy się myśleć tylko o pozytywach. Na razie pracujemy nad tymi szczegółami - wyliczał.

W ubiegłym roku Politechnika przed sezonem - podobnie jak teraz - skazywana była na zajmowanie miejsc w dole tabeli. Podopieczni trenera Jakuba Bednaruka byli jedną z największych niespodzianek i na półmetku rundy zasadniczej byli na trzecim miejscu w tabeli. Przed bieżącymi rozgrywkami stołeczni akademicy wygrali 8. Memoriał Zdzisława Ambroziaka, ale w lidze nie idzie im już tak dobrze jak 12 miesięcy wcześniej. Obecnie plasują się na 10. pozycji. 

- Wystrzał formy był na początku i to nas faktycznie trochę zgubiło. Bardzo dobrze graliśmy przed sezonem, potem nastąpił spadek. Nie wiem, czy to z powodu odejścia Pawła Woickiego, czy chodzi o samą naszą dyspozycję, ale na pewno trochę za bardzo uwierzyliśmy w siebie i bardzo szybko sprowadzono nas na ziemię. Trzeba się podnieść jak najszybciej, bo potem może być za późno - podsumował były reprezentant Polski, który w warszawskim klubie występuje od 2010 roku.

Artur Szalpuk, 18-letni przyjmujący Politechniki, podkreślał, że na początku zwracał się do starszych zawodników, w tym do Nowaka, per "pan". Ten ostatni podkreślił, że nie wymaga takiego podejścia znacznie młodszych graczy do własnej osoby. 

- Najważniejsze jest to, czy darzą mnie szacunkiem, niezależnie od tego, jak się do mnie zwracają. Nawet nie chcę być dla nich "panem". Jeśli mają dobre podejście, to oddaję im całe serce i staram się jak najbardziej pomóc - zaznaczył.

W ubiegłym miesiącu w internecie pojawił się film, na którym 38-letni środkowy przygotowuje pizzę według własnego przepisu. Sam zainteresowany uważa, że jego umiejętności kulinarne przy tej okazji zostały wyolbrzymione.

- To było trochę na wyrost, ale coś tam upichciłem. Na co dzień nie mam za bardzo czasu na gotowanie. W domu jest zawsze kłótnia, że niby umiem, ale tego nie robię - dodał.

 Jak zaznaczył, jego największą pasją od wielu lat jest motoryzacja. Mierzący 215 cm wzrostu zawodnik zapewnił, że warunki fizyczne nie stanowią tu żadnego problemu.

- Dla chcącego nic trudnego. Nawet jak samochód jest za mały, to można go przerobić. Kilka lat temu często chodziłem też łowić ryby, ale ostatnio nie mam się kiedy tym zająć. Zawsze dawało mi to dużo spokoju i satysfakcji - wyliczał Nowak.

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Nowak | AZS Politechnika Warszawska | PlusLiga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje