Reklama

Reklama

Lotman: W tym roku mniej się denerwuję finałem

Siatkarzom Asseco Resovii Rzeszów po sobotniej wygranej 3:0 z Zaksą Kędzierzyn-Koźle brakuje jednego zwycięstwa, by obronić tytuł mistrza Polski. Paul Lotman przyznał, że do finałowej rywalizacji podchodzi spokojniej niż w ubiegłym sezonie.

"Nie do końca wiem, dlaczego tak jest, ale jestem bardziej zrelaksowany. Tak naprawdę trudno porównać te rozgrywki z poprzednimi - drużyna występuje w innym składzie. Wtedy też chodziło o pierwszy triumf klubu po wielu latach, więc panowało ogromne podekscytowanie, bo nikt się nie spodziewał naszej wygranej. Waga finału jest jednak taka sama i tak jak wtedy zrobimy wszystko, aby pokonać rywali" - powiedział Polskiej Agencji Prasowej Lotman.

Reklama

Amerykanin nie ukrywał zadowolenia z postawy całej drużyny w sobotnim spotkaniu. Zaznaczył jednak, że do osiągnięcia upragnionego celu Resovia musi jeszcze raz pokonać zespół Daniela Castellaniego.

"To był jeden z  naszych najlepszych meczów w fazie play off. Cieszy to, że potrafiliśmy odrobić straty w drugim secie. Z pewnością przeciwnicy zagrają w niedzielę znacznie lepiej. Naszym zadaniem będzie zachować koncentrację i nie przejmować się za bardzo pojedynczymi nieudanymi akcjami" - podkreślił.

Krytycznie o grze swojej i kolegów wypowiadał się z kolei  Marcin Możdżonek. Kapitan reprezentacji Polski ocenił, że postawa Zaksy była zbyt asekuracyjna.

"Wszyscy zaprezentowali się poniżej oczekiwań swoich i innych. Graliśmy bojaźliwie, doszły proste błędy, a Resovia pokazała swoją siatkówkę" - podsumował.

Jego zdaniem hala Podpromie nie ma specjalnego znaczenia i nie sprzyja rywalom.

"Boisko jak każde inne. Jedyne, co może pomagać Resovii, to te pięć czy sześć tysięcy gardeł skandujących nazwę klubu, ale tak naprawdę na tym poziomie nie ma to już większego znaczenia" - dodał.

Odmiennego zdania jest Lotman, który jest pewny, że własny obiekt jest olbrzymim atutem jego zespołu.

"Kędzierzynianie mogą mówić co chcą, ale to, że gramy u siebie, ma ogromne znaczenie. Z jakiegoś powodu w Rzeszowie wygrywamy niemal każdy mecz w tym sezonie. To właśnie za sprawą głośnego dopingu i wsparcia kibiców, które czujemy" - przekonywał.

Trener Resovii Andrzej Kowal nieraz podkreślał optymizm charakteryzujący 27-letniego przyjmującego.

"Można powiedzieć, że to część amerykańskiego podejścia do życia. Staram się je utrzymywać i uśmiechać się jak najwięcej, choć nie zawsze jest to łatwe. Widzę jednak, że dobrze wpływa to na kolegów z drużyny i dlatego zamierzam zarazić ich optymizmem jutro" - zapowiedział Lotman. 

Dowiedz się więcej na temat: Asseco Resovia | ZAKSA Kędzierzyn Koźle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje