Reklama

Reklama

LM siatkarzy - Świderski: W ubiegłym roku też mieliśmy nóż na gardle

Tylko wygrana w środę z niemieckim VfB Friedrichshafen przedłuża siatkarzom ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle nadzieje na awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów. Szkoleniowiec drużyny Sebastian Świderski wierzy w zwycięstwo i liczy na powtórkę scenariusza sprzed roku.

Szanse na awans z pierwszego miejsca kędzierzynianie pogrzebali w ubiegłym tygodniu, przegrywając z belgijskim Knack Roeselare 1:3. Nie ugrywając w tym spotkaniu nawet punktu, znacznie też utrudnili sobie walkę o dobrą drugą pozycję. By mówić o jakichkolwiek szansach na awans, muszą więc środowe spotkanie u siebie wygrać z niemiecką drużyną, najlepiej inkasując komplet "oczek", a potem ponownie pokonać turecką ekipę Galatasaray Stambuł.

Reklama

Szkoleniowiec ZAKS-y Sebastian Świderski przyznał, że dalsze losy w tegorocznych rozgrywkach LM prowadzonej przez niego drużyny są uzależnione także od wyników innych drużyn. - Ale nie robimy z tego tragedii. W ubiegłym roku było podobnie - po dwóch przegranych z włoskim Trentino do Francji na przedostatnie spotkanie z tamtejszym Tours VB jechaliśmy z nożem na gardle. ZAKSA ostatecznie awansowała. Tym razem też chcemy wygrać jak najlepiej dwa kolejne mecze, a potem oglądać inne grupy i liczyć punkty - powiedział "Świder".

Drugie miejsce w grupie w męskich rozgrywkach LM nie daje stuprocentowej gwarancji udziału w fazie play off. Do dwunastki awansuje siedmiu triumfatorów grup i pięć ekip z najlepszym bilansem z drugich lokat. Jeśli z tego grona zostanie wybrany gospodarz turnieju finałowego, to kolejna drużyna z drugiego miejsca otrzyma kwalifikację do drugiej rundy.

Podobnie jak w poprzednich latach, cztery ekipy z drugich i trzecich miejsc nie odpadną definitywnie, ale dołączą do Pucharu CEV do fazy challenge. O tym jednak - jak zapewnił Świderski - zespół z Kędzierzyna-Koźla jeszcze w ogóle nie myśli. - Nie odpadliśmy jeszcze z gry w Lidze Mistrzów. Dopóki to nie nastąpi nie myślimy o innych pucharach - skwitował.

Poprzedni, wyjazdowy mecz z niemieckim zespołem w październiku, ZAKSA wygrała dopiero w tie breaku. Sytuacja jest obecnie trudniejsza dla kędzierzynian - mają dwa punkty mniej od przeciwnika, z którym rywalizują o premiowaną drugą lokatę. - Nas przegrana w tym meczu eliminuje z dalszej walki. Friedrichshafen mogłoby jeszcze liczyć na potknięcia innych drużyn - podkreślił Świderski.

W jego przekonaniu kluczem do wygrania środowego meczu może być postawa wicemistrzów Polski w grze defensywnej. - Musimy przede wszystkim radzić sobie z trudną zagrywką rywala. To ich stałą broń od kilkunastu lat, odkąd trenerem w drużynie jest Stelian Moculescu. Jedną z najważniejszych rzeczy będzie więc również mądrość i cierpliwość w grze po przyjęciu. Plus obrona blokiem, gdzie możemy zrobić dużo. Już to zresztą robiliśmy - we Friedrichhafen, podbijając dużo piłek. Jutro powinno być podobnie - dodał.

Świderski poinformował też, że w środę do jego dyspozycji powinien być cały zespół - łącznie z gorzej dysponowanym ostatnio Piotrem Gackiem i kontuzjowanym kilka tygodni Grzegorzem Pilarzem, który w poniedziałek wznowił treningi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama