Reklama

Reklama

LM siatkarzy. Angelo Lorenzetti: Rozczarowanie jest ogromne

Włosi nie kryją rozczarowania sobotnią porażką Itasu Trentino z Grupą Azoty Kędzierzyn-Koźle (1:3) w finale Ligi Mistrzów siatkarzy. "Wiadomo było, że polski zespół to mocny przeciwnik, ale rozczarowanie jest ogromne" - przyznał trener pokonanych Angelo Lorenzetti.

Reklama

"Zabrakło nam trochę charakteru, bo nie byliśmy konsekwentni i tylko w jednym secie pokazaliśmy to, co najlepsze z naszego repertuaru" - przyznał po finałowym meczu Lorenetti.

Reklama

Jak zauważył, jego drużyna miała świadomość dużej skuteczności Polaków.

"Wiadomo było, że polski zespół to mocny przeciwnik. Już na początku mieliśmy trudności, potem udało nam się poprawić, ale rozczarowanie jest ogromne, zwłaszcza z powodu czwartej partii, która mogłaby zakończyć się inaczej, gdybyśmy lepiej wykorzystali okazje, jakie mieliśmy" - dodał włoski szkoleniowiec.

Lorenzetti wyraził opinię, że w tym meczu decydujące okazały się detale. "A nam nie udało się ich dobrze wykorzystać" - ocenił.

W komentarzach we włoskich mediach podkreśla się też, że triumfatorem siatkarskiej Ligi Mistrzów został klub, który nigdy wcześniej nie zdobył takiego trofeum.

Dla Polaków, zauważa się, to zakończenie doskonałego sezonu, który minął pod znakiem sukcesów. Zwrócono też uwagę na to, że rywale Itas Trentino zręcznie wykorzystywali ich błędy.

Rozgrywający włoskiego zespołu Simone Giannelli przyznał, że w pierwszym secie sporo kłopotów jego kolegom sprawiły zagrywki Amerykanina Davida Smitha i Kamila Semeniuka.

"Słabiej też radziliśmy sobie na siatce. Ale później poprawiliśmy kilka elementów, graliśmy naprawdę dobrze, ale to nie wystarczyło, by pokonać ZAKS-ę" - nadmienił Giannelli.

Ekipa z Trydentu nie grała od 7 kwietnia, kiedy odpadła z rywalizacji w play off Serie A.

"Na pewno brak rytmu meczowego nam nie pomógł, ale nie chcę szukać takich wymówek" - dodał zawodnik Itasu.

Przyjmujący Itasu Alessandro Michieletto zwrócił uwagę, że jego drużynie nie udało się wywierać na rywalach presji serwisem.

"Mieliśmy dużo czasu, aby dobrze przygotować się do tego meczu, ale nie wszystko funkcjonowało optymalnie. Np. nie udało nam się wywrzeć presji na rywalach naszą zagrywką. Podobnie większość długich wymian kończyła się ich wygraną. Graliśmy na warunkach ZAKS-y i możemy być tylko źli na siebie, że nie potrafiliśmy skierować tego meczu na inne tory" - podsumował włoski siatkarz.

ZAKSA - występująca w LM pod nazwą Grupa Azoty - została drugim polskim klubem, który triumfował w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie. W 1978 roku w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych, poprzedniku LM, zwyciężył Płomień Milowice.

Dowiedz się więcej na temat: Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle | LM siatkarzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama