Reklama

Reklama

Kevin Tillie chce do Chin, Jastrzębski Węgiel nie chce go puścić

Reprezentacyjny francuski siatkarz Jastrzębskiego Węgla Kevin Tillie chce grać w lidze chińskiej. Prezes śląskiego klubu nie chce go puścić i poprosił o pomoc władze federacji polskiej i światowej.

Tillie ostatnio bronił barw mistrza Polski ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle. W lutym doznał kontuzji barku, musiał poddać się operacji, potem podpisał umowę z jastrzębskim klubem. Miał być jedną z gwiazd trzeciej siły minionego sezonu ekstraklasy.

Reklama

Jastrzębianie w poniedziałek rozpoczęli przygotowania do rozgrywek. Francuza, jak i innych reprezentantów, nie było. Miał dołączyć później, ale nieoficjalnie już było słychać, że chce odejść do Chin. Trener Mark Lebedew dyplomatycznie odmówił wtedy komentarza.

W środę prezes Adam Gorol wydał w tej sprawie komunikat. "Poinformowaliśmy zawodnika o konieczności wywiązania się z kontraktu i wezwaliśmy go do udziału w treningach naszej drużyny, po zakończeniu jego udziału w zgrupowaniu i grze w kadrze narodowej Francji. Jednocześnie wystąpiliśmy do PZPS z wnioskiem o podjęcie w FIVB interwencji w tej sprawie, jak i wyeliminowania podobnych sytuacji w przyszłości, zwłaszcza, że nasz przypadek nie jest odosobniony w PlusLidze. Tego rodzaju praktyka doprowadzić może docelowo do znacznego obniżenia poziomu sportowego rozgrywek" - napisał Gorol. Dodał, że menedżer siatkarza podjął działania w kierunku polubownego załatwienia sprawy, ale "w żaden sposób ich nie skonkretyzował do chwili obecnej" - ocenił prezes.

Jego zdaniem brak Francuza nie zakłóci przygotowań zespołu do sezonu, w którym JW zagra też w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.

Dowiedz się więcej na temat: Kevin Tillie | jastrzębski węgiel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje