Kapitalny występ nadziei polskiej kadry. 33 punkty, a to i tak było za mało
Trwa zacięta walka o miejsce w czołowej ósemce PlusLigi i grę w fazie play-off. Kolejna odsłona została rozegrana w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie ZAKSA podjęła Energa Trefla Gdańsk. Imponujący występ w tym spotkaniu zanotował Alaksiej Nasewicz. Pochodzący z Białorusi atakujący Gdańszczan i reprezentacji Polski zdobył aż 33 punkty i przyćmił mistrza świata Kamila Rychlickiego, ale to zespół rywala miał więcej powodów do radości.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle od początku roku goni czołową ósemkę PlusLigi. Spotkanie z Energa Treflem Gdańsk miało w tej pogoni fundamentalne znaczenie, bo rywale przed startem tej kolejki zajmowali miejsce siódme i są bezpośrednim konkurentem Kędzierzynian w rywalizacji o grę w fazie play-off.
Tymczasem ZAKSA po raz kolejny nie mogła korzystać w większym wymiarze czasowym z Quinna Isaacsona, podstawowego rozgrywającego zespołu. Ponownie grą kierował więc Marcin Krawiecki. Ale w pierwszym secie meczu z Treflem nie był to dla gospodarzy żaden problem.
Zacięta walka o ósemkę PlusLigi. Kamil Rychlicki kontra Aleks Nasewicz
Krawiecki oparł kędzierzyńską ofensywę na Igorze Grobelnym. A 32-letni przyjmujący wywiązał się ze swoich zadań znakomicie, zdobywając w pierwszym secie osiem punktów. ZAKSA niemal od początku miała dwa punkty przewagi nad rywalami, choć z czasem wynik się wyrównał.
W najważniejszym momencie dały jednak o sobie znać umiejętności Kamila Rychlickiego. Tym razem nie w ataku, a w polu zagrywki - po dwóch asach serwisowych reprezentanta Włoch z polskimi korzeniami ZAKSA prowadziła 20:17. I w końcówce narzuciła już rywalom swoje warunki, wygrywając 25:20.
Atakujący ZAKS-y, 29-letni mistrz świata, w pierwszym secie był w cieniu Grobelnego. Po drugiej stronie w ofensywie szalał za to urodzony na Białorusi Alaksiej Nasewicz, 22-letni atakujący Energa Trefla, który zaczął mecz od sześciu punktów w pierwszej partii. A w drugiej jego kolega Tobias Brand w końcu dał Gdańszczanom pierwszy punkt z pola zagrywki i prowadzili trzema "oczkami".
Gospodarze dość sprawnie jednak doprowadzili do remisu. Później Trefl jeszcze raz uciekł na dwa punkty, ale przed końcówką wydawało się, że ZAKSA znów przechyli szalę na swoją stronę. Po bloku Karola Urbanowicza prowadziła nawet 22:21. Tyle że ostatnie akcje były koncertem Nasewicza. Najpierw zdobył punkt atakiem, potem w końcu wstrzelił się w boisko zagrywką i asem serwisowym dał gościom wygraną 25:22.
Pięć setów walki w Kędzierzynie-Koźlu. Tak skończyła ZAKSA
Po wyrównanym początku trzeciej partii przewagę zyskali Kędzierzynianie. Dużym zagrożeniem dla rywali były ataki ze środka Szymona Jakubiszaka, ZAKSA prowadziła 13:9 i trener Trefla Mariusz Sordyl poprosił o przerwę.
Po niej przełomu jednak nie było, w dodatku w tej partii mocniej w ataku zaznaczył się Rychlicki. Kędzierzynianie zdominowali Gdańszczan i wygrali wysoko, 25:15.
Sordyl szukał pomocy wśród rezerwowych, postawił na doświadczonego środkowego Piotra Nowakowskiego. Na boisko po chwili przerwy wrócił mocno obciążony w przyjęciu Piotr Orczyk - rywale posłali w niego w trzech setach ponad 30 zagrywek - i szybko pomógł drużynie asem serwisowym. To goście prowadzili w czwartym secie 7:4.
I tym razem Andrea Giani, trener ZAKS-y, sięgnął do rezerwy. Grobelnego zastąpił Jakub Szymański, ale straty wynosiły już cztery punkty. Nie do zatrzymania w ataku Gdańszczan był Nasewicz, który dołożył też swoje w polu zagrywki. Przewaga gości wzrosła tak, że już nie dali się dogonić i wynikiem 25:17 doprowadzili do tie-breaka.
Po autowym ataku Orczyka 5:3 prowadziła w nim ZAKSA. Sordyl poprosił o przerwę, ale w kolejnej akcji kędzierzyński blok zatrzymał atak przyjmującego z Trójmiasta. Po zmianie stron goście odrobili jednak straty i doprowadzili do remisu 8:8.
Kędzierzynianie odzyskali jednak minimalną zaliczkę punktową po asie serwisowym Grobelnego, wygrywali 11:9. I wyrwali zwycięstwo 15:12: w ostatniej akcji Krawiecki zablokował atak Nasewicza.
Atakujący Trefla zdobył w tym spotkaniu aż 33 punkty, o 13 więcej niż Rychlicki. Nagrodę dla MVP otrzymał jednak przedstawiciel zwycięskiej drużyny - Jakubiszak. ZAKSA po wygranej w końcu wskakuje do czołowej ósemki.














