Reklama

Reklama

Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów 3:2

Tie-break zdecydował o wyniku rozegranego awansem meczu dziewiątej kolejki siatkarskiej Plus Ligi pomiędzy Jastrzębskim Węglem a PGE Skrą Bełchatów. W dramatycznym meczu lepsi okazali się jastrzębianie, którzy ostatecznie wygrali 3:2.

Drużyna trenera Marka Lebedewa ma już na koncie 16 punktów. To tylko o oczko mniej niż lider i mistrz Polski ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Skra przegrała dzisiaj już trzecie ligowe spotkanie w tym sezonie. 

Reklama

Z uwagi na udział zespołu z Bełchatowa w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów, mecz z Jastrzębskim Węglem został rozegrany już dzisiaj. 16 i 20 listopada bełchatowian czekają starcia z greckim PAOK Saloniki. Pierwszy mecz grają na wyjeździe, rewanż u siebie.

Jastrzębianie, którzy świetnie rozpoczęli sezon, a ostatnio wygrali na swoim boisku z wicemistrzem Polski Asseco Resovią 3:1, liczyli, że również w starciu z mającym mocarstwowe ambicje zespołem z Bełchatowa sprawią sobie, i kilku tysiącom fanów na trybunach, miłą niespodziankę.

Goście zaczęli jednak bardzo skoncentrowani i szybko osiągnęli dwu, trzypunktową przewagę (5:3, 8:5). Drużyna trenera Philippe Blain'a dobrze prezentowała się w zagrywce, bez zarzutu funkcjonowało też przyjęcie. Choć miejscowi starali się jak mogli, to nie byli w stanie zniwelować nikłej przewagi bełchatowian. Wprawdzie po kolejnym dobrym ataku Macieja Muzaja, 6 punktów w 1 secie, w pewnym momencie był nawet remis po 16, ale w końcówce mocne ataki Mariusza Wlazłego czy Michała Winiarskiego sprawiły, że przyjezdni znowu odskoczyli na trzy punkty różnicy (20:17). Tej przewagi jastrzębianom, mimo ofiarnej postawy, nie udało się już zniwelować. 

Druga partia rozpoczęła się od dobrej zagrywki w wykonaniu rozgrywającego Węgla Lukasa Kampy. Dzięki temu Jastrzębski Węgiel wyszedł na prowadzenie 3:0. Potem kilka razy błysnął as gospodarzy w tym sezonie, którym jest Salvador Hidalgo Oliva. Urodzony w Leningradzie Kubańczyk, który posiada niemiecki paszport, kilka razy skutecznie zaatakował i popisał się dobrą zagrywką, co jest jego najmocniejszą stroną. Po błędzie w ustawieniu Skry w pewnym momencie było już 9:5 dla miejscowych. Później nic się nie zmieniło i trener Blain zmuszony był wziąć czas (13:9). Na niewiele się to zdało, mało tego, przewaga jastrzębian wzrosła aż do pięciu punktów. Takiej przewagi miejscowi nie zaprzepaścili i w świetnym stylu wygrali drugiego seta do 22.

W kolejnej partii wydawało się, że Skra wygra, jak w pierwszym secie. Ekipa z Bełchatowa objęła prowadzenie 7:4 i wydawało się, że spokojnie kontroluje to, co dzieje się na boisku. Niesieni jednak fantastycznym dopingiem publiczności i kolejnymi udanymi atakami Olivy gospodarze szybko jednak odrobili straty, a w końcu wyszli na kilku punktowe prowadzenie (17:14). Nie pomagały czasy brane przez Philippe Blain'a. W dramatycznej końcówce (21:20) to jastrzębianie wykazali się większą odpornością, a przede wszystkim determinacją i ostatecznie wygrali do 21. 

Kapitalna gra drużyny trenera Marka Lebedewa była kontynuowana także w czwartym secie. Po asie serwisowym w wykonaniu wschodzącej gwiazdy PlusLigi Macieja Muzaja, jastrzębianie wyszli na prowadzenie 8:6. Po pojedynczym bloku Olivy, który zablokował Wlazłego, było już 14:11 dla miejscowych, a w chwilę później, po kolejnym asie Muzaja, gospodarze prowadzili już czterema punktami (16:12).

Potem jednak jakby przestraszyli się tego, że mogą wygrać ze Skrą za trzy punkty i stracili siedem kolejnych punktów! Z takiego prezentu doświadczeni goście nie mogli nie skorzystać. W tej sytuacji wszystko rozstrzygnęło się w tie-breaku.    

Tutaj lepiej zaczęli miejscowi, którzy szybko objęli prowadzenie 3:0, a kolejne udane ataki Olivy i Muzaja sprawiły, że ta przewaga jeszcze wzrosła (6:2), a na zmianę stron Węgiel schodził z pięciopunktową przewagą. W dużej mierze dzięki udanym atakom i skutecznym blokom niezawodnego Wlazłego goście nieco odrobili straty (8:10), ale było to za mało, żeby doścignąć świetnie dzisiaj dysponowanego rywala. Ostatecznie piąta partia skończyła się wygraną Jastrzębskiego Węgla 15:11. 

To już trzecia ligowa porażka Skry w tym sezonie. Po osmiu rozegranych meczach oba zespoły mają na swoim koncie po 16 punktów. Tyle samo co Indykpol AZS Olsztyn i o punkt mniej niż lider PlusLigi ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Z Jastrzębia-Zdroju Michał Zichlarz 

Mecz 9. kolejki siatkarskiej PlusLigi:

Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów 3:2 (22:25, 25:22, 25:21, 23:25, 15:11)

Jastrzębski Węgiel: Lukas Kampa, Maciej Muzaj, Grzegorz Kosok, Damian Boruch, Scott Touzinsky, Salvador Oliva oraz Marcin Ernastowicz, Wojciech Sobala, Patryk Strzeżek, Jakub Popiwczak (libero)  

PGE Skra: Nicolas Uriarte, Mariusz Wlazły, Sreczko Lisinac, Karol Kłos, Nikołaj Penczew, Michał Winiarski oraz Bartosz Kurek, Artur Szalpuk, Jurij Gładyr, Bartosz Bednorz, Robert Milczarek (libero) 

Sędziowali: Marcin Herbik, Tomasz Janik (obaj Warszawa). Widzów: 3000 (komplet).

PlusLiga siatkarzy - sezon 2019/2020

1.Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle61
2.VERVA Warszawa Orlen Paliwa59
3.PGE Skra Bełchatów50
4.Jastrzębski Węgiel48
5.Trefl Gdańsk38
6.GKS Katowice35
Dowiedz się więcej na temat: jastrzębski węgiel | PGE Skra Bełchatów | PlusLiga | siatkówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje