Reklama

Reklama

Jastrzębski Węgiel na podium mistrzostw Polski

Jastrzębski Węgiel zdobył brązowy medal mistrzostw Polski siatkarzy. Pokonał na wyjeździe Zaksę Kędzierzyn-Koźle 3:0 (25:16, 25:20, 25:20) i rywalizację do trzech zwycięstw wygrał 3-1.

Blok na Grzegorzu Boćku, nieudany atak z drugiej linii Dicka Kooya i blok Michała Kubiaka na kapitanie gospodarzy Michale Ruciaku sprawiły, że na początku pierwszej partii niedzielnego spotkania Zaksa przegrywała czterema punktami z jastrzębianami (7:11). Trener Sebastian Świderski wpuścił na boisko Dominika Witczaka, który popisał się kilkoma skutecznymi akcjami, ale goście kolejnymi atakami i  udanymi zagrywkami punkt po punkcie powiększali przewagę. W końcówce źle przyjął Dan Lewis zastępujący kontuzjowanego Piotra Gacka, Ruciak zepsuł zagrywkę, a Maciej Polański zaatakował w aut i była piłka setowa dla przyjezdnych. Dzieła dokończył Michał Łasko.

Reklama

Jedno lub dwupunktowe przewagi wypracowywały na przemian przez długą część drugiego seta obie drużyny. Skutecznie atakowali Alen Pajenk i Kubiak, a po drugiej stronie Kooy i Łukasz Wiśniewski. Prowadzenie Zaksie na drugiej przerwie technicznej dał as Witczaka, ale chwilę później wyrównał Łasko, mocno zaatakował Kubiak i było 20:17 dla gości. Potem punktowali Simon van de Voorde, Łasko, a skończył seta Krzysztof Gierczyński.

Minimalną przewagę, jaką wypracowali podopieczni Świderskiego na starcie kolejnej partii, jastrzębianie szybko zniwelowali, a potem - po atakach Pajenka, asie Michała Masnego i bloku na Ruciaku - wypracowali sześć oczek przewagi. W kolejnych minutach postawiali blok na Witczaku, a sędzia uznał, że Paweł Zagumny popełnił błąd podwójnego odbicia i zrobiło się 13:6 dla gości.

Siódmy punkt kędzierzynianie wywalczyli po wideoweryfikacji. Asem i atakiem popisał się Bociek, a Ruciak punktował z przechodzącej piłki i przewaga przyjezdnych przy stanie zmniejszyła się do trzech punktów (16:13). Jeszcze Bociek próbował poderwać swój zespół do boju, ale skutecznym serwisem odpłacił Masny i punktował Łasko. Pierwszą piłkę meczową wybronił Ruciak, ale Zaksa ostatecznie musiała uznać wyższość rywala. 

Po meczu powiedzieli:

Lorenzo Bernardi (trener Jastrzębskiego Węgla): "Oczywiście jestem bardzo zadowolony z wygranej w rywalizacji o brąz i bardzo dumny z mojej drużyny. Tym bardziej, że jesteśmy jedynym zespołem, który w tym sezonie zagrał trzy finały w trzech rozgrywkach, w tym Lidze Mistrzów, i trzy razy zdobył w nich medalowe pozycje. Pracowaliśmy mocno na takie efekty. Pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem również w trudnych sytuacjach. Widać to było właśnie w niedzielę, kiedy po przegranym sobotnim spotkaniu zareagowaliśmy fantastycznie, walcząc".

Sebastian Świderski (trener Zaksy Kędzierzyn-Koźle): "Gratulacje dla zespołu Jastrzębskiego Węgla i wielkie podziękowania dla naszych kibiców, którzy byli z drużyną przez cały sezon. Co do niedzielnego spotkania - daliśmy z siebie tyle, ile mogliśmy. Niestety ostatnie mecze kosztowały nas bardzo dużo zdrowia. Na ile go starczyło, na tyle staraliśmy się grać. Było widać, że idzie nam bardzo ciężko. Tym bardziej, że Jastrzębie zagrało bardzo dobre zawody, nie popełniało praktycznie żadnych błędów. W trzecim secie praktycznie zaczęli oddawać nam piłkę, a my mieliśmy duży problem ze skończeniem ataku po idealnym przyjęciu - bo takiego przyjęcia, jak w niedzielę, być może nie mieliśmy w całym sezonie. Zabrakło zdrowia, by kończyć piłki. Jastrzębie wiele z nich wybroniło i wyprowadzało skuteczne kontrataki. Biorąc pod uwagę koniec sezonu - niedosyt oczywiście pozostał. Zostało nam po nim w głowie szczególnie trzecie spotkanie z Asseco Resovią Rzeszów, a potem posypały się kontuzje  ".

Michał Łasko (kapitan Jastrzębskiego Węgla): "Jesteśmy oczywiście bardzo zadowoleni z tego medalu, szczególnie że udało się go wywalczyć po przegranym sobotnim meczu. Nie było łatwo wrócić na boisko z pustą głową, bo wiedzieliśmy, że straciliśmy dużą okazję by wygrać 3:0. Zaksa w sobotę zasłużyła sobie na tie break, który potem wygrała. Po niedzielnym spotkaniu mogłem być już tylko zadowolony z naszej gry, zwłaszcza z tego, że w ogóle nie było spadku braku koncentracji".

Grzegorz Bociek (atakujący Zaksy Kędzierzyn-Koźle): "Wychodząc w niedzielę na mecz naprawdę wierzyliśmy, że uda się nam w nim zawalczyć o zwycięstwo. Ale Jastrzębie zagrało dobre spotkanie, a my na pewno nie zagraliśmy na swoim poziomie. Dużo głupich piłek wpadało w boisko, nie miał kto ich dograć, a jak już dogrywaliśmy, to robiliśmy to źle. To kwestia być może trochę nerwów, trochę chorób i kontuzji - trudno to teraz określić. Co do końca sezonu - na pewno żal nam tych ostatnich meczy. Najbardziej chyba tych z Rzeszowem, gdzie mogliśmy wygrać w rywalizacji 3:0 albo 3:1. Od tego się chyba zaczęła zła passa".

ZAKSA Kędzierzyn Koźle - Jastrzębski Węgiel 0:3 (16:25, 20:25, 20:25)

ZAKSA: Paweł Zagumny, Dick Kooy, Łukasz Wiśniewski, Michał Ruciak, Marcin Możdżonek, Grzegorz Bociek - Dan Lewis (libero) - Dominik Witczak, Wojciech Ferens, Grzegorz Pilarz, Maciej Polański.

Jastrzębski Węgiel: Michał Masny, Michał Łasko, Krzysztof Gierczyński, Alen Pajenk, Simon van de Voorde, Michał Kubiak - Damian Wojtaszek (libero) - Dmytro Filippow, Jakub Popiwczak.

Dowiedz się więcej na temat: jastrzębski węgiel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje