Reklama

Reklama

Jakub Bednaruk: Jestem zestresowany nową rolą

Jakub Bednaruk, nowy szkoleniowiec siatkarzy AZS Politechniki Warszawskiej, który zastąpił na tym stanowisku Radosława Panasa, przyznał, że jest nieco zestresowany nową rolą. - To mnie jednak pobudza - powiedział dotychczasowy drugi trener stołecznego klubu.

Polska Agencja Prasowa: Politechnika może chyba odetchnąć z ulgą. Siatkówka w stolicy uratowana na dobre?

Reklama

Jakub Bednaruk: - Dochodziły do nas różne, mało przyjazne głosy w tej sprawie. Jednak pani prezes obiecała, że wywalczy siatkówkę w Warszawie i to zrobiła.

Trudności finansowe odstraszyły część potencjalnych graczy?

- Oczywiście, wszystkie takie informacje rozchodzą się po kraju. Ale nie jesteśmy jedynym klubem, który ma takie problemy. Różnica polega na tym, że my mówiliśmy o nich głośno. Poza tym wychodzimy już z kłopotów. Program naprawczy jest nadal realizowany.

Nadchodzący sezon będzie dla pana przełomowy. Po raz pierwszy samodzielnie poprowadzi pan drużynę...

- Dla mnie to odrobinę za szybko, a decyzja o tym, że mam przejąć zespół po zaledwie dwóch latach w roli asystenta była trochę zaskakująca. Ciężko byłoby jednak odmówić. Wahałem się, bo to odpowiedzialna funkcja. Wielu ludzi chciałoby być na moim miejscu. Mimo to cieszę się, że klub stwierdził, iż się do tego nadaję. Jestem nieco zestresowany, ale to pobudza.

Obawia się pan, że zabrakło czasu na naukę?

- Asystenci, którzy więcej czasu spędzili z doświadczonymi szkoleniowcami, mogli dłużej przygotowywać się do nowej roli. Ja uczyłem się tylko od Radka Panasa. Na moją korzyść działa jednak duża liczba fachowców, z którymi współpracowałem jako zawodnik.

Jaka będzie pana filozofia trenerska?

- Chcę wpoić graczom, żeby bawili się siatkówką. Powinni być też odpowiedzialni za to, co robią. Gdybym sam miał kiedyś takie warunki, jakie oni mają dziś, mógłbym osiągnąć więcej. Dzięki temu, że polska siatkówka nie jest tak hermetyczna, jak kiedyś, chłopcy widzą, jak to wygląda na świecie. Trenujemy praktycznie tak samo, jak zespoły włoskie, rosyjskie czy brazylijskie. Chciałbym, aby zawodnicy to wykorzystali. Poza tym nie mogą po jednym udanym ataku podnosić głowy pod sam sufit.

Stworzył pan team, jakiego w klubie oczekiwano?

- Zawsze chęci są większe niż możliwości. Budując skład, zrobiliśmy maksimum tego, co mogliśmy. Ze względów finansowych kilku siatkarzy nam odmówiło, ale i tak jestem bardzo zadowolony z mojej ekipy. Uważam, iż tych 14 zawodników potrafi dobrze grać w siatkówkę.

W drużynie jest wielu młodych siatkarzy. Jakie są ich atuty?

- Dosyć mocno spenetrowaliśmy rynek pierwszoligowy. Wydaje mi się, że wybraliśmy stamtąd najlepszych: bardzo skocznego i żywiołowego atakującego Pawła Adamajtisa, który na zapleczu PlusLigi nie miał już na swojej pozycji konkurencji, a także Michała Poterę, który niejednokrotnie udowadniał, że jest tam czołowym libero. Z Młodej Ligi z kolei wyciągnęliśmy Przemka Smolińskiego i Maksa Szulekę. Uważam, że wybraliśmy najciekawszych graczy.

Chce pan powiedzieć, że stać ich na wiele?

- Mam nadzieję, że stać ich na tyle, ile nawet ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić! Nie można się zamykać w celach. Jak mówią Amerykanie "sky is the limit".

Jakie transfery w PlusLidze przykuły pana uwagę?

- W zeszłym roku było ciekawiej. Interesującym ruchem może być zatrudnienie starannego w technice Jochena Schoepsa. Resovia zbudowała naprawdę silną ekipę. Może jeszcze Elvi Contreras z Zaksy? Jest to niski, ale też świetnie wyszkolony technicznie siatkarz. Także przyjście do Kędzierzyna trenera Daniela Castellaniego odbiło się szerokim echem. Naszą ligę stać na solidną, choć nie najwyższą półkę.

W tym roku nie Skra, a Resovia będzie bronić tytułu...

- Rzeszowianom na pewno będzie trudniej obronić mistrzostwo niż je zdobyć. Wszyscy mówią, że bełchatowianie będą w tym roku słabsi, ale ja w to nie wierzę. Przyzwyczaili się do złota i będą teraz odczuwać głód zwycięstwa. Poza tym, co by się nie działo Mariusz Wlazły i tak odpali swoją moc w play off.

Dowiedz się więcej na temat: Jakub Bednaruk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje