Reklama

Reklama

Jacek Kasprzyk dla Interii: Do Takasaki poleci czternastu siatkarzy

Na igrzyska do Japonii wylatujemy na dziesięć dni przed pierwszym meczem. Jedziemy odpowiednio wcześniej, aby zawodnicy mogli się zaaklimatyzować. Do Takasaki poleci czternastu siatkarzy, ale dwóch z nich przed wyjazdem naszej drużyny do wioski olimpijskiej wróci do kraju – mówi w rozmowie z Interią prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk.

Mowa o tym, co nastąpi w połowie lipca. Tymczasem teraz siatkarze reprezentacji Polski są już w Rimini. W piątek rozpoczną rywalizację Turnieju Ligi Narodów. W pierwszym meczu rywalem zespołu Vitala Heynena będzie gospodarz imprezy, reprezentacja Włoch.

- Nie jest dla nas nowością, że w jednym miejscu rozegramy w ciągu miesiąca kilkanaście meczów. Nowością jest jednak, że przez tak długi czas będziemy grać w "bańce". W Rimini będzie 19 zawodników, trener będzie miał możliwość dosyć dużej rotacji. Nie nakładamy na naszych siatkarzy żadnej presji. Oni grają dla siebie, żeby się pokazać i żeby ewentualnie podpisywać kolejne, jeszcze większe kontrakty. Turniej będzie oglądał cały świat. My cieszymy się, że w wszystkie mecze zostaną pokazane w telewizji. Pamiętajmy też, że w Rimini grają nie tylko mężczyźni, ale też nasza kadra kobiet. Z ich strony też liczymy na dobry wynik - mówi prezes PZPS.

Reklama

W Spale z żonami i dziećmi

Po turnieju Ligi Narodów Vital Heynen dokona kolejnej selekcji. Z kadry wypadnie najprawdopodobniej pięciu zawodników. Ci, którzy w niej pozostaną otrzymają dwa dni wolnego, po których wrócą do Spały. Do Centralnego Ośrodka Przygotowań Olimpijskich będą mogli zabrać żony i dzieci.

- Będą tutaj mieli możliwość pobytu z rodzinami. Tak długa przerwa pobytu w "bańce" nie sprzyja dobremu funkcjonowaniu pojedynczym osobom. Muszą odreagować, muszą zobaczyć się z dziećmi. Będą mieć tylko dwa dni na kontakt z rodzinami po miesiącu przebywania we Włoszech. Czasami jest tak, że po tak długim okresie dzieci zapominają, jak wygląda ich tata - mówi Jacek Kasprzyk.

W dniach 9-11 lipca w Tauron Arenie Kraków rozegrany zostanie Memoriał Huberta Wagnera. Do Japonii na igrzyska w Tokio nasza kadra poleci w czternastoosobowym składzie, na dziesięć dni przed pierwszym meczem. Siatkarze udadzą się do Takasaki. Dwóch z nich zamiast do wioski olimpijskiej wróci jednak do kraju. W stolicy Japonii każda reprezentacja będzie mogła liczyć tylko dwunastu siatkarzy.

- O co zagramy na igrzyskach? Byłem kiedyś sportowcem i wiem, jak się gra pod presją. Nie ma co ukrywać, że nasi zawodnicy będą pod presją. Są jednak tak doświadczeni i tak dobrze wyszkoleni technicznie, i - co ważne - zdobyli już kilka bardzo ważnych medali, że nie powinno być źle. Igrzyska są najłatwiejszym  turniejem, jeżeli chodzi o sport, są jednak najtrudniejsze pod względem psychicznym. Tam się gra po prostu o coś - dodaje prezes PZPS.

Decyzja jeszcze nie zapadła

W rozmowie z Interią szef Polskiego Związku Piłki Siatkowej odniósł się też do pomysłu gry w Plus Lidze od sezonu 2022/2023 aktualnego mistrza Ukrainy, zespołu Barkom Każany Lwów.

- Uczestniczyłem w spotkaniu prezesów klubów Plus Ligi. To nie jest tak, że już zapadła decyzja o dopuszczeniu mistrza Ukrainy do gry w naszej lidze. Po prostu zgodzili się na dopuszczenie najlepszej ukraińskiej drużyny do gry w Plus Lidze. Teraz zarząd i Rada Nadzorcza Polskiej Ligi Siatkówki muszą napisać warunki oraz regulamin na zasadzie którego zespół z Ukrainy mógłby u nas grać. Jeżeli zespół z Ukrainy nie będzie gotowy spełnić tych warunków, to nie zostanie dopuszczony do gry w naszej lidze. My musimy podjąć taką wstępną decyzję przed startem ligi ukraińskiej, aby tamtejsze zespoły wiedziały, o co się biją - zakończył Jacek Kasprzyk.

W Spale z Jackiem Kasprzykiem rozmawiał Zbigniew Czyż

Dowiedz się więcej na temat: siatkówka | PlusLiga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje