Reklama

Reklama

Igor Grobelny dla Interii: Trudno, nie poddajemy się

Naszym celem jest zdobyć medal. Bez względu na to, z kim zagramy w meczach o trzecie miejsce, musimy dać z siebie 120 procent - mówi w rozmowie z Interią Igor Grobelny, przyjmujący VERVY Warszawa Orlen Paliwa.

Zespół ze stolicy pożegnał się z marzeniami o mistrzostwie Polski w tym sezonie. W drugim meczu półfinałowym z Jastrzębskim Węglem podopieczni Andrei Anastasiego przegrali po raz drugi, tym razem na własnym parkiecie 1-3 i zagrają o brązowy medal. Po wygranej pierwszej partii trzy kolejne należały do przyjezdnych.

- W tym meczu w naszych planach pomieszał trochę MVP spotkania Jakub Bucki. Przygotowaliśmy się dobrze na pierwszego atakującego rywali, udało się nam go powstrzymać, ale wszedł drugi atakujący Jastrzębia i zagrywką oraz atakiem wyrządził nam bardzo dużą krzywdę. Szkoda porażki, bo myślałem, że uda się nam wrócić do Jastrzębia na trzeci mecz. Trudno, nie poddajemy się. Zostało nam spotkanie o trzecie miejsce. Będziemy walczyć o brąz - powiedział Interii Igor Grobelny.

Po pierwszym wygranym przez warszawian secie, Jastrzębie zabrało się do odrabiania strat. W drugiej partii goście prowadzili już 15-9, ale w tym momencie nastąpił zryw gospodarzy, którzy zdobyli sześć punktów z rzędu. Zespół ze stolicy nie był jednak w stanie utrzymać dobrej dyspozycji do końca seta. Jastrzębie wyrównało, a potem nie pozwoliło już sobie wydrzeć zwycięstwa.

Reklama

- Zgadza się. Mieliśmy w drugim secie nawet kilka piłek setowych, ale niestety nie udało się nam skończyć tego seta z korzyścią dla siebie. A jeśli tego nie robisz, to takie sytuacje lubią się zemścić. Potem Jastrzębie miało jedną piłkę setową i od razu skończyli tę partię. To boli, bo mecz mógłby się całkowicie inaczej ułożyć, gdybyśmy prowadzili 2-0. Niestety, po tym secie nasze morale trochę spadło i mecz skończył się tak jak się skończył - dodał.

Igor Grobelny: To dużo świadczy

Siatkarze VERVY czekają już na rywala w walce o brązowy medal. Na razie nie wiadomo, z kim zagrają. W drugiej półfinałowej parze niespodziewanie do remisu w konfrontacji z ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle doprowadziła Skra Bełchatów.

- Na pewno cieszę się z tego, że jesteśmy w czwórce najlepszych zespołów. To dużo świadczy, zarówno o nas samych, jak i o klubie. Cieszyliśmy się, że w półfinale uniknęliśmy ZAKSY Kędzierzyn Koźle, liczyliśmy na awans do finału, ale niestety się nie udało. Naszym celem jest zdobyć medal, bez względu na to, z kim zagramy musimy dać z siebie 120 procent. Musimy się znów jak najlepiej przygotować do kolejnego rywala. Jeżeli to będzie Bełchatów, to z tym zespołem nie mamy dobrego bilansu. Z Gdańskiem też jednak nie mieliśmy dobrego bilansu, a potrafiliśmy ich pokonać.

Jeśli chodzi o mnie, to są to dla mnie pierwsze play-offy. Na pewno jest trochę stresu i emocji. W drugim spotkaniu z Jastrzębskim Węglem zacząłem trochę nerwowo, bałem się zrobić błędy. Starałem się grać bardziej technicznie niż siłowo, ale niestety za bardzo to nie wychodziło. Po drugiej stronie siatki był znakomity libero Jakub Popiwczak, który bardzo dobrze bronił piłki. Na pewno w następnych spotkaniach też nie będę miał nic do stracenia. Podobnie jak cały zespół muszę dać z siebie wszystko - zakończył Igor Grobelny.

Rozmawiał Zbigniew Czyż 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL