Reklama

Reklama

Huśtawka nastrojów w PlusLidze. PGE Skra uciekła spod topora

Długi mecz w Bełchatowie i wygrana PGE Skry. W drugiej kolejce PlusLigi drużyna prowadzona przez Slobodana Kovacza pokonała na własnym parkiecie 3:2 Indykpol AZS Olsztyn. Bełchatowianie zmarnowali przewagę z pierwszych dwóch setów, ale zanotowali drugą wygraną w tym sezonie.

Po dwóch pierwszych kolejkach kompletem sześciu punktów może się pochwalić czwórka drużyn PlusLigi. W tym doborowym towarzystwie nie ma PGE Skry. W niedzielę pewnie wygrała dwie pierwsze partie, ale później oddała pole rywalom i zwycięstwo zapewniła sobie dopiero w tie-breaku. Indykpol AZS okazał się słabszy w piątym secie, ale zdobył pierwszy punkt pod wodzą trenera Marco Bonitty.

Początek spotkania należał do gospodarzy. Po sprytnej zagrywce Karola Kłosa prowadzili 6:3. Udanie spotkanie rozpoczął Aleksandar Atanasijević, który dobrze radził sobie na prawym skrzydle, a do tego dołożył trudną dla rywali zagrywkę. Przewaga wypracowana na początku seta okazała się wystarczająco duża, by doprowadzić gospodarzy do zwycięstwa. W końcówce różnica wzrosła do siedmiu punktów, a swoje trzy grosze dorzucił do niej Mateusz Bieniek. Reprezentant Polski popisał się asem serwisowym, a po chwili PGE Skra wygrała 25:16.

Reklama

PGE Skra Bełchatów - Indykpol AZS Olsztyn. Solidne zagrywki Dicka Kooya

Mocno przebudowany latem zespół z Olsztyna w pierwszej kolejce zupełnie zawiódł, gładko przegrywając 0:3 z Asseco Resovią. Bonitta zdecydował się więc na zmiany w wyjściowej szóstce. Tym razem w podstawowym składzie znaleźli się rozgrywający Karol Jankiewicz i środkowy Mateusz Poręba. Już w trakcie pierwszej partii włoski szkoleniowiec wpuścił na boisko również Mejsama Salehiego.

Drugiego seta olsztynianie rozpoczęli jednak w wyjściowym ustawieniu. I zaczęli go od skutecznej gry na skrzydłach, a także dwupunktowego prowadzenia. PGE Skra szybko opanowała jednak sytuację. Po serii dobrych serwisów Milada Ebadipoura i skutecznym ataku Dicka Kooya wygrywała 8:7. Holender z włoskim paszportem podwyższył przewagę do trzech punktów po dwóch świetnych zagrywkach.

Rywale odpowiadali głównie zbiciami z prawej strony, gdzie dobrze radził sobie Karol Butryn. Gdy udało im się też postawić szczelny potrójny blok, mieli jeszcze szansę na nawiązanie walki z bełchatowianami. To była jednak tylko chwila nadziei. Kontratak zakończony zbiciem Kłosa dał gospodarzom prowadzenie 19:15 i z tego wyniku AZS już się nie podniósł. Skończyło się wygraną 25:22, seta zakończył atak Ebadipoura.

PlusLiga. PGE Skra traci punkt

Bełchatowianie na otwarcie sezonu zdobyli trzy punkty, ale Cuprum Lubin sprawił im trochę problemów. Ostatecznie udało się wygrać 3:1, a z dobrej strony pokazał się Kooy. 33-letni przyjmujący dołączył do PGE Skry w zastępstwie Taylora Sandera, który porzucił klub na rzecz siatkówki plażowej.

Trzeci set niedzielnego starcia PGE Skra rozpoczęła jednak z problemami. Rywale, których w tej partii na rozegraniu prowadził Jan Firlej, wygrywali 3:0. Podobnie jak w poprzedniej partii szybko roztrwonili jednak przewagę. Tyle że tym razem bełchatowianie nie odskoczyli im tak szybko i wynik oscylował wokół remisu. A po błędzie Atanasijevicia goście prowadzili nawet 14:12. PGE Skra szybko wyrównała, pomogły w tym kąśliwe zagrywki Kłosa. Zespół stracił jednak skuteczność, na blok nadział się m.in. Bieniek. Przed końcówką seta olsztynianie znów mieli trzy punkty przewagi i autostradę do przedłużenia meczu. I choć w ostatnich akcjach sami skomplikowali sobie sytuację, po bloku Taylora Averilla wygrali 25:23.

Porażka w trzeciej partii nieco zachwiała całą drużyną gospodarzy, a zwłaszcza Kooyem. Po tym, jak po raz kolejny nie poradził sobie z przyjęciem zagrywki Butryna, opuścił boisko. Jego miejsce zajął Mikołaj Sawicki, ale wtedy PGE Skra przegrywała już w czwartym secie 5:7. Polski przyjmujący gry drużyny jednak nie odmienił i wkrótce Holender wrócił na parkiet. AZS powiększył jednak przewagę po kolejnym bloku Averilla. Amerykanin był wiodącą postacią drużyny z Olsztyna, która zdominowała partię. Gospodarzom nie pomagały przerwy na prośbę Kovacza - przegrali 17:25.

To oni lepiej prezentowali się jednak na początku tie-breaka. Gdy Torey Defalco dotknął siatki, prowadzili 4:2. Olsztynianie mieli szanse na wyrównanie, ale popełniali błędy w ataku. Przed zmianą stron PGE Skra prowadziła 8:5, po niej długą wymianę efektownie zakończył Bieniek. Dzięki takiej przewadze bełchatowianie mogli spokojnie rozgrywać ostatnie akcje, w polu serwisowym błysnął jeszcze Atanasijević. Bełchatowianie wygrali 15:10 i dopisują do konta dwa punkty.

PGE Skra Bełchatów - Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (25:16, 25:22, 23:25, 17:25, 15:10)

PGE Skra: Atanasijević, Bieniek, Kooy, Łomacz, Bieniek, Ebadipour - Piechocki (libero) oraz Schulz, Mitić, Sawicki

AZS: Butryn, Averill, Andringa, Jankiewicz, Poręba, Defalco - Gruszczyński (libero) oraz Salehi, Firlej, Król

Damian Gołąb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje