Hit PlusLigi nie zawiódł. Polski siatkarz bohaterem, Grbić wszystko widział
W hali w Zawierciu Nikola Grbić, a na boisku hit siatkarskiej PlusLigi. Selekcjoner pofatygował się na mecz Aluron CMC Warty Zawiercie z Indykpolem AZS Olsztyn, czyli rywalizację lidera rozgrywek z czwartą drużyną tabeli. W drużynie z Olsztyna znów kapitalny moment miał Moritz Karlitzek, którego seria asów serwisowych niemal powaliła rywali. Tyle że odpowiedź siatkarzy Michała Winiarskiego była imponująca.

Po ostatnim zwycięstwie Aluron CMC Warta Zawiercie jako pierwsza drużyna PlusLigi zapewniła sobie grę w fazie play-off. Ale wicemistrzowie Polski oczywiście mierzą w tym sezonie zdecydowanie wyżej niż w samą grę w czołowej ósemce.
- Nikt z nas sobie nie wyobrażał, że może w play-offach nas zabraknąć. To dla nas jakiś kroczek, ale dopiero pierwszy, bardzo malutki, do tego, co chcemy osiągnąć - przekonywał przed meczem przed klubową kamerą libero Zawiercian Jakub Popiwczak.
W sobotnim hicie kolejki do hali jego zespołu przyjechał Indykpol AZS Olsztyn. To akurat rewelacja rozgrywek, która przed poprzednią kolejką była jeszcze na podium tabeli - spadła z niego na czwarte miejsce po porażce z Bogdanką LUK Lublin.
Niemiecki siatkarz znów "odpalił". A potem przyszła odpowiedź lidera PlusLigi
W tamtym spotkaniu Olsztynianie wyrwali jednego seta, gdy w polu zagrywki aż czterema asami serwisowymi błysnął Moritz Karlitzek. Niemiecki przyjmujący niemal skopiował swój wyczyn w pierwszym secie sobotniego spotkania. Tym razem zanotował trzy asy, a jego zespół objął prowadzenie 14:9.
Tyle że Zawiercianie odpowiedzieli świetnymi zagrywkami rozgrywającego Miguela Tavaresa i błyskawicznie doprowadzili do remisu 14:14. Po raz drugi Indykpol AZS odskoczył na dwa punkty po kolejnym asie Karlitzka, przy stanie 21:19. Gospodarze znów wyrównali, ale w grze na przewagi lepsi byli Olsztynianie - tym razem zagrywką w szykach rywali namieszał Seweryn Lipiński, a po chwili Karlitzek zdobył decydujący punkt.
Po stronie Zawiercian na początku najwyżej nad siatką fruwał Aaron Russell. Tylko w pierwszym secie zdobył osiem punktów. A w drugim gra jego zespołu zaczęła się jeszcze bardziej zazębiać. Dobrze funkcjonował system blok-obrona, a kiedy dwa punkty z pola serwisowego dołożył Bartłomiej Bołądź, Warta prowadziła już 12:6.
Drugi set należał właśnie do 31-letniego atakującego. Zdobył aż 10 punktów, a Zawiercianie rozbili rywali właściwie wszystkimi siatkarskimi elementami. Skończyło się nokautującym zwycięstwem 25:12.
Siatkarze Michała Winiarskiego przełamali rywali w hicie ligi. Wszystko oglądał Grbić
Być może Bołądzia dodatkowo zmobilizowała obecność w hali Nikoli Grbicia. Selekcjoner reprezentacji Polski obserwuje zawodników, bo coraz bliżej do ogłoszenia szerokiego składu na najbliższy sezon kadrowy.
W Warcie jest kilku kandydatów do reprezentacji Polski, którzy nie zatrzymywali się też na początku trzeciej partii. Trener rywali Daniel Pliński szybko przerwał więc grę, bo jego zespół przegrywał 1:5. Problemem Olsztynian była jednak skuteczność w ataku, różnica czterech, pięciu punktów się utrzymywała.
W końcu jednak i wybloki gości zaczęły pojawiać się częściej, kontrataki pozwoliły im zmniejszyć straty - Warta prowadziła tylko 17:15 i to Michał Winiarski, szkoleniowiec Zawiercian, wykorzystał przerwę na żądanie. A gospodarze szybko uspokoili sytuację po asie serwisowym Jurija Gladyra. Wygraną 25:22 przypieczętował atak Bartosza Kwolka.
W składzie gości na czwartego seta pozostał rezerwowy atakujący Arthur Szwarc, który zastąpił Jana Hadravę. A po udanym ataku Pawła Halaby z tzw. szóstej strefy Indykpol AZS prowadził 11:9. Nie wszystko było więc jeszcze dla gości stracone.
Po chwili doszło do kontrowersji, gdy na jedną z decyzji sędziów pieklił się Pliński. Ale wynik znów się wyrównał. Dwupunktową przewagę Zawiercianom w końcówce dał Kwolek, który zatrzymał blokiem Szwarca. Ostatecznie Warta wygrała 25:23.
Nagrodę dla MVP spotkania otrzymał Bołądź, który zdobył w sobotę 22 punkty. Wygrana umacnia Wartę Zawiercie na pozycji lidera PlusLigi. Olsztynianie pozostają na czwartym miejscu, ale w trakcie tej kolejki mogą je stracić.















