Reklama

Reklama

Hit PlusLigi nie zawiódł. Emocje i dwie czerwone kartki

Jastrzębski Węgiel górą w hicie 17. kolejki siatkarskiej PlusLigi. Mistrzowie Polski pokonali na wyjeździe 3:2 PGE Skrę Bełchatów. Tym samym wygrali już trzynasty mecz z rzędu i przedłużyli znakomitą serię w starciach z drużyną z Bełchatowa. Na boisku było mnóstwo emocji, nie tylko sportowych - dwóch zawodników obejrzało czerwone kartki.

W hali Energia zderzyły się dwie drużyny z czołowej trójki ligowej tabeli. Obie w ostatnich tygodniach były nie do pokonania. Do soboty PGE Skra nie przegrała ośmiu, a Jastrzębski Węgiel aż 12 meczów z rzędu we wszystkich rozgrywkach. W sobotę seria bełchatowian została przerwana, ale wcześniej postawili mistrzom Polski trudne warunki.

PlusLiga zapowiadała sobotni mecz jako starcie "gigantów na środku siatki". Jako pierwszy wśród środkowych błysnął Karol Kłos. Najlepiej blokujący zawodnik ligi szybko zatrzymał atak Trevora Clevenota. Od początku po obu stronach siatki było sporo efektownych akcji. Gdy Kłos do bloku dołożył punkt zagrywką, PGE Skra prowadziła 15:13.

Reklama

Przewaga gospodarzy wzrosła, kiedy błąd popełnił Clevenot - sędziowie odgwizdali piłkę niesioną. I choć przed końcówką bełchatowianie roztrwonili przewagę, wykorzystali już pierwszą piłkę setową. Losy partii wygranej 25:23 rozstrzygnął serwis Milada Ebadipoura.

Blok gości zaczyna działać. W akcji Łukasz Wiśniewski

PGE Skra w tym tygodniu zapewniła sobie awans do ćwierćfinału Pucharu CEV, gdzie jej rywalem będzie CSM Arcada Galati z Rumunii. W lidze po 16 kolejkach bełchatowianie zajmowali trzecie miejsce, z trzema punktami przewagi nad Aluronem CMC Wartą Zawiercie.

W pierwszym secie środkowi PGE Skry przyćmili rywali. Zdobyli łącznie siedem punktów, a para Łukasz Wiśniewski - Jurij Gladyr tylko cztery, w dodatku ani jednego blokiem. Ofensywa gości spoczywała przede wszystkim na barkach atakującego Jana Hadravy.

W drugim secie wydatnie pomógł mu jednak Tomasz Fornal, a w bloku w końcu pokazał się Wiśniewski. Efektem było prowadzenie 18:15. Tej przewagi jastrzębianie nie zmarnowali, a partię wygraną 25:20 zakończył kolejny blok Wiśniewskiego.

PGE Skra Bełchatów - fatalna seria z Jastrzębskim Węglem

Wicelider PlusLigi w ostatnich sezonach wyjątkowo dobrze radzi sobie w starciach z PGE Skrą. Po raz ostatni przegrał z bełchatowianami w lutym 2017 roku. Wtedy w PGE Skrze grali m.in. Mariusz Wlazły i Bartosz Kurek, ale też Gladyr. Od tamtej pory Jastrzębski Węgiel wygrał z tym przeciwnikiem 11 spotkań, w tym jesienny mecz 3:1.

Gladyr na początku trzeciej partii w końcu zdobył punkt blokiem, zatrzymując Aleksandara Atanasijevicia. 37-letni środkowy zaskoczył też rywali mocną zagrywką. W pierwszej części seta prowadzili więc goście, ale PGE Skra odpowiedziała dobrą serią przy serwisie Mateusza Bieńka, obejmując prowadzenie 12:9. Sytuacja błyskawicznie się jednak odwróciła, gdy w polu zagrywki błysnął Hadrava.

Kibice w bełchatowskiej hali obejrzeli sporo ciekawych akcji, ale ostatecznie również porażkę swoich ulubieńców. Dzięki Hadravie i Fornalowi jastrzębianie wygrali dwa ważne kontrataki. Bełchatowianie mieli duże problemy z przyjęciem, ale w końcówce niemal odrobili straty przy serwisach Atanasijevicia. Ostatecznie goście wygrali jednak 25:23.

Czerwone kartki i tie-break dla Jastrzębskiego Węgla

Zryw gospodarzy w końcówce trzeciej partii pokazał, że i w kolejnej nie zwieszą głów. Na początku seta znów trwało przeciąganie liny. A to Atanasijević błysnął blokiem, a to Hadrava odpowiedział niezwykle mocną zagrywką. Mnóstwo działo się przy siatce, gdzie punkty blokiem zdobyli też m.in. Bieniek, Wiśniewski i Fornal.

W składzie gospodarzy na dobre został Robert Taht, który w pierwszych setach wchodził na zmiany za Dicka Kooya. Estończyk pomógł poprawić przyjęcie, a walka punkt za punkt trwała do samego końca seta. W grze na przewagi lepsi byli bełchatowianie - najpierw zablokowali Hadravę, potem decydujący punkt atakiem zdobył Taht.

W tie-breaku szybko o swojej groźnej zagrywce przypomniał Bieniek. Pod siatką coraz częściej wrzało - w końcu w jednej akcji czerwone kartki obejrzeli Atanasijević i Gladyr. To oznaczało, że obie drużyny zyskały po jednym punkcie. Mocno pobudzony środkowy gości po chwili posłał jednak na drugą stronę trzy kapitalne zagrywki.

Mistrzowie Polski wykorzystali tę przewagę. Spokój w ataku zachował Clevenot, asem serwisowym jeszcze raz popisał się Hadrava. Ich drużyna wygrała 15:10, a Czech został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania.

Jastrzębianie powiększyli więc przewagę nad PGE Skrą i zrównali się punktami z liderem - przynajmniej do meczu Grupy Azoty ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle. We wtorek mistrzów Polski czeka starcie w Lidze Mistrzów. Bełchatowianie w środę zagrają w Pucharze Polski z Asseco Resovią.

PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 2:3 (25:23, 20:25, 23:25, 26:24, 10:15)

PGE Skra: Atanasijević, Bieniek, Kooy, Łomacz, Kłos, Ebadipour - Piechocki (libero) oraz Taht, Schulz, Mitić, Sawicki

Jastrzębski Węgiel: Hadrava, Gladyr, Fornal, Toniutti, Wiśniewski, Clevenot - Popiwczak (libero) oraz Szymura, Macyra

Damian Gołąb


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy