Historyczny wynik blisko. Trener naskoczył na sędziego, seria w końcu przerwana
Mecz sąsiadów w tabeli siatkarskiej PlusLigi przyniósł sporo emocji i nerwów, ale również przełamanie kiepskiej serii jednej z drużyn. Beniaminek InPost ChKS Chełm miał szansę na kolejny historyczny wynik we własnej hali. Świetnie spisał się Irańczyk Amirhossein Esfandiar, ale to nie jego drużyna triumfowała. Na zwycięską ścieżkę wrócił Barkom Każany Lwów, a bohaterem spotkania został Wasyl Tupczij.

InPost ChKS Chełm po pierwszych meczach sezonu nie ma na co narzekać. Siatkarze beniaminka przed piątkowym spotkaniem zajmowali jedenaste miejsce w tabeli PlusLigi, ale mieli na koncie już dwa zwycięstwa. Jednym z nich, ze Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa, doprowadzili nawet do zwolnienia trenera rywali.
Tym razem do Chełma przyjechał Barkom Każany Lwów, czyli sąsiad beniaminka w tabeli. W pierwszym secie kluczowa okazała się gra w bloku gospodarzy oraz dyspozycja jednego z liderów drużyny - Amirhosseina Esfandiara.
Irański przyjmujący wraz z Norwegiem Rune Fastelandem pomógł zablokować rywali i dać chełmianom prowadzenie 18:15. Kolejny blok przy ataku Wasyla Tupczija powiększył ich przewagę.
As serwisowy Esfandiara dał ChKS-owi prowadzenie 22:17. Irańczyk zdobył w pierwszej partii siedem punktów - ostatni atakiem z tzw. szóstej strefy, ustalając wynik seta na 25:19.
PlusLiga. Zmiana w Barkomie Lwów przyniosła efekt. Ale beniaminek odpowiedział
Od początku drugiej partii na boisku w drużynie gości był japoński rozgrywający Yamato Nakano, który zastąpił Niemca Lukasa Kampę. I lwowianie objęli prowadzenie 9:7. Wkrótce na tablicy wyników był jednak remis i żadna z drużyn długo nie potrafiła wypracować sobie przewagi.
To zmieniło się przed końcówką partii. As serwisowy Tupczija dał Barkomowi wynik 22:19. Atakujący ukraińskiego zespołu był w tym secie znakomity, zdobył osiem punktów, a Barkom zwyciężył 25:23.
W trzecim secie chełmianie znaleźli jednak sposób na Tupczija. W połowie seta uciekli na trzy punkty po tym, jak zatrzymali go blokiem. Ale niedługo później znów był remis 14:14.
Gospodarze jednak nie odpuszczali. W dobrej formie był ich rozgrywający Jay Blankenau. Kiedy Kanadyjczyk skorzystał w kontrataku z Fastelanda, ChKS znów prowadził trzema punktami, 20:17. Ale lwowianie ponownie wyrównali. Dwie ostatnie akcje gospodarze wygrali blokiem - najpierw punkt tym elementem zdobył Blankenau, potem Łukasz Swodczyk. I wygrali 25:23.
Siatkówka. Barkom Każany Lwów przerwał serię, Wasyl Tupczij w formie
W czwartej partii konieczna była jednak szybka reakcja Krzysztofa Andrzejewskiego, trenera ChKS-u. Jego drużyna przegrywała bowiem 2:5. Pogoń za rywalami trwała dość długo, gospodarzom udało się wyrównać przy stanie 13:13.
Lwowianie grali w Chełmie z bagażem trzech porażek z rzędu, tym bardziej więc zależało im na przełamaniu na boisku beniaminka. Widać było u nich spore emocje - trener Barkomu Ugis Krastins dał się ponieść nerwom i przy jednej z sytuacji naskoczył na sędziego.
Jego siatkarze znów uciekli na dwa punkty, ale ChKS doprowadził do remisu 19:19. Barkomowi w końcówce pomogła jednak zagrywka Tupczija, wygrał 25:23 i doprowadził do tie-breaka.
Lwowianie zaczęli go od czterech punktów zdobytych przez Lorenzo Pope'a i dwupunktowego prowadzenia. Potem swoje dołożył w polu zagrywki środkowy Andrij Rohożyn i Barkom prowadził aż 7:2.
Nie pomagały przerwy na żądanie trenera ChKS-u, lwowianie dominowali i zwyciężyli 15:9. Nagrodę dla MVP spotkania otrzymał Tupczij, który zdobył aż 25 punktów.












