Reklama

Reklama

Grzegorz Łomacz dla Interii: To bardzo łagodne określenie

- Powiedzieć, że nie weszliśmy dobrze w drugi mecz o brąz z VERVĄ, to bardzo łagodne określenie. Weszliśmy wręcz fatalnie. Nic nam nie wychodziło praktycznie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła – powiedział po drugim spotkaniu o brązowy medal Plus Ligi w Warszawie rozgrywający PGE Skry Bełchatów i reprezentacji Polski Grzegorz Łomacz.

Reklama

PGE Skra Bełchatów doprowadziła do remisu 1-1 w rywalizacji o brązowy medal z VERVĄ Warszawa ORLEN Paliwa. Po pierwszym spotkaniu w Bełchatowie, to zespół ze stolicy był w lepszej sytuacji i już w niedzielę mogły zostać rozdane brązowe medale.

Reklama

Po pierwszym secie wydawało się, że tak się właśnie stanie. Zespół Andrei Anastasiego wręcz rozbił bełchatowian, wygrywając aż 25-13. Potem to jednak goście doszli do głosu. Systematycznie poprawiali swoją grę. Najpierw doprowadzili do wyrównania, a następnie, kontrolując przebieg wydarzeń na parkiecie, wygrali dwa kolejne sety, ostatecznie zwyciężając cały mecz 3-1.

- Powiedzieć, że nie weszliśmy dobrze w ten mecz, to bardzo łagodne określenie. Weszliśmy wręcz fatalnie, nic nam nie wychodziło praktycznie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Graliśmy bardzo źle w ataku. Podejmowaliśmy złe decyzje. To był drugi taki trochę dziwny mecz o brąz, ale cieszymy się, że wygraliśmy. Długo się rozkręcaliśmy, w drugim secie na początku było praktycznie punkt za punkt i potem zdołaliśmy przełamać przeciwnika. Wygrywając drugiego seta złapaliśmy oddech. Od drugiego seta nasz atak wyglądał dużo lepiej. Myślę, że także na zagrywce zagraliśmy całkiem nieźle - powiedział Grzegorz Łomacz.

PGE Skra w meczach o brąz musi sobie radzić bez kontuzjowanych przyjmujących, Taylora Sandera i Milana Katicia. To duże osłabienie dla drużyny trenera Michała Mieszka Gogoli.

- Nie ma co kryć, że brakuje nam tych kontuzjowanych zawodników. Ci co jednak są, walczą i grają bardzo dobrze i godnie ich zastępują - dodał rozgrywający reprezentacji Polski.

O trzecim miejscu na koniec sezonu zadecyduje środowe spotkanie w Bełchatowie. Zwycięzca nie tylko stanie na najniższym stopniu podium Plus Ligi, ale zapewni sobie także prawo gry w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie. To, dla kibiców z Bełchatowa i Warszawy byłoby wartością dodaną. W obecnych rozgrywkach nie mogli oglądać na żywo swoich ulubieńców. Możliwość zobaczenia swojej drużyny w Champions League na jesieni, już na trybunach, byłoby pewnego rodzaju rekompensatą.

- Bardzo chcemy wygrać tę rywalizację o brązowy medal i zakończyć sezon miłym akcentem. Wiadomo, że chcieliśmy grać o mistrzostwo Polski, ale nie udało się i ewentualny brąz w tym wypadku byłby bardzo cenny. Zrobimy wszystko, aby go zdobyć. W trakcie rozgrywek mieliśmy dużo zawirowań. Czy ostatecznie sezon ocenimy na plus, czy na minus, to na takie podsumowania przyjdzie jeszcze czas.

Jeśli jednak myślimy o drugim zwycięstwie z VERVĄ w meczu o brąz, to w środę musimy zagrać z dużą determinacją i wolą walki. To jest najważniejsze - zakończył Grzegorz Łomacz.

Decydujący o brązowym medalu mecz rozpocznie się w środę w Bełchatowie o 17.30. Transmisja w Polsacie Sport.

Rozmawiał Zbigniew Czyż

Dowiedz się więcej na temat: siatkówka | Grzegorz Łomacz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje