Reklama

Reklama

Grzegorz Kosok: Gramy ciągle z nożem na gardle

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla we wtorek podejmą Asseco Resovię Rzeszów w drugim meczu półfinałowym. Pierwszy wygrali rywale. "Musimy ich pokonać, bo w przeciwnym wypadku sytuacja będzie bardzo trudna" - powiedział środkowy jastrzębian Grzegorz Kosok.

Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw, kolejne spotkanie zaplanowane zostało na piątek w Rzeszowie.

W sezonie zasadniczym dwa razy wygrała Resovia, która przygotowuje się teraz równolegle do turnieju Final Four Ligi Mistrzów w Berlinie 28-29 marca.

"To z jednej strony mały plus dla nas, bo rywale myślą na pewno o LM, ale też taki awans do czwórki najlepszych w Europie dodaje zespołowi pewności siebie" - zauważył Kosok, który grał w rzeszowskiej ekipie blisko pięć lat.

Resovia w drodze do Final Four LM wyeliminowała rosyjski Lokomotiw Nowosybirsk. Jastrzębianie z tym przeciwnikiem dwa razy przegrali w grupie.

Reklama

"Gramy w tym sezonie ciągle z "nożem na gardle". Idzie nam ciężko, brakuje dwóch przyjmujących, ludzi, którzy mieli "ciągnąć" grę" - podkreślił zawodnik jastrzębskiego Węgla.

Już w pierwszym meczu sezonu kontuzji barku nabawił się grający na tej pozycji reprezentacyjny siatkarz Niemiec Denis Kaliberda, w styczniu operacji artroskopii stawu łokciowego musiał się poddać Zbigniew Bartman. Niemiec już na parkiet nie wrócił, Bartman walczy z czasem podczas rehabilitacji.

Zdaniem Kosoka drużynie potrzebna była nieco dłuższa przerwa, jaką miała przed drugim półfinałem.

"Graliśmy wcześniej praktycznie cały czas co trzy dni. Teraz mogliśmy nie tylko spokojnie potrenować - a formę buduje się podczas zajęć w hali - ale i nieco odpocząć psychicznie. Myślę, że wykorzystaliśmy ten okres intensywnie i mądrze" - zakończył Kosok.

Początek wtorkowego meczu w Jastrzębiu-Zdroju o godz. 20.30.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL