Grbić ostrzegał, Leon tylko się przyglądał. Sensacyjna porażka zdobywców Pucharu Polski
Zdobyli TAURON Puchar Polski, potknęli się w meczu z ostatnim zespołem PlusLigi. Siatkarze Bogdanki LUK Lublin zaprezentowali trofeum kibicom we własnej hali, ale potem mieli duże problemy z InPost ChKS-em Chełm. Beniaminek zanotował historyczne zwycięstwo i na boisku zmaterializowało się ostrzeżenie Nikoli Grbicia. Inna sprawa, że trener Bogdanki LUK zdecydował się poświęcić wtorkowe spotkanie i dał odpocząć gwiazdom - Wilfredo Leon tylko przyglądał się kolegom.

Pięć setów w czwartek, pięć w sobotę i trzy w niedzielę - po takiej serii Bogdanka LUK Lublin wróciła do hali Globus. Trud związany z Ligą Mistrzów i TAURON Pucharem Polski osłodziły jej wyniki: trzy zwycięstwa i wzniesienie krajowego pucharu.
Ale za ekstremalny wysiłek trzeba było zapłacić, bo siatkarski terminarz triumfatorów nie oszczędza. Już we wtorek do Lublina przyjechał beniaminek, InPost ChKS Chełm.
Bogdanka LUK Lublin zdobyła Puchar Polski. A teraz postawiła na rezerwowych
Już po finale Bogdankę LUK przed tym meczem przestrzegał Nikola Grbić, selekcjoner reprezentacji Polski.
"Teraz pewnie potrzebują dnia czy dwóch, by wrócić do siebie. Prawdopodobnie przegrają następny mecz. I to normalne! Nie mówię, że tak musi być, ale tak się często dzieje. Kiedy nastawiasz się na taki turniej, nie możesz utrzymać tego poziomu. Już powiedziałem to prezesowi klubu" - z uśmiechem przepowiadał Grbić.
I jego ostrzeżenie zaczęło się materializować w pierwszym secie spotkania. Rozpoczęło się uroczyście, bo kapitan zespołu, Marcin Komenda, zaprezentował TAURON Puchar Polski kibicom w Lublinie. Tyle że potem udał się do kwadratu dla rezerwowych, w którym towarzyszyli mu m.in. Wilfredo Leon czy Aleks Grozdanow.
Trener Stephane Antiga postanowił wymienić właściwie cały skład, pozostawiając w szóstce tylko Kewina Sasaka, MVP finału, i środkowego Fynniana McCarthy'ego. I rezerwowi z Lublina od początku mieli problemy. Rywale - ostatni zespół PlusLigi - naciskali serwisem i mogli liczyć na skutecznego Remigiusza Kapicę.
Atakujący z Chełma zdobył osiem punktów, Antiga próbował mobilizować zawodników w czasie przerw, ale efektów nie było. W końcówce ChKS wręcz rozbił rywali, wygrywając 25:17.
PlusLiga. Beniaminek zaskoczył mistrzów Polski. Zmiany pomogły Chełmianom
Na drugą partię Bogdanka LUK wyszła w jeszcze bardziej eksperymentalnym składzie. Zamiast Sasaka na pozycję atakującego został bowiem przesunięty nominalny przyjmujący Hilir Henno. Reprezentanta Polski, który boryka się z problemami z barkiem, nie mógł zastąpić Mateusz Malinowski. Drugi atakujący zespołu sam nie jest w pełni zdrów. Na środku pojawił się zaś jeszcze jeden rezerwowy - Maciej Zając zastąpił McCarthy'ego.
Ale Lublinianie rozpoczęli drugiego seta znakomicie, bo od prowadzenia 5:0. Rywale popełniali sporo błędów i pozwolili gospodarzom odnaleźć właściwy rytm. Ale po kilku minutach siatkarze beniaminka byli w stanie odpowiedzieć, przegrywali już tylko 10:11.
Wyrównać jednak nie zdołali. Lubelscy siatkarze utrzymywali dwa, trzy punkty przewagi. Rozgrywający Rafał Prokopczuk oparł atak na Henno i Jakubie Wachniku, a mistrzowie Polski wygrali 25:20.
Od prowadzenia rozpoczęli też trzecią partię. Znów byli o punkt, dwa przed rywalami. Chełmianie doprowadzili do remisu 13:13, ale Bogdanka LUK odzyskała prowadzenie. Efektownym blokiem popisał się Daenan Gyimah i Lublinianie znów mieli trzy punkty przewagi. Tyle że w końcówce ją zmarnowali. Goście znów dobrze pokazali się w polu zagrywki, pomogły im ataki Kapicy - wygrali 25:23.
Chełmianie szli za ciosem. W czwartym secie napędzał ich m.in. przyjmujący Paweł Rusin, objęli prowadzenie 11:9. Chełmianie radzili sobie bez odesłanego do rezerwy Amirhosseina Esfandiara, w poprzednich meczach lidera drużyny. W końcówce blokiem pomógł im natomiast Tomasz Piotrowski.
Beniaminek zmarnował jednak trzy piłki meczowe, o losach seta zdecydowała szalona gra na przewagi. W niej 29:27 wygrali Chełmianie, zgarniając zwycięstwo 3:1.
Bogdanka LUK mimo porażki przynajmniej do środowego wieczoru pozostaje na czele tabeli PlusLigi. Dla beniaminka komplet punktów na boisku mistrza Polski jest bezcenny i daje drużynie z Chełma awans na 11. pozycję.














