Grbić nie chce go w kadrze, teraz zadziwił siatkarską Polskę. To nie zdarza się często
Aż 23 punkty środkowego? Taki wynik to w siatkówce unikat, rarytas. Chyba że środkowy akurat wyjątkowo występuje na pozycji atakującego. A w takiej właśnie roli awaryjnie musiał zagrać Bartłomiej Lemański, który został przestawiony na prawe skrzydło PGE GiEK Skry Bełchatów po urazach dwóch nominalnych atakujących. Siatkarz, który notuje znakomity sezon, zdradza, jak doszło do tego, że został bohaterem niezwykle ważnego zwycięstwa bełchatowskiej drużyny.

PGE GiEK Skra Bełchatów walczy o grę w fazie play-off PlusLigi. W trakcie sobotniego spotkania w Suwałkach wpadła jednak w poważne kłopoty związane z atakującymi.
Już w drugim secie boisko opuścił Brazylijczyk Alan Souza. Niedużo dłużej wytrwał jego zmiennik Arkadiusz Żakieta, który musiał zejść z boiska w trakcie trzeciej partii. I Bełchatowianie po trzech setach przegrywali 1:2.
Polski siatkarz z nowym zadaniem. Bartłomiej Lemański został bohaterem PGE GiEK Skry Bełchatów
Na początku czwartej partii na pozycji atakującego pojawił się jednak Bartłomiej Lemański. Środkowy przez trzy pierwsze sety uzbierał 10 punktów, z czego cztery blokiem. Teraz jego głównym zadaniem miało być jednak zdobywanie punktów atakami z prawego skrzydła, na środek wszedł Mateusz Nowak.
W czwartym secie wydarzyło się coś niesamowitego. Bartek Lemański poprowadził naszą ofensywę, kończył chyba każdą piłkę
Lemański faktycznie bowiem został bohaterem. W czwartym secie skończył 10 z 13 piłek w ataku - takiej statystyki nie powstydziliby się czołowi atakujący PlusLigi. Co jednak najważniejsze, jego świetny występ pomógł doprowadzić PGE GiEK Skrze do tie-breaka - drużyna odrobiła straty po pasjonującej końcówce.
A w nim koncert Lemańskiego trwał. Dołożył jeszcze trzy udane ataki, Bełchatowianie wygrali piątą partię i zgarnęli bezcenne zwycięstwo w całym meczu.
"Przyszła taka możliwość i zadanie ekstra dla mnie, że trzeba było spróbować zagrać gdzieś indziej z powodów zdrowotnych chłopaków. Cieszę się, że dało to efekt i pomogłem drużynie wygrać ten bardzo ciężki mecz" - podkreśla Lemański w wypowiedzi dla klubowych mediów.
Manewr niczym z olimpijskiego finału, siatkarz w świetnej formie. Co na to Nikola Grbić?
Środkowy, który wkrótce skończy 30 lat, notuje jeden z najlepszych sezonów w karierze. W PlusLidze występuje od lat, w PGE GiEK Skrze od 2023 r. Zdobywał medale z młodzieżową reprezentacją Polski wraz z Rafałem Szymurą czy Aleksandrem Śliwką, ale w dorosłej kadrze się nie zadomowił.
Zadebiutował w niej w 2017 r., wystąpił wówczas w nieudanych dla Polski mistrzostwach Europy. Jedyny seniorski medal z reprezentacją Polski to srebro Pucharu Świata 2019 pod batutą Vitala Heynena. Od kiedy selekcjonerem jest Nikola Grbić, Lemańskiego nigdy nie było nawet w szerokim składzie kadry.
Ale w tym sezonie najwyższy zawodnik PlusLigi - mierzy 217 cm - jest czołowym środkowym rozgrywek. Zajmuje trzecie miejsce w rankingu blokujących, zdobył już 272 punkty. Żaden środkowy nie może pochwalić się lepszym wynikiem. A 23 punkty zdobyte w meczu ze Ślepskiem Malow Suwałki to jego rekord w PlusLidze.
Tym razem jednak większość zdobył w roli atakującego. Występ Lemańskiego odbił się w siatkarskim środowisku sporym echem, siatkarz otrzymał statuetkę dla MVP spotkania. A manewr, na który zdecydował się trener PGE GiEK Skry Krzysztof Stelmach jako żywo przypominał zmianę pozycji Dmitrija Muserskiego z finału igrzysk olimpijskich w Londynie. Tamta zmiana pomogła Rosji zdobyć złoto.
Bartłomiej Lemański o kulisach zmiany pozycji. "Jakbym na nowo poznał siatkówkę"
Lemański przyznaje, że dla niego pozycja atakującego to nowość. Choć zdołał ją przynajmniej nieco przetrenować.
"Ćwiczyliśmy ten wariant na taką ewentualność. Niedużo, ale ćwiczyliśmy. Dla mnie to jakbym trochę na nowo poznał siatkówkę. Całe życie byłem na środku. Taka zmiana to dla mnie coś zupełnie nowego. Miałem w tym meczu bardzo dużo zabawy. I to chyba się opłaciło, bo dodałem parę punktów" - przyznaje Lemański.
Jego drużyna po zwycięstwie utrzymuje miejsce w czołowej ósemce, co daje przepustkę do gry o medale - aktualnie zajmuje siódmą pozycję. Jej przewaga nad dziewiątą ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle to jednak tylko dwa punkty. O trzy ostatnie miejsca w fazie play-off walczą cztery drużyny, ale PGE GiEK Skra rozegrała o jeden mecz mniej niż rywale. Pozostały jej do końca fazy zasadniczej cztery spotkania.
















