Reklama

Reklama

Ekstraklasa siatkarzy - Achrem: Wierzę, że Resovia znowu się podniesie

Kontuzjowany kapitan Asseco Resovii Olieg Achrem jest dobrej myśli, mimo porażki jego kolegów z drużyny w pierwszym meczu finału ekstraklasy siatkarzy z PGE Skrą Bełchatów w Rzeszowie. - Wierzę, że znowu się podniosą, tak jak w półfinale - powiedział.

W rywalizacji o występ w decydującej fazie ligowych rozgrywek zespół prowadzony przez Andrzeja Kowala przegrał dwa pierwsze spotkania z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle, a trzecim przegrywał 0-2. Zdołał jednak odwrócić losy tego pojedynku i awansować. Zmagania ze Skrą również rozpoczęli od porażki - 2:3.

- Chłopaki w półfinale pokazali charakter, wyszli zwycięsko z bardzo trudnej sytuacji. We wtorek z bełchatowianami też bardzo fajnie walczyli, jednak tym razem się nie udało. Ale nic się nie stało, to dopiero pierwszy mecz. Mam nadzieję, że się podniosą i będą dalej walczyć, bo pokazali to już wcześniej. Ja będę w to wierzył do ostatniej piłki - zaznaczył Achrem.

Reklama

Jak dodał, o wtorkowym zwycięstwie podopiecznych trenera Miguela Falaski przesądziła większa liczba błędów gospodarzy.

- Tie-break to zawsze loteria i niestety, tym razem nie rozstrzygnął się na naszą korzyść. Wygraliśmy pierwszy set, potem było gorzej, ale w czwartym zespół znów się odrodził. Potrzeba trochę stabilności i będzie dobrze - ocenił.

31-letni przyjmujący zerwał więzadła krzyżowe w kolanie podczas pierwszego meczu z ZAKS-ą. Kolejne (poza jednym ze spotkań w Kędzierzynie-Koźlu) - podobnie jak pierwszy pojedynek finałowy - oglądał z trybun.

- Ciężko jest w takiej sytuacji, bo nie można pomóc drużynie. Taki jest jednak sport, kontuzje się zdarzają. Nie podpowiadam teraz chłopakom, jak mają grać. Od ustalania taktyki jest sztab szkoleniowy. Ja ich tylko wspieram i motywuję - zastrzegł.

Kolejnych odsłon finałowych zmagań Achrem nie obejrzy już jednak na żywo. Kapitan Resovii w sobotę przejdzie w Bolonii operację kontuzjowanego kolana.

- Duchem będę jednak z drużyną, a mecze oglądać będę w internecie. Jak będzie wyglądała dalsza rehabilitacja? Tego jeszcze na razie dokładnie nie wiem, ustalimy to później. Teraz skupiam się na samym zabiegu, który - mam nadzieję - zakończy się pomyślnie - podkreślił przed środowym wylotem do Włoch siatkarz.

Zarówno koledzy z zespołu, jak i kibice wielokrotnie dawali dowód, że nie zapomnieli o nim i doceniają jego wkład i zaangażowanie w osiągnięcia klubu. Podczas wtorkowego meczu fani zaprezentowali m.in. dużą flagę w kształcie koszulki Resovii z numerem siódmym, z którym występuje 31-letni przyjmujący.

- Bardzo dziękuję kibicom oraz chłopakom. Naprawdę czuję ich wsparcie. Koledzy dedykowali mi awans, ale to im należą się brawa, to nie moja zasługa - zaznaczył Achrem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje