Dwa kiepskie sety, przebudzenie i taki zwrot. Ważna zmiana w tabeli PlusLigi
To była zacięta walka o miejsce w czołowej ósemce PlusLigi po siedmiu kolejkach rozgrywek. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle napędzona trzema zwycięstwami z rzędu przyjechała do Trójmiasta, do największej hali PlusLigi. Tam czekali na nią siatkarze dziewiątego w tabeli Energa Trefla Gdańsk. I postawili kędzierzynianom trudne warunki. Rywalizacja w Ergo Arenie zakończyła się dopiero po pięciu setach.

Kędzierzynianie rozpoczęli sezon od trzech porażek, ale potem wkroczyli na zwycięską ścieżkę. Szczególnie wartościowa była ostatnia wygrana - w minioną środę jako pierwsza drużyna PlusLigi ZAKSA ograła Asseco Resovię. Miała więc prawo liczyć na dobry wynik w Trójmieście, mimo że mierzyła się z sąsiadem w ligowej tabeli. Z drugiej strony, uraz wykluczył z gry podstawowego libero Mateusza Czunkiewicza i do gry musiał wskoczyć Bartosz Fijałek.
W pierwszym secie na boisku długo trwała wyrównana walka. Gdańszczanie zaczęli jednak wywierać na rywalach większą presję zagrywką. Goście mieli z kolei problemy z tym elementem, popełnili w serwisie pięć błędów.
W kluczowym momencie Energa Trefl zyskał jednak przewagę dzięki punktowym blokom. Kiedy Alaksiej Nasewicz zatrzymał atak Rafała Szymury, gospodarze objęli prowadzenie 19:15. I tej przewagi już nie oddali, zwyciężając 25:21.
Siatkówka. Energa Trefl Gdańsk gra w kratkę. A po dwóch setach odpaliła ZAKSA
ZAKSA lepiej rozpoczęła drugą partię, ale po chwili Energa Trefl przejął prowadzenie 10:8. Różnica wzrosła przy stanie 18:15, kiedy w aut z prawego skrzydła zaatakował Igor Grobelny. Skuteczni byli obaj przyjmujący z Gdańska, Tobias Brand i Piotr Orczyk.
Przed końcówką kędzierzynianie dopadli jednak rywali, doprowadzili do remisu 20:20. Wydawało się, że mimo wszystko Energa Trefl zakończy seta dość spokojnie. Miała bowiem dwie piłki setowe - ale przy drugiej Nasewicz huknął w aut. Tyle że po chwili wygraną zapewnił gospodarzom duet Brand - Orczyk. Pierwszy mocno zaserwował, a drugi zamienił na punkt piłkę wracającą na stronę gdańszczan. I set skończył się wygraną gdańszczan 26:24.
Energa Trefl gra ostatnio w kratkę - na zmianę wygrywa i przegrywa. W poprzednim spotkaniu, z PGE Projektem Warszawa, padło akurat na porażkę - i to 0:3. Już po dwóch setach poniedziałkowego spotkania zapewnili sobie punkt do tabeli i widoki na znacznie lepszy wynik.
Tyle że w trzeciej partii od razu duże prowadzenie zyskała ZAKSA. Skuteczny był Grobelny, dobrze radził sobie Szymura. Przy wyniku 10:5 dla gości Mariusz Sordyl, trener Energa Trefla, zmienił nieskutecznego Nasewicza i wprowadził na boisko Damiana Schulza, mistrza świata z 2018 r. Goście pilnowali jednak prowadzenia, zwyciężyli 25:19, a Grobelny zdobył łącznie aż dziewięć punktów.
PlusLiga. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle nie wykorzystała szansy
Forma przyjmującego ZAKS-y w ostatnich kolejkach rosła, czego dowodem była nagroda dla MVP spotkania z Asseco Resovią. Drużyna Grobelnego już na początku czwartego seta odskoczyła na cztery punkty. I tę przewagę utrzymywała, mimo że jej atakujący Kamil Rychlicki nie grzeszył skutecznością.
Gospodarzom w tym secie brakowało jednak argumentów, by zbliżyć się do rywali. Liderem Energa Trefla był Orczyk, ale to było za mało. ZAKSA zwyciężyła 25:19 i zwycięzcę meczu wyłonił tie-break.
A w nim kędzierzynianie prowadzili 6:4, gdy kontratak wykończył Grobelny. Punkt do tej przewagi dołożył Karol Urbanowicz, który zablokował atak Branda. Ale gospodarze jeszcze nie złożyli broni. Przebudził się Nasewicz, młody talent, który zadebiutował już w kadrze Nikoli Grbicia. A Energa Trefl doprowadził do remisu 11:11.
A w kolejnej akcji w ataku pomylił się jeszcze Szymura, gdańszczanie zablokowali Urbanowicza. Gdańszczanie wykorzystali drugą piłkę meczową i decydującą akcję wykończył Orczyk, MVP spotkania, który po ostatnim gwizdku wylądował w objęciach kolegów. Energa Trefl wygrał 15:13, cały mecz 3:2, i wyprzedził ZAKS-ę w tabeli PlusLigi - wskoczył na siódme miejsce, kędzierzynian zepchnął na dziewiąte.












